Portret królowej Himalajów

Kategoria: Artykuły / Ludzie Gór

Elizabeth HawleyHimalaje. Potężne, majestatyczne, napędzające wyobraźnie milionów i nie dające spać tym, którzy choć raz spojrzeli osobiście na górskie przełęcze targane wiatrami i wiecznie skutymi lodem zboczami. Mt. Everest, Nanga Parbat, Nanda Devi i wiele innych nazw słynnych gór co rusz przewijających się w górskich artykułach nie trzeba nikou przedstawiać. Jednak kto zna postać Elizabeth Hawley? Znacznie mniejszą sławą szczyci się ta, która przez wielu alpinistów i himalaistów nazywana jest Królową Himalajów.

Najpierw była euforia ze zdobycia szczytu, radość po wysiłku i namacalne poczucie boskości oraz zwalczenia własnych słabości. Los wyniósł ich na szczyt, pozwalając zdobyć Mt. Everest, by zaraz potem zamknąć w pułapce. Jedynym, któremu udało się przeżyć z szcześcioosobowej był Andrzej Marcinia. Tragedia na przełęczy Lho La jest jedną z większych tragedii w historii Polskiego Himalaizmu. 


Było ich siedmiu, pięciu pogrzebała lawina, jeden walczył dalej o życie na wysokości 6 tys metrów. Artur Hajzer świętował koniec wyprawy w Kathmandu z Reinholdem Messnerem. Tylko on mógł pomóc. Miotał się po stolicy Nepalu bezskutecznie szukając pomocy. Mariniak oślepiony słońcem cudem odnalazł namiot i przez radiotelefon błagał o pomoc. Uratować mógł go tylko helikopter lecąc przez Tybet. Wtedy pojawiła się Elizabeth Hawley.

Hawley w Nepalu słynie z tego, że może załatwić wszystko. Jeden telefon wystarczył, żeby przekazać Hajzerowi informację, że helikopter znajduje się 500 metrów od jego mieszkania za pałacem króla. Mimo, że Chiny uszczelniły granicę to po kilku interwencjach zgodziły się wpuścić ratowników, którzy w ostatniej chwili odnaleźli Marciniaka. Na wpół ślepy, bez nadzei wychodził z namiotu, żeby ruszyć przed siebie...

E. Hawley - Najwyższy Sędzia Himalajów

E. Hawley przy pracy Chociaż broni się przed takim tytułowaniem siebie to od jej wyroków nie ma odwołania. Mimo, że oficjalnych zdobywców zatwierdza ministerstwo Turystyki Nepalu to wszyscy wiedzą, że prawdziwą moc ma ta 88 letnia kobieta. Jednych wynosi pod niebiosa, innych strąca w niepamięć.

Jej imieniem nazwano sześciotysięcznik, jednak nigdy nie potwierdzi pięknych widoków, ani nie stwierdzi jakości bazy pod Mt. Everestem. Jak sama przyznaje nie lubi chodzić po górach, uwielbia swoje mieszkanie i ciepłe łóżko.

Jej moc w wyrokach może potwierdzić głośna sprawa przed roku, w której stawką był tytuł Korony Himalajów dla kobiety. Baskijka Edurne Pasaban miała wątpliwości co do sukcesu koreanki Oh Eun-Sun. Po wielu badaniach i porówaniu zdjęć innych wspinaczy Hawley orzekła, że tytuł należy się baskijce. Koreański Klub uznał wyrok.

Nowy Jork - Kathmandu

Elizabet Hawley urodziła się w Chicago 9 listopada 1923 roku. Studiowała na Uniwersytecie Michigan, gdzie obroniła tytuł magistra historii. Chwilę pracowała tam jako asystent.

Dziennikarską karierę zaczęła w 1946 roku, od reserchera w magazynie Fortune w Nowym Jorku. Gdy połączyła to z pracą reporterską dostała szansę pierwszych podróży po USA i Kanadzie, trafiła też do Brazylii. W 1957 roku porzuciła stałe zajęcie i zdecydowała się na status wolnego strzelca. Wszystko po to by swobodniej wędrować. Przez dwa kolejne lata przejechała wschodnią Europę i ZSRR, następnie odwiedziła Turcję, Izrael, kraje Arabskie i Iran. W Azji trafiła do Nepalu i przez Japonię w 1959 wróciła do USA.

To wizyta w Nepalu miała odmienić jej życie. Zjawiła się w zapomnianym królestwie, gdy robiło ono pierwszy krok ku otwarciu na zachodni świat. 12 lutego 1959 roku z garstką dziennikarzy była w pałacowym kompleksie Hanuman Dhoka, gdy król Mehendra prezentował projekt pierwszej konstytucji.

Po powrocie do USA imała się dorywczych prac. Mimo 37 lat nie szukała stałego zajęcia, miała plan na życie. We wrześniu 1960 roku wyruszyła znów, tym razem prosto do Nepalu, gdzie mieszka do dziś.

Chodzący komputer

Królowa Himalajów w swoim domu Nie ma lepiej poinformowanej osoby niż Hawley. "- Jeśli potrzebuję szczegółowych informacji o Himalajach idę do niej" - mówi Messner. I chyba nie przypadkiem używa słowa „idę”. Bo Miss Hawley nie czyta maili, nie lubi rozmów przez telefon. Chcesz się czegoś dowiedzieć musisz się spotkać.
Tajemnicza, niezastąpiona Miss Hawley

O ile ona wie wszystko o wspinaczach i Himalajach o tyle nieliczni tylko wiedzą cokolwiek o jej życiu prywatnym, jeśli ono w ogóle istnieje. Jedno jest pewne - nigdy nie zawarła związku małżeńskiego. Kobieta aktywna i jeszcze panna! To przez lata było dla Nepalczyków trudne do zaakceptowania.

Może wskazówkę do rozwiązania zagadki co kryje dusza Miss Hawley daje jej odpowiedź na pytanie po co ludzie wdrapują się na najwyższy szczyt świata?

- Wielu idzie, bo chcą zostawić jak najdalej swoje domowe problemy, podjąć wyzwanie największe jakie mogą sobie wyobrazić. To daje im chwilę szczęścia, na więcej w życiu liczyć nie można.

Komentarze

  • Brak komentarzy...

    Dodaj komentarz


    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    male dolomity

    logo biale_proste2

    Popularne

    Blogi

    FundacjaTOPR 271x62_v1

    TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

    Statystyki

    • Artykułów: 8606
    • Odsłon artykułów: 24207424
    
    ';