male dolomity

Popularne

Blogi

FundacjaTOPR 271x62_v1

TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

Statystyki

  • Artykułów: 7364
  • Odsłon artykułów: 20041499

Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych z wspinaniem, górami i podróżami.
    
    • avatar
      Maja Rudka

      Cześć! Jestem Maja, mam 15 lat i kocham się wspinać. Brzmi banalnie, ale na tym blogu postaram się pokazać wam jak trudno pogodzić prawie codzienne treningi, naukę, życie towarzyskie, rodzinne oraz mniej istotny dla mnie, ale równie ważny sen. Zapraszam! :)

    Mistrzostwa Europy Juniorów w Boulderingu 2017.

    Category: Wszystkie wpisy

    Ten wpis jest dla mnie szczególnie ważny, ponieważ chce napisać w nim o jednym z moich największych osiągnięć: o juniorskich Mistrzostwach Europy w boulderingu, które odbyły się w czeskich Slanach i w których po raz pierwszy na zawodach międzynarodowych udało mi się stanąć na podium J Oprócz mistrzostw Europy uczestniczyłam jeszcze w tym roku w dwóch edycjach Pucharu Europy (w Austrii i w Portugalii) i w obydwu zajęłam pechowe 4 miejsce. Fajnie, że pod sam koniec sezonu udało się złamać zła passę ;)

    Zawody u naszych południowych sąsiadów były bardzo miłą odmianą po austriackich luksusach ;) Flatholdy i wszelkiego rodzaju paczki zastąpiły zwykle krawądki i oblaki, a ruchy z wyłapaniem nogi i skoki przez rzeczkę - zginanie w dachu bądź balans na pionie ;P  Również atmosfera była zupełnie inna: stare, pomalowane na żółto bądź czerwono ławeczki oraz obecny podczas całych zawodów piwo-bus napawdę rozczulał J  Pod względem wspinaczkowym również wybieram Czechy. Baldy stylem odpowiadały zazwyczaj tym ruchom, które często robimy na „Koronie” (wyjątkiem był połóg, który zrobiłam dopiero w piątej próbie i który dał mi wejście do finału), więc na pewno sprawiły mi mniej kłopotów niż te 'nowocześniejsze'.

    Szkoda tylko, że wszystko to zepsuło ułożenie baldów w finale L  Wszystkie dziewczyny zrobiły pierwsze trzy baldy głównie fleszem, a na czwartym nikt nie miał nawet bonusa… L  O kolejności na podium decydowały próby oraz wyniki z eliminacji... Mogłabym powiedzieć, że brakło mi bardzo niewiele, bo tylko jednej próby do złota bądź lepszego wyniku z eliminacji do srebra, ale prawda jest taka, że każdej z nas brakło bardzo niewiele i każda mogła wygrać. Na dobry koniec mogę jeszcze dodać, że w eliminacjach jako jedna z dwóch dziewczyn na całe zawody udało mi się zrobić najtrudniejszy czyli ósmy balder :))

    avatar
    0
    28 wrzesień 2017, 11:42
     

    Moje pierwsze Mistrzostwa Świata.

    Category: Wszystkie wpisy

    2a

     

    Prawie całą zimę spędziłam na przygotowywaniu się pod zawody, a wiosnę na start w tych zawodach. Uważam, że byłam świetnie przygotowana pod kątem boulderowym na Innsbruck, ale nie na końcu sierpnia tylko czerwca… Przez ponad miesiąc, który spędziłam w Rodellar cała siła zniknęła, a trzy tygodnie po powrocie okazały się niewystarczające na jej odbudowanie...

    avatar
    0
    13 wrzesień 2017, 22:26
     

    Karuzela zawodów.

    Category: Wszystkie wpisy

    Na wiosnę był fart, a w lecie pech...

    Niedawny Puchar Europy Juniorów rozegrany w austriackim Mitterdorfie (12-13 sierpnia) niestety jeszcze zmieścił się w lecie, więc kończę go na „pechowym” 13. miejscu.

    Szkoda, bo pierwszy raz na zawodach międzynarodowych czułam się świetnie jeżeli chodzi o wytrzymałość (pewnie głównie za sprawą wcześniejszego, ponadmiesięcznego pobytu w Rodellarze), ale pech chciał, że tym razem routsetter nakręcił bulderową drogę, która normalnie bardzo by mi się spodobała i nie musiałabym się martwić, że po wstawce nie będę mogła ruszać rękami ;) Na najtrudniejszym ruchu pierwszej drogi eliminacyjnej odpadło ponad 20 dziewczyn z mojej kategorii (w tym ja).

    avatar
    0
    29 sierpień 2017, 14:50
     

    Hiszpańskie wakacje.

    Category: Wszystkie wpisy

    Najlepszy rejon wspinaczkowy!”,  „Zrobisz tam wszystko!”,  „Nie jest tak gorąco, da się przeżyć”, „Spodoba Ci się tam, to mój drugi dom” – takie słyszałam opinie zaraz przed wyjazdem do Rodellaru… Niestety nie okazały się tak prawdziwe jak myślałam... Podejrzewam,  że właśnie ze względu na zbyt duży zapał i nastawienie się na wspaniałość tego miejsca pod każdym względem - nie spodobało mi się ono tak bardzo jak chciałam. Marzyłam żeby pojechać w ten piękny hiszpański rejon już od roku – będąc we francuskim Céüse zeszłego lata (do którego mam nadzieje już nigdy nie wrócić ;P) myślałam tylko o planach na przyszłe wakacje: dużo lepsze wakacje! - i  chyba zaczęłam wyobrażać sobie trochę za dużo... Cyfry nie padały, upał doskwierał dosłownie wszędzie, a kolana jakoś nie chciały się haczyć o obecne na prawie każdej drodze tufy...

    Dopiero gdy zaczęłam sobie uświadamiać rzeczywistość, a moje ego spadło maksymalnie do ziemi, zaczęłam się wspinać bardziej na luzie i wszystko zaczęło się jakoś układać. Zrobiłam swoje pierwsze 7c+ OS No Bouchon Spirit (wyjazd miał być podporządkowany głównie pod wspinanie OS), przyzwyczaiłam się do upału a kolana jakoś same znajdywały sobie odpowiednią pozycję do nohand’a. Poprowadziłam też swoją drugą drogę o wycenie 8b La Kanabica. Każdy wspinacz czasem musi dostać tzw. „wpierdol” - ja jestem już po i mam nadzieje, że po  kolejnych treningach na już bardzo utęsknionej, kochanej krakowskiej Koronce szybko nie wróci ;P

    Innym zaskoczeniem nie był upał lecz jego przez pierwsze kilka dni zupełny brak! I znowu dałam się nabrać: „No co ty, tam będzie mega gorąco”, „Kurtka i długie spodnie to tak tylko na wszelki wypadek” itp. Na szczęście ja przezornie wzięłam ze sobą dwie kurtki Bergans Of Norway, które jak się potem okazało uratowały mi życie :) . Dziękuję za super wsparcie!

    avatar
    0
    05 sierpień 2017, 21:20
     

    Zawody, zawody i w końcu... wakacje :)

    Category: Wszystkie wpisy

    Po pierwszej edycji Pucharu Europy Juniorów w austriackim Graz przyszedł czas na kolejne starty: tym razem trochę dalej bo aż w Portugalii. Niestety nikt oprócz mojej klubowej koleżanki Idy nie wyrażał chęci na wyjazd w aż tak dalekie rejony Europy, dlatego postanowiłyśmy pojechać tam same. Na szczęście podróż najpierw samolotem, potem dwoma autobusami a następnie jeszcze metrem przebiegła bez większych przeszkód więc udało nam się dotrzeć w porę na rejestrację przed zawodami. Ponieważ nie miałyśmy auta byłyśmy zdane na życzliwość miejscowych, ale w Portugalii wszyscy są tak niesamowicie mili, że przemieszczanie się po malutkim Soure bez komunikacji miejskiej nie sprawiło nam prawie żadnych problemów.

    Po szczęśliwej podróży miałyśmy nadzieję na szczęśliwe starty w eliminacjach... I udało się! Znowu obydwie weszłyśmy do finału :) Jako że start w finałach jest moim celem na dane zawody zawsze wspina mi się w nim lepiej niż w eliminacjach. Dało to skutek w postaci podniesienia się z ósmego miejsca po eliminacjach na czwarte w finale z trzema skończonymi przystawkami :) Do podium zabrakło dwóch prób do topu - szkoda, ale może następnym razem się uda. Poza zawodami udało nam się jeszcze dotrzeć na portugalskie wybrzeże i zaliczyć kąpiel w Atlantyku. 
    Krótka filmowa relacja z tych zawodów: https://www.facebook.com/MajkaRudka/videos/800004963499585/

    Soure1

    avatar
    0
    11 lipiec 2017, 15:21
     

    Wypad na Jurę.

    Category: Wszystkie wpisy

    Kiedy nareszcie mój trener Maciek Oczko powiedział mi, że w weekend mogę jechać w skałki wybór był prosty: Pochylec. Ale kiedy okazało się, że jest mokry, a perspektywy wyschnięcia na czas nie są zbyt realne, namówiona przez Gosię Rudzińską zdecydowałam się pojechać na nieznaną mi dotąd skałkę: Suchego Połcia. I bardzo dobrze się stało! Wspaniała, ale niestety dość mała skałka oddalona niecałą godzinę jazdy od Krakowa z wycenami od VI.1 do VI.7. Można tam znaleźć czujne piony po małych krawądkach oraz drogę w dużym przewieszeniu po dobrych aczkolwiek dalekich chwytach. Taką właśnie udało mi się zrobić w stylu flash: Onyks VI.5+ (http://topo.portalgorski.pl/droga,5112,Suchy-Po%C5%82e%C4%87,Onyks ). I znów zasługa Gosi: idealne patenty i wzorowa asekuracja! Bardzo ładna droga z baldem w pionie na początku i jednym dalekim ruchem w środku przewieszenia. Moim zdaniem bardzo "patenciarska", w efekcie czego bardzo trudna do zrobienia w stylu OS (chociaż wciąż mam nadzieję, że w końcu znajdzie się ktoś, kto podoła tej pięknej linii - zapraszam!). Mi osobiście droga po prostu pasowała - mój styl ;-)

    Osób zamieszanych w to przejście było oczywiście więcej: wszystkim bardzo dziękuję za doping i gratulacje! Ponieważ tak mi się tam spodobało postanowiłam pojechać tam dwa razy - nie wykluczam więcej ;). Udało mi się zrobić jeszcze jedno w miarę dobre przejście: Brutalny Trucht VI.5 - głupio spadając z flesza padła w drugiej próbie (http://topo.portalgorski.pl/droga,5119,Suchy-Po%C5%82e%C4%87,Brutalny-trucht). Moim zdaniem droga po prostu "męska": najpierw kilka chamskich i dalekich ruchów w przewieszeniu, a później przyjemne wejście w pion i szóstkowa płytka :) Polecam to miejsce, można się wiele nauczyć!

    Niestety czas jeżdżenia po polskich skałkach i odkrywania nowych super miejsc się skończył ;( . W niedziele startuję w Mistrzostwach Polski Juniorów na prowadzenie, które odbędą się w Lublinie, a w środę wyjeżdżam na długo już wyczekiwanego prawie miesięcznego tripa do - mam nadzieję - najlepszego rejonu na świecie: Rodellaru :)

    avatar
    0
    22 czerwiec 2017, 20:21
     

    Na dobry początek

    Category: Wszystkie wpisy

    Maj miesiącem zawodów – tak mogę teraz powiedzieć. Policzyłam, ile kilometrów przebyłam w maju odwiedzając areny wspinaczkowe: wyszło ponad 10.000 kilometrów! Odwiedziłam dwukrotnie Austrię, Słowenię, Portugalię a przelotem nawet Londyn Zaczęło się od Pucharu Europy Juniorów w austriackim Grazu. Ledwo wyjechaliśmy z Katowic kiedy po godzinnej podróży niefortunnie zepsuło nam się auto i niestety musieliśmy tam wracać. Dojechawszy stanęliśmy przed wyborem: jechać małym 7-osobowym samochodem z ogromnymi bagażami czy czekać trzy godziny na zastępczego busa.

    Wybraliśmy to pierwsze, bo nasz zapas czasowy przed piątkowym meetingiem nie był niestety zbyt duży - podróż w związku z tym nie nie była szczytem komfortu Pierwsze tegoroczne zmagania w Pucharze Europy mogę zaliczyć do udanych: weszłam do finału w którym zajęłam - niektórzy mówią, że najgorsze – czwarte miejsce: ja się bardzo cieszyłam! Takie samo miejsce wywalczyła Ida w najstarszej grupie juniorskiej. Po cało-weekendowych zmaganiach podzieliliśmy się: część polskiej ekipy zdecydowała się pojechać na polska Jurę, część na panel trochę podładować, a część (w tym ja) zdecydowalia się odwiedzić słoweński Osp i właśnie tam spędzić pierwszy tydzień maja.

    avatar
    0
    15 czerwiec 2017, 22:34
     

    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    
    ';