Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych z wspinaniem, górami i podróżami.
    
    • avatar
      Bartosz Michalak

      O górach, wspinaniu, możliwym na pozór niemożliwym, o przyjaźniach, przygodach i wielu innych rzeczach. A wszystko gdzieś łączy jedno - góry, skały, wysokość, wolność, przestrzeń i takie tam…

    Marzenia i góry

    Category: Wszystkie wpisy

    Kiedy byłem mały, pamiętam jak różne osoby powtarzały mi BZDURY typu:
    - "Trzeba być realistą",
    - "Trzeba dorosnąć",
    - "Trzeba twardo stąpać po ziemi",
    - "Marzenia Marzeniami, ale życie jest ważniejsze",
    itd., itd.



    I pomijając fakt, że w pewnych aspektach ma to sens i warto się tego czasem trzymać, ogólnie jest to stek bzdur. Rozejrzyjmy się dookoła. Przecież gdyby nie MARZENIA właśnie, nie to TRZEŹWE PATRZENIE NA ŚWIAT (trzeźwe, ale nie w znaczeniu że niepijane :) ) nie byłoby na tym świecie absolutnie nic.

    avatar
    0
    16 listopad 2017, 11:47
     

    A Ty? Pomożesz mi dotrzeć pod Everest?

    Category: Wszystkie wpisy

    Myślę sobie, że gdyby nie Marzenia, Cele, Pragnienia, Pasje nasze życie nie miałoby sensu. I nikt obcy chyba nie ma ani prawa ani takiej mocy, aby nasze Marzenia oceniać, jakoś je weryfikować, tłamsić, naśmiewać się z nich. One są nasze i już! Kropka! A teraz do rzeczy. Jako osoba niepełnosprawna ruchowo, która ma dosyć duże problemy z równowagą i koordynacją, na skutek mojej ciężkiej pracy, różnych wystaranych przeze mnie kontaktach i układach oraz okolicznościach sprawiłem, że mój stan ogólny się znacznie poprawił i mam nadzieję, że tendencja ta się utrzyma.

    Ale NICZEGO bym nie osiągnął gdyby nie Marzenia. To one (choć powstały dawno temu w dzieciństwie) prowadzą mnie teraz (mimo obiektywnych trudności) do życia pełnego pasji, sukcesów i ciągle czegoś nowego. Spotykam ludzi pełnosprawnych, którzy siadają po pracy w fotelu i wegetują. Straszne uczucie... Na szczęście etap żałoby, wegetacji i marazmu w moim życiu po utracie sprawności mam już za sobą. Wiele przeszedłem, ale dziś wiem że jeśli czegoś bardzo chcesz, robisz to wytrwale i konsekwentnie to to osiągniesz. A czym mogę się pochwalić?

    avatar
    0
    16 listopad 2017, 11:32
     

    Ja i góry

    Category: Wszystkie wpisy

    Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym czym dla mnie są góry i czemu właściwie to one stanowią główny wyznacznik tego jak żyje i gdzie oraz kim jestem i co robię. Pewnie nad tym tematem można by się rozwodzić godzinami, a i tak na próżno szukać jasnej i kompletnej odpowiedzi. Kuriozum i pozytywnie śmieszne jest już to, że aktywność górska, która ogólnie kojarzona jest z jakąś ogólną sprawnością jest uprawiana przez osobę niepełnosprawną. Się czasem śmieję, że biorąc pod uwagę moje obiektywne problemy raczej powinienem wybrać sobie zajęcia typu szachy czy brydż towarzyski, a nie coś takiego. Góry – Tatry są więc dla mnie poniekąd symbolem spełniających się Marzeń, dopełnianiem się tego, co powszechnie jest uznawane za niemożliwe.



    Kiedy ktoś zadaje mi pytanie czy góry dają mi wolność, nigdy nie wiem co odpowiedzieć, bo niby i tak i nie. Mówię „nie”, bo biorąc pod uwagę, że ktoś musi mi pomagać, w pewien sposób czuję się skrępowany i ograniczony. Do tego dochodzi całe planowanie, terminy, telefony, ktoś może wtedy, ale ktoś inny akurat nie itd., itd. - i wtedy wszystko trzeba zacząć od nowa. Ale i tak, nawet jak już wszystko jest dograne to nagle czasem siada pogoda i cały misterny plan „o kant stołu”.  Wspomnę tylko o tym, że staram się też dość regularnie ćwiczyć i utrzymywać swoje ciało w dobrej kondycji – mimo jego niedoskonałości (bo przecież jakoś w tych górach trzeba funkcjonować).

    avatar
    0
    23 październik 2017, 21:08
     

    Zamiana ról

    Category: Wszystkie wpisy

    Pamiętam, że kiedy już jako niepełnosprawny zacząłem na powrót przemierzać tatrzańskie szlaki, wielokrotnie towarzyszyli mi moi wspaniali, starsi znajomi, wywodzący się z dawnej „braci taternickiej”, pamiętający „ludzi gór”, o których czytywałem w starych książkach i poznawałem ich na czarno-białych zdjęciach. Często zabierali mnie też na swoje imprezy – spotkania dinozaurów, oldbojów, gdzie wesołych anegdot i górskich opowieści oraz przygód nie brakowało. Pamiętam jak zaczęła wtedy od nowa kształtować się u mnie definicja „gór”, „wspinania” oraz tej całej otoczki jaka się z tym wiąże.

    Aby to wyjaśnić, muszę na chwilę cofnąć się do czasów sprzed niepełnosprawności, kiedy to Tatry stały przede mną otworem i je dość intensywnie eksplorowałem. Głównie liczyły się dla mnie wtedy „osiągnięcia sportowe” i chodziło o to żeby gdzieś wejść, zrobić zdjęcie, zejść, a świętować dopiero na dole.

    avatar
    0
    11 wrzesień 2017, 22:25
     

    Ból nie rani

    Category: Wszystkie wpisy

    Ponoć CHCIEĆ TO MÓC. To nie do końca prawda. Jak mówię – jak Ktoś nie ma nogi, to nie wiem jakby chciał, ale noga mu nie odrośnie. Może zrobić jednak wszystko co możliwe i jeszcze więcej by zdobyć np. profesjonalne protezy i gdzieś tam dotrzeć mimo obiektywnych problemów. CHCIEC, CHCĘ, CHCIALBYM jest zatem bardziej złożone. Siedząc w fotelu, nie robiąc nic prócz mówienia CHCĘ tak naprawdę NIE CHCESZ.

    Prawdziwe CHCIEC oznacza pracę, starania, poświęcenie, czasem wręcz świadome przyzwolenie na ból i dyskomfort. Powiem wręcz, że dla mnie osobiście ten właśnie szeroko pojęty DYSKOMFORT i WSZELKIE TRUDNOŚCI są niezwykle tutaj ważne i nadają temu wszystkiemu głębszy sens. Pokusiłbym się nawet, że są kluczowe. Większość ludzi chodzących w góry zachwyca się przede wszystkim widokami. Dla mnie również są one niezwykle istotne, ale chyba te obiektywne trudności, walka z własnym ciałem, przekraczanie tych granic wytrzymałości i robienie czegoś o ten przysłowiowy „krok dalej” są prawdziwą siłą napędową całego górskiego przedsięwzięcia.

    avatar
    0
    31 sierpień 2017, 22:54
     

    Ćma...

    Category: Wszystkie wpisy

    W Zakopanem przebywam od czerwca. I jakoś tak od początku wziąłem się ostro do pracy i za ćwiczenia. Odwiedziłem parę schronisk, pozałatwiałem parę rzeczy i skupiłem się na robieniu formy. W sierpniu ze wspomnianym projektem Razem Na Szczyty wybieram się na Rysy od słowackiej strony. Ale jakoś tak w połowie lipca, stwierdziłem, że należy mi się odpoczynek i błogie lenistwo. Jak pomyślałem, tak właśnie uczyniłem. Spędziłem okrągłe siedem dni na „nic nierobieniu”.

    Zakupy spożywcze i obiady prawie „pod nos”, a moja aktywność ograniczała się do pójścia do toalety i prysznica. A i oddychałem jeszcze czasem. :) Generalnie wszystkiemu temu przyświecał cel nadrzędny – regeneracja mięśni. Jakie są moje wnioski po tym? Ogólnie – koszmar jakiś i zły sen. Nie potrafię sobie wytłumaczyć jak można przeżyć właśnie tak jak ja ledwo, ledwo wytrzymałem tydzień, całe życie? A przecież masę ludzi właśnie o tym marzy. I oni nie chcą tak przez tydzień, dwa. Oni marzą, żeby właśnie tak wyglądało ich całe życie...

    avatar
    0
    01 sierpień 2017, 08:37
     

    Schronisko w Dolinie Chochołowskiej i schody

    Category: Wszystkie wpisy

    Ostatnio odwiedziłem schronisko w Dolinie Chochołowskiej. Nic absolutnie wielkiego, ale wcześniej jakoś się nie składało. Kiedy byłem zupełnie sprawny dość często, szczególnie zimą, tu przebywałem. I szczególnie utkwiły mi w pamięci właśnie te schody do schroniska. Kiedy to po całodziennej podróży z Łodzi do Zakopanego, przez Kraków, one to już o zmierzchu i niejednokrotnie wyślizgane i przykryte świeżym puchem stanowiły ten ostatni etap „drogi”. Dalej już bowiem była gorąca herbata, przytulny pokój i przytaszczony na własnych plecach chleb z mielonką lub pasztetem dla odmiany (żeby nie było, że jedzenie w górach jest nie rozmaite i mizerne). ;)

    Wczesnym rankiem zaś, przy słonecznej, mroźnej i śnieżnej pogodzie wychodząc ze schroniska po owych schodach, przed oczami ukazywała się sylwetka Kominiarskiego Wierchu (1829 m n.p.m.).

    avatar
    0
    10 lipiec 2017, 22:38
     

    Pozwól oddychać swoim marzeniom!

    Category: Wszystkie wpisy

    Kurcze! Od paru lat, jako ten niepełnosprawny ruchowo, z problemami ze swobodnym poruszaniem się wielokrotnie i przy różnym wsparciu, przemierzałem tatrzańskie szlaki (te powyżej schronisk też) – głównie w Tatrach w Polsce, ale nie tylko bo i na Słowacji, na Babiej, w Sudetach, Pieninach, Karkonoszach czy Gorcach. Pracuję też robiąc to co lubię. A myślałem że już nic dobrego w życiu na mnie nie czeka... Ponoć jak się mocno czegoś pragnie i do czegoś dąży to nie ma rzeczy niemożliwych...

    To nie prawda... Jeśli ktoś nie ma nogi, to nie wiadomo jak mocno by się starał, noga mu nie odrośnie... Też nauczyłem się i dziś już wiem, że wszelkie porady i mowy typu „jak być szczęśliwy”, „jak znaleźć miłość”, „jak otworzyć złoty biznes” itd. są guzik często warte. To jedynie przykłady, historie poszczególnych ludzi. Można się na nich wzorować, w pewien sposób czerpać, ale perspektywa widzenia świata, postrzegania i odczuwania pewnych rzeczy NIGDY nie będzie taka sama (co nie znaczy, że gorsza!).

    avatar
    0
    15 czerwiec 2017, 22:53
     

    Żaba

    Category: Wszystkie wpisy

    Dzisiejszy wpis nie będzie ani stricte o górach ani o wspinaniu. Ale usłyszałem fantastyczną historię, która w sposób radykalny zmienia sposób postrzegania pewnych rzeczy i chciałbym się nią z Wami podzielić. Otóż pewna żaba mieszkała w studni. Tak sobie mieszkała i mieszkała i pewnego dnia stwierdziła, że coś jest nie tak, że trzeba coś zmienić. Kupiła więc nowe, egzotyczne rośliny, najnowsze filtry do wody i podgrzewacze. I pewnie byłby to koniec historii gdyby pewnego dnia nie podszedł do studni Ktoś, nie stanął na jej brzegu i nie powiedział do żaby czegoś takiego...

    avatar
    0
    08 czerwiec 2017, 09:24
     

    Zamarła Turnia, czyli niemożliwe nie istnieje

    Category: Wszystkie wpisy

    Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałbym przytoczyć pierw kilka faktów historycznych. Na Zamarła Turnię można „wejść” na kilka sposobów. Jako pierwsi, od strony północnej, 9 sierpnia 1904 r. na wierzchołku stanęli prawdopodobnie Józef Bajer, Ignacy Król, Ludwik Pręgowski, a zimą – Józef Lesicki, Leon Loria, Mariusz Zaruski, Stanisław Zdyb (1 kwietnia 1911 r.). Ściany zaś od strony południowej (płaski prawie i niezwykle strome) przez długi czas uchodziły za nieosiągalne. Wejście od tej strony (początek XX w.) było wydarzeniem niezwykle istotnym i przełomowym w historii taternictwa. Zdobycie południowej ściany Zamarłej Turni otworzyło długoletni etap niesamowitej jej popularności. Na jej przejście mogli porywać się tylko najlepsi. Ci, którym udało się szczęśliwie zdobyć szczyt, kreowani byli wręcz na bohaterów i herosów.

    Jednak wspinacz o nazwisku Bednarski mało co przejmował się tym, co powszechnie mówiło się o ścianie, jej trudnościach i o śmiałkach ją zdobywających. Któregoś dnia zdecydował się na krok godzący w "dobre imię" ściany i zabrał na tę najtrudniejszą w Tatrach drogę kobietę. Jak na tamte czasy, było to niemalże jak policzek wymierzony w męską brać ówczesnych taterników.

    avatar
    0
    07 maj 2017, 22:15
     

    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    male dolomity

    Popularne

    Blogi

    FundacjaTOPR 271x62_v1

    TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

    Statystyki

    • Artykułów: 7517
    • Odsłon artykułów: 20613028
    
    ';