male dolomity

Popularne

Blogi

FundacjaTOPR 271x62_v1

TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

Statystyki

  • Artykułów: 7369
  • Odsłon artykułów: 20054607

Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych z wspinaniem, górami i podróżami.
    
    • avatar
      Bartosz Michalak

      O górach, wspinaniu, możliwym na pozór niemożliwym, o przyjaźniach, przygodach i wielu innych rzeczach. A wszystko gdzieś łączy jedno - góry, skały, wysokość, wolność, przestrzeń i takie tam…

    Zamiana ról

    Category: Wszystkie wpisy

    Pamiętam, że kiedy już jako niepełnosprawny zacząłem na powrót przemierzać tatrzańskie szlaki, wielokrotnie towarzyszyli mi moi wspaniali, starsi znajomi, wywodzący się z dawnej „braci taternickiej”, pamiętający „ludzi gór”, o których czytywałem w starych książkach i poznawałem ich na czarno-białych zdjęciach. Często zabierali mnie też na swoje imprezy – spotkania dinozaurów, oldbojów, gdzie wesołych anegdot i górskich opowieści oraz przygód nie brakowało. Pamiętam jak zaczęła wtedy od nowa kształtować się u mnie definicja „gór”, „wspinania” oraz tej całej otoczki jaka się z tym wiąże.

    Aby to wyjaśnić, muszę na chwilę cofnąć się do czasów sprzed niepełnosprawności, kiedy to Tatry stały przede mną otworem i je dość intensywnie eksplorowałem. Głównie liczyły się dla mnie wtedy „osiągnięcia sportowe” i chodziło o to żeby gdzieś wejść, zrobić zdjęcie, zejść, a świętować dopiero na dole.

    avatar
    0
    11 wrzesień 2017, 22:25
     

    Ból nie rani

    Category: Wszystkie wpisy

    Ponoć CHCIEĆ TO MÓC. To nie do końca prawda. Jak mówię – jak Ktoś nie ma nogi, to nie wiem jakby chciał, ale noga mu nie odrośnie. Może zrobić jednak wszystko co możliwe i jeszcze więcej by zdobyć np. profesjonalne protezy i gdzieś tam dotrzeć mimo obiektywnych problemów. CHCIEC, CHCĘ, CHCIALBYM jest zatem bardziej złożone. Siedząc w fotelu, nie robiąc nic prócz mówienia CHCĘ tak naprawdę NIE CHCESZ.

    Prawdziwe CHCIEC oznacza pracę, starania, poświęcenie, czasem wręcz świadome przyzwolenie na ból i dyskomfort. Powiem wręcz, że dla mnie osobiście ten właśnie szeroko pojęty DYSKOMFORT i WSZELKIE TRUDNOŚCI są niezwykle tutaj ważne i nadają temu wszystkiemu głębszy sens. Pokusiłbym się nawet, że są kluczowe. Większość ludzi chodzących w góry zachwyca się przede wszystkim widokami. Dla mnie również są one niezwykle istotne, ale chyba te obiektywne trudności, walka z własnym ciałem, przekraczanie tych granic wytrzymałości i robienie czegoś o ten przysłowiowy „krok dalej” są prawdziwą siłą napędową całego górskiego przedsięwzięcia.

    avatar
    0
    31 sierpień 2017, 22:54
     

    Ćma...

    Category: Wszystkie wpisy

    W Zakopanem przebywam od czerwca. I jakoś tak od początku wziąłem się ostro do pracy i za ćwiczenia. Odwiedziłem parę schronisk, pozałatwiałem parę rzeczy i skupiłem się na robieniu formy. W sierpniu ze wspomnianym projektem Razem Na Szczyty wybieram się na Rysy od słowackiej strony. Ale jakoś tak w połowie lipca, stwierdziłem, że należy mi się odpoczynek i błogie lenistwo. Jak pomyślałem, tak właśnie uczyniłem. Spędziłem okrągłe siedem dni na „nic nierobieniu”.

    Zakupy spożywcze i obiady prawie „pod nos”, a moja aktywność ograniczała się do pójścia do toalety i prysznica. A i oddychałem jeszcze czasem. :) Generalnie wszystkiemu temu przyświecał cel nadrzędny – regeneracja mięśni. Jakie są moje wnioski po tym? Ogólnie – koszmar jakiś i zły sen. Nie potrafię sobie wytłumaczyć jak można przeżyć właśnie tak jak ja ledwo, ledwo wytrzymałem tydzień, całe życie? A przecież masę ludzi właśnie o tym marzy. I oni nie chcą tak przez tydzień, dwa. Oni marzą, żeby właśnie tak wyglądało ich całe życie...

    avatar
    0
    01 sierpień 2017, 08:37
     

    Schronisko w Dolinie Chochołowskiej i schody

    Category: Wszystkie wpisy

    Ostatnio odwiedziłem schronisko w Dolinie Chochołowskiej. Nic absolutnie wielkiego, ale wcześniej jakoś się nie składało. Kiedy byłem zupełnie sprawny dość często, szczególnie zimą, tu przebywałem. I szczególnie utkwiły mi w pamięci właśnie te schody do schroniska. Kiedy to po całodziennej podróży z Łodzi do Zakopanego, przez Kraków, one to już o zmierzchu i niejednokrotnie wyślizgane i przykryte świeżym puchem stanowiły ten ostatni etap „drogi”. Dalej już bowiem była gorąca herbata, przytulny pokój i przytaszczony na własnych plecach chleb z mielonką lub pasztetem dla odmiany (żeby nie było, że jedzenie w górach jest nie rozmaite i mizerne). ;)

    Wczesnym rankiem zaś, przy słonecznej, mroźnej i śnieżnej pogodzie wychodząc ze schroniska po owych schodach, przed oczami ukazywała się sylwetka Kominiarskiego Wierchu (1829 m n.p.m.).

    avatar
    0
    10 lipiec 2017, 22:38
     

    Pozwól oddychać swoim marzeniom!

    Category: Wszystkie wpisy

    Kurcze! Od paru lat, jako ten niepełnosprawny ruchowo, z problemami ze swobodnym poruszaniem się wielokrotnie i przy różnym wsparciu, przemierzałem tatrzańskie szlaki (te powyżej schronisk też) – głównie w Tatrach w Polsce, ale nie tylko bo i na Słowacji, na Babiej, w Sudetach, Pieninach, Karkonoszach czy Gorcach. Pracuję też robiąc to co lubię. A myślałem że już nic dobrego w życiu na mnie nie czeka... Ponoć jak się mocno czegoś pragnie i do czegoś dąży to nie ma rzeczy niemożliwych...

    To nie prawda... Jeśli ktoś nie ma nogi, to nie wiadomo jak mocno by się starał, noga mu nie odrośnie... Też nauczyłem się i dziś już wiem, że wszelkie porady i mowy typu „jak być szczęśliwy”, „jak znaleźć miłość”, „jak otworzyć złoty biznes” itd. są guzik często warte. To jedynie przykłady, historie poszczególnych ludzi. Można się na nich wzorować, w pewien sposób czerpać, ale perspektywa widzenia świata, postrzegania i odczuwania pewnych rzeczy NIGDY nie będzie taka sama (co nie znaczy, że gorsza!).

    avatar
    0
    15 czerwiec 2017, 22:53
     

    Żaba

    Category: Wszystkie wpisy

    Dzisiejszy wpis nie będzie ani stricte o górach ani o wspinaniu. Ale usłyszałem fantastyczną historię, która w sposób radykalny zmienia sposób postrzegania pewnych rzeczy i chciałbym się nią z Wami podzielić. Otóż pewna żaba mieszkała w studni. Tak sobie mieszkała i mieszkała i pewnego dnia stwierdziła, że coś jest nie tak, że trzeba coś zmienić. Kupiła więc nowe, egzotyczne rośliny, najnowsze filtry do wody i podgrzewacze. I pewnie byłby to koniec historii gdyby pewnego dnia nie podszedł do studni Ktoś, nie stanął na jej brzegu i nie powiedział do żaby czegoś takiego...

    avatar
    0
    08 czerwiec 2017, 09:24
     

    Zamarła Turnia, czyli niemożliwe nie istnieje

    Category: Wszystkie wpisy

    Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałbym przytoczyć pierw kilka faktów historycznych. Na Zamarła Turnię można „wejść” na kilka sposobów. Jako pierwsi, od strony północnej, 9 sierpnia 1904 r. na wierzchołku stanęli prawdopodobnie Józef Bajer, Ignacy Król, Ludwik Pręgowski, a zimą – Józef Lesicki, Leon Loria, Mariusz Zaruski, Stanisław Zdyb (1 kwietnia 1911 r.). Ściany zaś od strony południowej (płaski prawie i niezwykle strome) przez długi czas uchodziły za nieosiągalne. Wejście od tej strony (początek XX w.) było wydarzeniem niezwykle istotnym i przełomowym w historii taternictwa. Zdobycie południowej ściany Zamarłej Turni otworzyło długoletni etap niesamowitej jej popularności. Na jej przejście mogli porywać się tylko najlepsi. Ci, którym udało się szczęśliwie zdobyć szczyt, kreowani byli wręcz na bohaterów i herosów.

    Jednak wspinacz o nazwisku Bednarski mało co przejmował się tym, co powszechnie mówiło się o ścianie, jej trudnościach i o śmiałkach ją zdobywających. Któregoś dnia zdecydował się na krok godzący w "dobre imię" ściany i zabrał na tę najtrudniejszą w Tatrach drogę kobietę. Jak na tamte czasy, było to niemalże jak policzek wymierzony w męską brać ówczesnych taterników.

    avatar
    0
    07 maj 2017, 22:15
     

    Krokusy

    Category: Wszystkie wpisy

    Od kiedy pamiętam, zawsze chciałem mieszkać, przebywać i jednocześnie pracować w takim miejscu, aby to właśnie, co przede wszystkim składa się na moje, ale i Twoje, ogólnie na „Nasze" życie dawało mi przyjemność. W przeciwnym razie, rachunek jest dosyć prosty: jako dorosły, odpowiedzialny pracownik wykonując pracę, której nie lubisz przez 8 godzin – narzekasz, wracasz do domu i myślisz jak to będzie okropnie iść rano do pracy, przesypiasz ok. 7-8 godzin, po czym mając wiek emerytalny lub na skutek słabego zdrowia odchodzisz na emeryturę i spędzasz czas w przychodni i aptece.

    A pytanie brzmi: gdzie są te dawne plany, marzenia? Gdzie się podział ten Twój Mały Książę? Może Cię zaskoczę, ale on ciągle istnieje! Tylko, że się ukrył – znaczy Ty go skrzętnie ukryłeś, „zamiotłeś pod dywan" - bo trzeba być rozsądny, rozważny, trzeba analizować, się zastanawiać itd. A Mały Książę „mówił" zrób, działaj, odwagi... Mówił o rzeczach wielkich, na pozór niemożliwych i nieosiągalnych. No to go uciszyłeś, żeby „nie zawracał głowy". Ale wcześniej czy później ten Mały Książę się znów ujawni. Najczęściej zbyt późno, bo na łożu śmierci lub po wielkich przejściach, traumach, podczas nieuleczalnej choroby.

    avatar
    0
    13 kwiecień 2017, 20:02
     

    Ludzie gór

    Category: Wszystkie wpisy

    W moich artykułach często o tym piszę. Właściwie nie tylko dotyczy to tekstów przeznaczonych stricte do bloga, bo często to o czym chcę dziś napisać, stanowi inspirację dla mnie gdy chodzi o całokształt mojego życia, pracy, działań i jakiś tam nazwijmy to priorytetów.

    Mam tu na myśli różnych ludzi, których miałem przyjemność i prawdziwy „zaszczyt” spotkać, poznać. Są wśród nich tacy, którzy stricte pojawili się w moim życiu tylko na chwilę i „przelotem”, a niektórzy „zostali” ze mną na dłużej. I to nie jest tak, że te osoby są często powszechnie znane, rozpoznawane i sławne. Tak się też zdarza, ale wcale nie o to chodzi.

    avatar
    0
    22 marzec 2017, 09:54
     

    Sylwester 2017/2018 już się zbliża!

    Category: Wszystkie wpisy

    I tak mija kolejny, trzeci tydzień pobytu w Łodzi... - czyli w Polsce centralnej gdzie w góry jest jakieś min. 300 km. (no nie liczę tu Gór Świętokrzyskich). I tak siedzę tu i siedzę. I pomjąc aspekt rodzinny i świąteczny jest mi okropnie nudno. Znaczy źle się wyraziłem. Na brak zajęć i nadwyżkę czasu wolnego absolutnie nie nażekam.

    Ale jak o wiele milej jest robić to wszystko TAM, mając w świadomości że tylko wystarczy wyjść na dwór, się wychylić, kawałek podjechać itd., a widoki, zapachy, klimaty i wszystko co "górskie" jest na wyciągnięcie ręki. Bardzo zawsze lubiłem zimę, ale pespektywa siedzenia przez dłuższą chwilę w mieście jakoś entuzjazmem mnie nie napawa. Nie wiem czy wypali coś z tego, bo niby na krótkie wycieczki się gdzieś w góry wstępnie poumawiałem, ale jak mówię - co z tego wyjdzie to nigdy nie wiadomo...

    avatar
    0
    04 styczeń 2017, 11:36
     

    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    
    ';