male dolomity

Popularne

Blogi

FundacjaTOPR 271x62_v1

TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

Zagrożenie Lawinowe w Tatrach

Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych z wspinaniem, górami i podróżami.
    
    • avatar
      Bartosz Michalak

      O górach, wspinaniu, możliwym na pozór niemożliwym, o przyjaźniach, przygodach i wielu innych rzeczach. A wszystko gdzieś łączy jedno - góry, skały, wysokość, wolność, przestrzeń i takie tam…

    Zamarła Turnia, czyli niemożliwe nie istnieje

    Category: Wszystkie wpisy

    Zanim przejdę do sedna sprawy, chciałbym przytoczyć pierw kilka faktów historycznych. Na Zamarła Turnię można „wejść” na kilka sposobów. Jako pierwsi, od strony północnej, 9 sierpnia 1904 r. na wierzchołku stanęli prawdopodobnie Józef Bajer, Ignacy Król, Ludwik Pręgowski, a zimą – Józef Lesicki, Leon Loria, Mariusz Zaruski, Stanisław Zdyb (1 kwietnia 1911 r.). Ściany zaś od strony południowej (płaski prawie i niezwykle strome) przez długi czas uchodziły za nieosiągalne. Wejście od tej strony (początek XX w.) było wydarzeniem niezwykle istotnym i przełomowym w historii taternictwa. Zdobycie południowej ściany Zamarłej Turni otworzyło długoletni etap niesamowitej jej popularności. Na jej przejście mogli porywać się tylko najlepsi. Ci, którym udało się szczęśliwie zdobyć szczyt, kreowani byli wręcz na bohaterów i herosów.

    Jednak wspinacz o nazwisku Bednarski mało co przejmował się tym, co powszechnie mówiło się o ścianie, jej trudnościach i o śmiałkach ją zdobywających. Któregoś dnia zdecydował się na krok godzący w "dobre imię" ściany i zabrał na tę najtrudniejszą w Tatrach drogę kobietę. Jak na tamte czasy, było to niemalże jak policzek wymierzony w męską brać ówczesnych taterników.

    avatar
    0
    07 maj 2017, 22:15
     

    Krokusy

    Category: Wszystkie wpisy

    Od kiedy pamiętam, zawsze chciałem mieszkać, przebywać i jednocześnie pracować w takim miejscu, aby to właśnie, co przede wszystkim składa się na moje, ale i Twoje, ogólnie na „Nasze" życie dawało mi przyjemność. W przeciwnym razie, rachunek jest dosyć prosty: jako dorosły, odpowiedzialny pracownik wykonując pracę, której nie lubisz przez 8 godzin – narzekasz, wracasz do domu i myślisz jak to będzie okropnie iść rano do pracy, przesypiasz ok. 7-8 godzin, po czym mając wiek emerytalny lub na skutek słabego zdrowia odchodzisz na emeryturę i spędzasz czas w przychodni i aptece.

    A pytanie brzmi: gdzie są te dawne plany, marzenia? Gdzie się podział ten Twój Mały Książę? Może Cię zaskoczę, ale on ciągle istnieje! Tylko, że się ukrył – znaczy Ty go skrzętnie ukryłeś, „zamiotłeś pod dywan" - bo trzeba być rozsądny, rozważny, trzeba analizować, się zastanawiać itd. A Mały Książę „mówił" zrób, działaj, odwagi... Mówił o rzeczach wielkich, na pozór niemożliwych i nieosiągalnych. No to go uciszyłeś, żeby „nie zawracał głowy". Ale wcześniej czy później ten Mały Książę się znów ujawni. Najczęściej zbyt późno, bo na łożu śmierci lub po wielkich przejściach, traumach, podczas nieuleczalnej choroby.

    avatar
    0
    13 kwiecień 2017, 20:02
     

    Ludzie gór

    Category: Wszystkie wpisy

    W moich artykułach często o tym piszę. Właściwie nie tylko dotyczy to tekstów przeznaczonych stricte do bloga, bo często to o czym chcę dziś napisać, stanowi inspirację dla mnie gdy chodzi o całokształt mojego życia, pracy, działań i jakiś tam nazwijmy to priorytetów.

    Mam tu na myśli różnych ludzi, których miałem przyjemność i prawdziwy „zaszczyt” spotkać, poznać. Są wśród nich tacy, którzy stricte pojawili się w moim życiu tylko na chwilę i „przelotem”, a niektórzy „zostali” ze mną na dłużej. I to nie jest tak, że te osoby są często powszechnie znane, rozpoznawane i sławne. Tak się też zdarza, ale wcale nie o to chodzi.

    avatar
    0
    22 marzec 2017, 09:54
     

    Sylwester 2017/2018 już się zbliża!

    Category: Wszystkie wpisy

    I tak mija kolejny, trzeci tydzień pobytu w Łodzi... - czyli w Polsce centralnej gdzie w góry jest jakieś min. 300 km. (no nie liczę tu Gór Świętokrzyskich). I tak siedzę tu i siedzę. I pomjąc aspekt rodzinny i świąteczny jest mi okropnie nudno. Znaczy źle się wyraziłem. Na brak zajęć i nadwyżkę czasu wolnego absolutnie nie nażekam.

    Ale jak o wiele milej jest robić to wszystko TAM, mając w świadomości że tylko wystarczy wyjść na dwór, się wychylić, kawałek podjechać itd., a widoki, zapachy, klimaty i wszystko co "górskie" jest na wyciągnięcie ręki. Bardzo zawsze lubiłem zimę, ale pespektywa siedzenia przez dłuższą chwilę w mieście jakoś entuzjazmem mnie nie napawa. Nie wiem czy wypali coś z tego, bo niby na krótkie wycieczki się gdzieś w góry wstępnie poumawiałem, ale jak mówię - co z tego wyjdzie to nigdy nie wiadomo...

    avatar
    0
    04 styczeń 2017, 11:36
     

    Podsumowanie, które nie jest do końca podsumowaniem

    Category: Wszystkie wpisy

    Hej!

    Mój poprzedni wpis miał być moją ostatnią aktywnością na blogu w tym roku, ale że wszyscy wszystko w grudniu podsumowują, pomyślałem sobie, że też nie będę gorszy i coś w tym temacie napiszę. Z tą jednak różnicą, że to moje "podsumowanie" takim stricte podsumowaniem nie będzie i obejmuje ok. 2 lat, a nawet dłużej...

    Mógłbym tu teraz zacząć wymieniać co udało mi się dokonać, dziękować kolejnym osobom, ale tak nie będzie. Cokolwiek i kogokolwiek wyliczę, zawsze coś pominę, o kimś zapomnę, a że wszystkich traktuję mega poważnie i serdecznie to ograniczę się tylko do ogólnego:

    DZIĘKI! Polecam się na przyszłość. ;)

    avatar
    0
    20 grudzień 2016, 19:59
     

    Krótkie myśli po wycieczce w Dolinie Kościeliskiej

    Category: Wszystkie wpisy

    Kiedy tak przemierzałem Dolinę Kościeliską spłynęły na mnie dwa, niezwykle istotne pytania:

    CO SZCZEGÓLNEGO TAKIEGO WYDARZYŁO SIĘ W TYM ROKU, ŻE MOGĘ ŚMIAŁO POWIEDZIEĆ, ŻE BYŁ UDANY?

    A MOŻE BYŁO TO TYLKO KOLEJNE I NASTĘPNE, ZWYCZAJNE 365 DNI, KTÓRE NAWET NIE SĄ WARTE TEGO ŻEBY SIĘ ZDARZYŁY?

    Za 3 tygodnie Sylwester. Ludzie będą pić, świętować, bawić się, witać Nowy Rok, leczyć kaca 1 stycznia. Oki. Nie mam nic przeciwko. Sam, ogólnie uwielbiam towarzystwo, szaleństwo, śmiech, rozrywkę itd.

    Ale jeśli kolejna sylwestrowa noc upłynie na składaniu PUSTYCH obietnic i postanowień, o których za chwilę się zapomni i ani chwili nie poświęcimy sobie na "podsumowanie" tego, co wydarzyło się w 2016 r. (bo nie ma czasu, bo znajomi czekają z następną "kolejką"), to ja z takiej imprezy wychodzę.

    avatar
    0
    10 grudzień 2016, 12:03
     

    3%

    Category: Wszystkie wpisy

    Kiedy zapytano Messnera co on myśli idąc w te wysokie góry, udzielił bardzo prostych, banalnych wręcz odpowiedzi:

    -że wie, że ciągle jest pod górę,

    -że wie, że nie ma windy,

    -i że wie, że trzeba iść krok za krokiem.

    I właściwie te trzy krótkie odpowiedzi to cała esencja, credo i dekalog dla KAŻDEGO, kto zamierza w życiu czegoś dokonać.

     

    avatar
    0
    19 listopad 2016, 11:53
     

    Warto sięgać po swoje marzenia...

    Category: Wszystkie wpisy

    Dzisiaj nie będę się rozpisywał na temat moich nowych, górskich wędrówek, nie będę "chwalił się" osiągnięciami. Dzisiaj w ogóle będzie mało o górach. Ale to tylko tak na pozór i na pierwszy rzut oka. Ten mój dzisiejszy wpis na blogu będzie można podsumować jednym, krótkim i niby oczywistym, ale rzadko stosowanym stwierdzeniem, że WARTO SIĘGAĆ PO SWOJE MARZENIA!

    Skąd w mojej głowie pomysł na tego typu tekst?

    Ogólnie, często w moich spisywanych myślach tu czy gdziekolwiek, nawiązuję do marzeń, spełniania, realizacji celów, rozwoju osobistego, pasji itd.

    avatar
    0
    06 listopad 2016, 19:56
     

    Nie taki diabeł straszny

    Category: Wszystkie wpisy

    Hej! Czas już skończyć opisywanie mojej bądź co bądź starej historii i zacząć żyć życiem teraźniejszym (do tego też często namawiałem). Ponoć w ciągu całego naszego życia są tylko dwa dni kiedy nic nie można zrobić. Te dni to: jutro i wczoraj. Wczoraj - wiadomo, czasu się nie cofnie, nie cofnie się, jak to mówi poeta, "rzuconego kamienia, wypowiedzianych słów", itd. A "jutro"? "Jutro" daje nam złudne poczucie pewnego "komfortu". Bo niby mamy "to coś" na względzie, niby mamy "to" w planach, ale jutro... I tak następnego dnia będzie następne "jutro". Aż któregoś "dzisiaj" leżymy na łożu śmierci ze stosem niezałatwionych spraw i żałujemy, że gdybyśmy mięli chociaż jedno "jutro".

    Nie znam się na tym, ale pewnie znacznie łatwiej jest odchodzić z tego świata w poczuciu spełnienia i "kompletności". Ponoć chwila śmierci (jeśli nie towarzyszy jej cierpienie fizyczne) nie jest wcale jakaś okropna. Ogrom magicznej miłości i spokój oraz wzruszenie jakie spływa na osobę konającą i czuwającą są nie do opisania i zostają z nami już do końca życia. Niestety jednak zdarza sie tak, że tą "podniosłą chwilę" burzą terminy, liczne zaległości, niedokończone i rozgrzebane kiedyś różne rzeczy. W efekcie nie skupiamy się wcale na śmierci i na osobie, ale często na tych bzdurnych, trywialnych sprawach. Z drugiej strony, z tych bzdurnych i trywialnych spraw jak to mówię składa się całe życia. A całokształt tych banalnych rzeczy składa się na ogólną "jakość" naszego całego życia.

    avatar
    0
    04 październik 2016, 10:01
     

    You Are Strong Enough

    Category: Wszystkie wpisy

    Wpis ten dedykuję Adrianowi, który jest na tyle niepełnosprawny intelektualnie, że nigdy pewnie nie będzie świadom tego, że siedzieliśmy razem przy stoliku i że był na turnusie w Zakopanem. Adrian przyjechał tu na dwa tygodnie z babcią. Chłopak wymaga stałej opieki, nie chodzi, nie mówi (czasem krzyczy), sam nie je i ogólnie jest mało świadomy. Mimo to jednak zainspirowała mnie jego historia, szczególnie od chwili kiedy zobaczyłem go w koszulce "I am strong enough" ("Jestem dość silny"). I zacząłem patrzeć na tą całą sytuację i jego samego inaczej. Czy aby ten napis nie jest trochę krzykiem i nie mówi czegoś faktycznie istotnego?

    Może takie "koszulki" i "napisy" i to w głowie powinniśmy mieć wszyscy na stałe? Jak często przecież zdarza nam się że w coś wątpimy, umniejszamy swoje umiejętnosci, rezygnujemy nawet nie podejmując próby? Z drugiej strony wielokrotnie sami kogoś (nawet nieświadomie i bez złych intencji) oceniamy, szufladkujemy, "decydujemy" jakim jest człowiek. A może prawda jest zupełnie inna? Może się zwyczajnie mylimy?

    avatar
    0
    13 wrzesień 2016, 08:53
     

    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"