36 godzin...

Niedziela wieczór. Ruszamy za 36 godzin. Spod góry gratów wyłania się, lotnisko, Pakistan, Gasherbrumy i wszystko na co tak ciężko pracowaliśmy ostatni miesiąc.

Ostatnie klamoty znikają w ostatnim worze... ufff 89 kg to troszkę ponad mój limit :)

Oczywiście przed ostanim worem był jeszcze ostani zjazd na studiach  i ostatni egzamin. Zwariować można, ale w końcu egzamin się zdał a wór się spakował :). 

Zdjęcia pokazują jak chaos zmienia się w wyjazd:

1Gash2Gash3

avatar
0
12 czerwiec 2016, 20:43
Jarek Gawrysiak