Avatarowe potyczki.

Już któryś raz z rzędu na krakowskim Avatarze organizowane są zawody boulderowe w ramach Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Ja startuję na tych zawodach od trzech lat i znowu mogę powiedzieć: było  warto! Dużo wspinania w eliminacjach, właściwie dla każdego, bo podział jest na dwie grupy: amatorów i zawodników. Chociaż kryteria podziału do grup pozostawiają moim zdaniem dużo do życzenia (amatorzy drogi do VI.2, ale jak to się ma do boulderingu?), to i tak myślę, że każdemu udało się powspinać :)

Eliminacje wygrałam ale w finale nie udaje mi się pokazać wszystkiego co bym chciała. Niestety znowu zauważyłam u siebie dziwną rzecz: na zawodach czasem nie mogę zrobić ruchów na jakimś balderze, a tuż po zawodach, kiedy jestem już strasznie zmęczona po wszystkich wstawkach, robię tego balda bez problemu... Presja? Nie wiem.

Na szczęście następne zawody dopiero za parę miesięcy więc może uda mi się nad tym popracować ;) Po pierwszym boulderze z bonusem i po drugim boulderze z niczym wracając do strefy prawie godzę się z tym, że to chyba nie mój dzień... Na szczęście „trójka” i „czwórka” okazują się łaskawe i przepuszczają mnie w pierwszej próbie - i finalnie zajmuję drugie miejsce.

Teraz niestety koniec już z boulderingiem i czas na robienie wytrzymałości pod 50-metrowe drogi w hiszpańskiej Chulilli, do której wylatuje 25 stycznia na dwa tygodnie :-)

#BergansTeam

1

3

4

2

avatar
0
08 styczeń 2018, 11:35
Maja Rudka