Baranie Rogi przez Baranią Drabinę (III) zimą

13 Copy

Mamy sobotę, 27. lutego 2016 roku, jak tradycja nakazuje: zarywamy noc o godzinie 2:30, aby wsiąść w samochód i wyruszyć na parking położony w słowackiej części Tatr Wysokich. Tym razem w planach mamy zdobycie Łomnicy z Lejkowego Koryta. Prognozy pogody są bardzo optymistyczne, cały dzień ma towarzyszyć nam słońce – to dobrze i źle. Dlaczego? Przez miniony tydzień w Tatrach nasypało bardzo dużo śniegu, a nasza trasa ma wieść wschodnim zboczem, które już od samego rana będzie nasłonecznione, przez co zagrożenie lawinowe będzie znaczne. Te argumenty sprawiają, że podczas drogi po szosie decydujemy się zaparkować w Starym Smokowcu i spróbować zdobyć Baranie Rogi, lecz nie drogą klasyczną przez Baranią Przełęcz, a bardziej ambitnie – Baranią Drabiną (wycena III). Droga ta wiedzie znajduje się na zachodniej wystawie, więc maksymalnie zminimalizujemy ryzyko wyzwolenia lawiny.

Na parkingu jesteśmy około 5:30, zakładamy obuwie, plecaki, i ruszamy w stronę Doliny Pięciu Stawów Spiskich. W czasie marszu debatujemy jeszcze, czy na rozdrożu przed Schroniskiem Zamkowskiego, nie skręcić czasem i zaatakować jednak Łomnicę. Ale decyzja to decyzja, zostajemy przy tym co ustaliliśmy i ze Schroniska Zamkowskiego pniemy się w górę, wprost do Chaty Tery’ego. Pogoda naprawdę jest przecudna, słońce nagrzewa nasz głowy, i dodaje niewątpliwie energii. Przed godziną dziewiątą meldujemy się już przy słynnej „Terince”. Tutaj obowiązkowo przerwa na śniadanko i nasycenie oczu przepięknymi szczytami otaczającymi ze wszystkich Stron Dolinę Pięciu Stawów Spiskich – Pośrednia Grań, Mały Lodowy Szczyt, Lodowa Kopa, Lodowy Szczyt, Śnieżny Szczyt, Baranie Rogi, Mały Durny Szczyt, Durny Szczyt, Łomnica – to wszystko mamy jak na dłoni!

1 Copy

2 Copy

3 Copy

4 Copy

5 Copy

Po założeniu sprzętu ruszamy dalej , w głąb Doliny Pięciu Stawów Spiskich, początkowo przechodzimy po zamarzniętym Pośrednim Stawie Spiskim, a następnie nasza trasa coraz bardziej pnie się w górę

6 Copy

Co jakiś czas robimy krótkie odpoczynki, aby móc nacieszyć oko, bo chwilami wydaje nam się, że jesteśmy w Himalajach.

7 Copy

8 Copy

Po jakimś czasie dochodzimy pod zachodnią ścianę Baranich Rogów, gdzie zaczyna się nasza droga – Barania Drabina. Nie widzimy przed nami żadnych śladów, będzie trzeba przecierać, bo śnieg u wylotu żlebu bardzo się zapada, ale to nic – w końcu jest nas czterech – damy radę!

9 Copy

10 Copy

Już na początku czujemy ogień w udach, ale wiemy jaki jest nasz dzisiejszy cel i nie zwalniamy tempa. Jesteśmy już w żlebie, z obu stron otaczają nas ściany, a jedynie nad nami widać błękitne niebo. Dochodzimy do pierwszego lodowego stopnia, mniej więcej w połowie długości drogi. Pokonujemy go bez większych problemów i wspinamy się dalej w górę. Do grani zostało nam już około 30min, przed nami do przejścia kolejna ścianka lodowa, która także nie sprawia nam większego trudu.

11 Copy

Wchodzimy na Baranią Galerię, po chwili wydostajemy się na grań i idziemy dalej, w kierunku szczytu.

12 Copy

Godzina 12:00 – stajemy na szczycie Baranich Rogów! Wszyscy szczęśliwi i zadowoleni, robimy krótką przerwę na posiłek, a długą na podziwianie niesamowitej panoramy. Oczywiście pstrykamy pamiątkowe zdjęcia na szczycie i przy słynnym oknie skalnym.

13 Copy

14 Copy

Po godzinie spędzonej na szczycie, rozpoczynamy zejście w kierunku Baraniej Przełęczy, a po dotarciu na nią, spotykamy skiturowców – OLBRZYMIĄ ilość skiturowców. Zresztą nie ma się co dziwić: Barania Przełęcz to dla nich niewątpliwie raj. Bardziej doświadczeni wybierają zjazd (o wiele bardziej stromy) w stronę Zielonego Stawu Kieżmarskiego, a druga część, kieruje się (tam gdzie my) do „Terinki”. Zejście już bardzo przyjemne, momentami w dolinę przychodzi mgiełka, przez którą widać wierzchołki. Naprawdę niezapomniany widok.

15 Copy

Od schroniska schodzimy już na sam parking, aby po około 11 godzinach wędrówki wsiąść do samochodu i ruszyć przed siebie, a dokładniej do Andrychowa – naszego rodzinnego miasta.

avatar
0
28 luty 2016, 11:34
Kajetan Burzej