Beskid Żywiecki

Plan był prosty. Dostać się po pracy do schroniska i wrócić rano.

Gdy już szczegóły zostały ustalone przychodziły dziwne zwroty akcji. Od poniedziałku były podejmowane działania by coś więcej pobiegać. Odciągała się nasza wycieczka biegowa. a co najlepsze gdy w czwartek wszystko szło jak należy i nic nie zapowiadało że plany się skomplikują… pojawiła się Ona… no i jak krew w piach. Hehe… (ten wątek lepiej ominąć ;)) Został tylko piątek! I udało się! :)

jozef-pawlica-2

Lucek ogarnął mapę, gdzie, co i jak.

Ruszyliśmy zielonym szlakiem z Przyborowa. Trasa zaczynała się od około 550m n.p.m i tak dość ciężkim (przynajmniej dla mnie) krokiem dotarliśmy na Czoło (821) i dalej na Miziowy groń (874) i Kalików Groń (916) i na Jaworzyne (997) gdzie przy zachodzącym słońcu widoki były jak z bajki. dalej biegnący szlak przechodził obok Małej Mendralowej (1042) jednak tam lekko zboczyliśmy by właśnie nie ominąć tego szczytu. Po około 1km szlaki się łączyły, wpadliśmy na Główny Szlak Beskidzki i popędziliśmy na Medalową (1169) następnie na Jałowcowy Garb (1017) i gdy tak pędziliśmy nagle pojawiły się Żywieckie Rozstaje i mimo że już było po zachodzie i w planach było dostać się przez Fickowe Rozstaje do schroniska padła komenda… „Nawet się nie próbuj zatrzymywać!” i tak dotarliśmy na Małą Babią (1517) - to był jeden z najlepszych odcinków.

 jozef-pawlica-5

Na początku podbiegu dawałem jeszcze rade za Luckiem, ale nieco później odpadłem i jak się okazało nie było to aż taki słaby podbieg w moim wykonaniu :) tuż przed Świstowymi Skałkami dołączyłem, Lucek miał już plan na swój trening na sobotę więc już odpuścił podbieg, a mnie złapały smaki więc przypaliłem lekko na szczyt Małej Babiej. Było już ciemno i bez spiny, z jedną czołówka w dodatku zepsutą (gasła co chwilę :) ) udaliśmy się do Schroniska na Markowe Szczawiny i tam już czekano na nas z dobrym jedzeniem :)

Trasa 19,5km a czasowo nam wyszło 2h i 2min :)
Szybki prysznic i do spania. To jedno z lepszych doznań gdy człowiek się kładzie ze świadomością że nie musi ustawić budzika! :)

jozef-pawlica-6

O niezbyt wczesnym poranku po zjedzeniu śniadania przyszedł czas na bieganie.
Ze schroniska czerwonym na Żywieckie Rozstaje i na zielony/niebieskim na Małą Babią i na Przełęcz Brona i tu się rozdzieliliśmy według własnych zapotrzebowań. Lucek pobiegł na szczyt i pobiegł się realizować, ja udałem się w stronę schroniska by spróbować się na żółtym szlaku. Perć Akademików okazała się dla moich nóg miażdżąca i szału nie było. Jakoś przetrwałem i z obleganego wietrznego szczytu Babiej Góry zbiegłem w stronę Sokolicy przedzierając się od czasu do czasu przez tłumy turystów. Tuż przed Sokolicą skręciłem na Perć Przyrodników. Jest to krótki zielony szlak, ale bardzo wymagający i polecam go bardzo w dowolna stronę:). po dotarciu do niebieskiego szlaku popędziłem do schroniska rozglądając się za wodą bo mi jej brakowało. W schronisku zupka i do domu:)

PS. Dziekuje Izabeli Hudziak za gościnę w Schronisku Górskim PTTK Markowe Szczawiny :)

jozef-pawlica-4

jozef-pawlica-1

jozef-pawlica-3

avatar
0
16 październik 2014, 09:46
Józef Pawlica