By stać się silnym i to udowodnić i to nie innym, tylko sobie samemu...

By stać się silnym i to udowodnić i to nie innym, tylko sobie samemu... Główny Szlak Beskidzki - 16 dni

Gdy Ją poznałem wiedziałem że jest młodą, piękną i szaloną dziewczyną!

Mowa o Wioli Chudek, o odważnej dziewczynie ze ścisłego centrum Katowic, kochająca góry, podróże i ludzi. Znam Wiolę już ponad rok i ciągle mnie zadziwia. Ma za sobą wiele ciekawych przygód. Poprosiłem Ją by dopowiedziała na kilka pytań odnośnie swojego (jak to sama mówi) małego sukcesu. Dodam że Wiola interesuje się biegami górskimi co udowodniła już nie raz. Dzwoni, pisze, motywuje! Do biegania, startowania i trenowania, choć sama niewiele startuje to i tak daje dużo z siebie. Czasem gotuje, robi kanapki, idzie do sklepu i to wszystko po to by pomoc biegaczowi w czasie startu i przed.
Cieszę się że Ja poznałem i mogę się tym z Wami podzielić.

1. Skąd taki pomysł?

Powód był prosty: chciałam odwiedzić Bieszczady, bo nigdy wcześniej tam nie byłam. Kiedy zobaczyłam ilość przesiadek na trasie, postanowiłam, że łatwiej będzie mi się tam dostać na nogach  A zupełnie poważnie- gdy  tylko się dowiedziałam o GSB to wiedziałam, że przejdę ten szlak, a przynajmniej spróbuję.

bies pawlica 1 d

2. Dlaczego akurat samotnie?
Myślę, że człowiek wędrując samotnie zupełnie inaczej odbiera naturę.  Można poczuć ogromną wolność - mi właśnie o to chodziło. Poza tym dobranie odpowiedniego towarzysza na taki dystans jest bardzo trudne, bo zawsze znajdzie się ‘ten mocniejszy’, a ja nie chciałam być od nikogo zależna.

3. Jak znosiłaś samotność?
Różnie. Bywały dni, kiedy przez 20km nie spotykałam nikogo na szlaku- wtedy pojawiały się trudniejsze momenty.  Zmęczenie fizyczne i mierzenie się ze swoimi słabościami jest trudne, kiedy się jest samemu przez tak długi czas. Z drugiej strony, cieszyłam się, że nikt nie widzi z jaką agresją traktuję mój plecak i nie słyszy jak śpiewam pod nosem ;)

4. Czego Ci najbardziej brakowało?
Domowych obiadów! No i oczywiście momentami sił.



5. Kiedy czułaś się najbardziej szczęśliwa?
Ciężko mi wybrać jeden moment. Tak naprawdę codziennie byłam szczęśliwa po dotarciu do kolejnego celu. Na pewno kiedy doszłam do ‘kropki’, kończącej  szlak w Wołosatym, czułam ogromną radość i satysfakcję (ba, pojawiły się nawet łzy!) , ale było mi też smutno, że to już koniec  przygody.

6. Co było najgorszym momentem?
Bywały takie noce, podczas których zmęczenie i ból nie pozwalały mi zasnąć. Perspektywa, pobudki i marszu przez kolejne 10 godzin zdecydowanie mnie nie pocieszały .No i spotkanie z lochą i gromadą jej warchlaków w Beskidzie Niskim było naprawdę przerażające! Do końca dnia, kawa nie była mi potrzebna.



7. Czy chciałaś zrezygnować? Dlaczego? Co Cię powstrzymało?
Chciałam i to dość szybko, bo po dwóch dniach. Wyszedł mój brak doświadczenia w takich wyprawach- za ciężki plecak. Nawet raz usłyszałam ‘Pani! Takich plecaków nawet w Afganistanie nie mają!’. Za dużo kilometrów na początek, odciski i upał, który mnie wykończył. Pomyślałam, że gorzej być nie może , ale nie mogę się tak po prostu  poddać.  Po jednym dniu odpoczynku ruszyłam dalej. W końcu góralskie geny dały o sobie znać! :D

8. Co dawało Ci sił?
Górskie powietrze- jeden solidny wdech i mogłam maszerować dalej Ale też ludzie. Rodzina, znajomi,  osoby spotkane na szlaku. Wymiana kilku zdań dodawała mi energii.

9. Co Ci dała ta wyprawa?
Przekonanie, że chcieć to móc.


10. Czy planujesz coś następnego?
Nie planuję, bo zazwyczaj od momentu pojawienia się jakiegoś pomysłu w mojej głowie, do jego realizacji, mija zaledwie kilka dni lub godzin. Ale czuję, że to dopiero początek…

avatar
0
03 wrzesień 2014, 11:35
Józef Pawlica