Boulderowy raj.

Na przełomie października i listopada, kiedy mogłoby się wydawać, że nic ciekawego się nie wydarzy i trzeba będzie po prostu znowu przetrwać ten nudny jesienny okres, tym razem udało mi się złamać moją coroczną rutynę i pojechać na dwutygodniowy trip do francuskiego Fointeinebleau. Znowu niemalże od wszystkich słyszałam jak tam to nie jest super i jak bardzo kochają to miejsce. Jednak tym razem nie dałam się „nabrać”, spokojnie podeszłam do tematu i... nie zawiodłam się! Super wspinanie, ogromna ilość rejonów i krótkie podejścia pod nie ;) Był to mój pierwszy dłuższy wyjazd na baldy i tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że w skałach jednak wolę się wspinać z liną... Jakoś nie potrafiłam poczuć tej 'napinki', którą czuję zawsze na wyjazdach z liną. Kiedy idę na drogę w ciągu dnia mam dwie – trzy próby na nią, więc wiem, że w każdej z nich muszę być sprężona na maksa. Na baldach prób mam o wiele więcej, prawie wszystkich chwytów mogę dotknąć z ziemi i zawsze mogę przełożyć crush’a pod inny boulder, szybko wycofując się, jeśli mi się np. nie spodoba. Na linie, żeby się wycofać trzeba się trochę bardziej natrudzić. Nawet jak droga nam nie siądzie to i tak musimy jakoś dowlec się do końca, czasem przewiązać i ściągnąć ekspresy. Na baldach brakowało mi też tego uczucia totalnego zmęczenia, kiedy zjeżdżam z ostatniej drogi i czuję, że nie jestem w stanie nawet się rozwiązać. Na baldach zawsze czułam, że mogę coś jeszcze zrobić. Ale to akurat może być wynikiem tego, że tym razem mój trener zalecił mi robić obwody. Tak, wiem, brzmi to śmiesznie - wiele osób nie mogło uwierzyć, że jadę do Bleau robić obwody. Ale ja wiem, że jeżeli Maciek doradził mi robić właśnie tak, to ma to jakiś sens -więc (prawie) nie narzekając robiłam codziennie ok. 70 wstawek w trudności 5b-7a. Legendy chodzące o hardej cyfrze w Bleau potwierdzam w 100 % :) Nieraz zdarzyło mi się spaść z jakiejś 5b i spędzić na niej dobre pół godziny. Pogodę - pomimo drugiego dnia na sztucznej ścianie i ostatniego spędzonego na szukaniu pojedynczych suchych boulderków - podobno i tak mieliśmy super więc w pełni mogę zaliczyć wyjazd do udanych :)

#BergansTeam

 

4

3

2

5

1

 

avatar
0
27 listopad 2017, 15:48
Maja Rudka