Chulilla

Na przełomie roku spędziłem trzy tygodnie w Hiszpańskiej Chulilli. Miejscówka, która ostatnio zdobyła dość dużą popularność, jest położona niedaleko Valencii.

Wyruszyliśmy ogromną śląską ekipą, z której część zamieszkała w wynajętym w niedalekiej wiosce mieszkaniu, a część wybrała opcję ekonomiczną;). Przez dwa tygodnie wyjazdu trwało zgrupowanie Kadry Narodowej Juniorów PZA, którą się opiekuję. Do tego konieczność opieki nad Igą spowodowały, że nie powspinałem się tyle, ile bym chciał, ale ważne, że dość skutecznie. Wszyscy wspinali się tylko i wyłącznie OS i trzeba przyznać, że rejon pod tym względem jest wymarzony, długie drogi, wszystkie w miarę równe, no i co tu dużo pisać, wyceny niezbyt wyśrubowane, to wszystko sprawiło, że większość z nas podniosła swojego ,,on sajtowego” maxa. Tak było również w moim przypadku, poprowadziłem Super Cantina Marina pierwsze swoje 8a OS, a do tego  3x 7c+ OS oraz 6x 7c OS.

monichuli

Monika na 7b w sektorze Sex Shop


Jeśli chodzi o miejsce, to rejon naprawdę godny polecenia. Wąwóz zapewnia możliwości wspinania zarówno w słońcu w zimne dni, jak i w cieniu w dni cieplejsze, choć tak naprawdę wszystkie fajne sektory mają wystawę północną. Wybór dróg jest przeogromny, w każdym w zasadzie przedziale trudności. Jedyne, czego tak naprawdę brakuje w Chulilli, to duże przewieszenia i możliwość wspinania w deszczu. Na szczęście nie mieliśmy z tym żadnych problemów, gdyż przez cały wyjazd właściwie nie padało, świeciło piękne słońce i było ciepło.   Jedynie ostatni tydzień ,,troszkę” wiało, ale jeśli uważało się tylko na latające w powietrzu doniczki z kwiatkami, to dało się przeżyć.

chulila

Widoczek spod sektora Oasis

avatar
0
25 styczeń 2016, 14:28
Łukasz Dębowski