Coraz bliżęj...

Do wyprawy pozostały już nieco ponad 2 miesiące. W związku  z tym dzieje się coraz więcej w moich przygotowaniach. Jeśli chodzi o sprawy logistyczne to udało się na przestrzeni ostatnich dni poczynić pewne kroki.

Przede wszystkim nie czekałem już dłużej z kupnem biletu lotniczego i zdecydowałem się na przelot biało-rusińskim przewoźnikiem Belavia. Wylatuje  z Warszawy a nie jak w przypadku wyprawy do Tadżykistanu z Pragi. Jest to dla mnie ułatwienie gdyż do Wawy mam 3h i dużo połączeń, minusem jest natomiast limit bagażu który w Belavi wynosi 20kg :/ za każdy kolejny kg jest dopłata a na pewno trochę tych dodatkowych będzie. Krótki lot do Mińska, gdzie mam przesiadkę i później już nieco dłuższy lot do Ałmat. Wylatuje 14 lipca  a wracam 14 sierpnia, wyprawa więc będzie trwała równy miesiąc, ciekawe czy ktoś będzie tęsknił ? ;-)

Wawa MińskMińsk Ałmaty

Kolejnym krokiem jaki udało mi się poczynić, jest rejestracja w agencji a w związku z tym wstępne zaklepanie przelotu do bazy. Plan jest taki, że po przylocie to dawnej stolicy Kazachstanu – Ałmat, spędzę tam tylko jeden dzień. Uzupełnię moje racje żywnościowe o jakieś warzywa, makarony i tym podobne rzeczy których nie ma sensu brać z Polski, pewnie tego samego dnia ogarnę jakiś transport i ruszę w stronę Karkary skąd ma mnie zabrać śmigło do bazy pod Khanem. Do przejechania jest trochę ponad 300km, niby nie dużo ale biorąc uwagę że jest to teren górski a drogi pewnie nie są w standardzie „niemieckim”, może się dłużyć.

Ałmaty Karkara

Ważnym elementem przed wyprawowym jest zadbanie o swoje bezpieczeństwo wybrałem się więc wykupić ubezpieczenie na wyprawę, nie było to łatwe zadanie. Większość firm za ubezpieczenie uwzględniające działalność w wysokich górach żąda dużych pieniędzy. Mam takie szczęście że wśród przyjaciół posiadam Anię, która zajmuje się ubezpieczeniami. Wyczarowała więc dla mnie odpowiednie ubezpieczenie w satysfakcjonującej mnie cenie. Jeśli mowa o bezpieczeństwie to wziąłem  się też za kompletowanie apteczki na wyprawę. Skrupulatnie więc uzupełniam listę potrzebnych leków. Udało mi się też skombinować używany telefon satelitarny dzięki czemu powinien być ze mną regularny kontakt podczas wyprawy.

To tylko wierzchołek góry lodowej zadań jakie wykonuję przygotowując wyprawę. Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest przygotowanie kondycyjne, a więc trening, trening, trening.... Dużo treningu. A jak on wygląda ?  Przede wszystkim dużo biegam. Siła biegowa, interwały dłuższe wybiegania, wszystko to przeplatam jazdą na rowerze oraz wspinaczką. Lecz najważniejszy jest dla mnie trening w górach dlatego staram się jeździć w nie jak najczęściej, czy to na zawody w biegach górskim czy po prostu na wycieczki biorąc na plecy ciężki plecak.

Pod koniec marca wystartowałem w zawodach XRUN Mogielica wypadł całkiem przyzwoicie. Na dystansie 30km przy przewyższeniu ok. 1600m, miałem czas 3h 15min co dało mi około 20 miejsca. Nie mała w tym zasługa mojego nowego sprzętu od firmy Kalenji, który sprawdza się w warunkach biegów górskich idealnie.

1 mogielica

2 mogielica
W zeszłym tygodniu natomiast pierwszy raz zdecydowałem się na start w maratonie. Zawsze myślałem że bieganie wyłącznie po płaskim asfalcie nie jest dla mnie, i wiecie co ?... dalej tak uważam. Co prawda udało mi się zrealizować założenia i pobiec poniżej 3 godzin i 30 minut, a dokładnie 2 minuty szybciej. Męczyłem się jednak niemiłosiernie. Bieganie w jednym tempie po asfalcie okazało się dużym wyzwaniem. I chyba gdyby nie to że biegłem razem z kolegą Bartkiem, który motywował mnie szczególnie pod koniec, to mógłbym się nie zmieścić w tym zakładanym czasie. Przede mną jeszcze jeden start w biegu asfaltowym, a więc zbliżający się Bieg Skawiński na dystansie 10km, który odbywa się w moim mieście. Później już tylko górskie szlaki.

 

cr marat_2cr marat_2cr marat_2



Najbliższe tygodnie zapowiadają się bardzo ciekawie. Dużo rzeczy do ogarnięcia oraz dalszy ciąg przygotowań fizycznych sprawią że mój grafik zrobi się naprawdę napięty. No ale w końcu muszę być dobrze przygotowany aby jak najlepiej wykorzystać czas na wyprawie. W końcu na ten jeden miesiąc czekam cały rok. Już nie mogę się doczekać wyjazdu.

Pozdrawiam,
Radek ! 

avatar
0
06 maj 2017, 16:41
Radosław Woźniak