Dziwny incydent w masywie Gerlacha

Ostatnio w masywie Gerlachu – w rejonie Batyżowieckiej próby – na wysokości ok. 2300 m n.p.m. doszło do ostrej sprzeczki i szarpaniny polskiej przewodniczki schodzącej wraz z dwiema klientkami z wierzchołka ze wspinającym się tam również Słowakiem.



Wszystko zaczęło się niby niewinnie, bo od wymiany zdań. Ostatecznie doszło do przepychanek. Słowak Polkę zaatakował (zaczął ją uderzać po kasku, rękach i nogach i straszył oraz obrażał). Teraz, po złożeniu stosownego zawiadomienia, grozi mu kara do roku więzienia.

Jak wiadomo, Gerlach (2655 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Tatr, a do tego całych Karpat. A że jest jednocześnie najwyższą górą na Słowacji, to należy do Korony Europy.  

Na szczyt nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny i jest on dostępny tylko w towarzystwie wykwalifikowanego przewodnika.

Pokrzywdzona przewodniczka z Zakopanego na swojej stronie internetowej informuje:

„Jestem przewodnikiem tatrzańskim II klasy; „horskim vodcą” (uprawnienia Ministerstwa Sportu i Turystyki, obowiązujące po stronie słowackiej Tatr), międzynarodowym przewodnikiem górskim UIMLA, instruktorem narciarstwa wysokogórskiego, instruktorem narciarstwa alpejskiego oraz instruktorem wspinaczki”.

Niewątpliwie zasług, osiągnięć i umiejętności nie można tej Pani odmówić. Naganna jest też postawa samego Słowaka, który dopuścił się czynnego ataku.

Sytuacja jednak stricte dotycząca uprawnień przewodnickich do poruszania się w okolicy Gerlachu już taka jasna nie jest. Słowacka Republika ma bowiem swoje wymagania, standardy i prawo i ignorowanie tego faktu zawsze prowadzić będzie do tego typu konfliktów (a nie był to pierwszy taki incydent). Góra Gerlach w całości i niepodważalnie leży na terytorium Słowacji i prawu tego państwa podlega. Należy więc się do tego stosować. Uprawnienia, certyfikaty, umiejętności wymagane u nas – w Polsce i spełnienie tych norm w myśl prawa polskiego, nie oznacza jeszcze, że możemy swobodnie poruszać się po terytorium Tatr na Słowacji, które to podlegają prawu tego kraju i często innym standardom.

Zresztą mimo wzajemnej współpracy, wspólnych inicjatyw itd. przeróżne i liczne odmienności oraz różnice istnieją, istniały wcześniej i będą istniały zawsze. Chociażby fakt, że w przeciwieństwie do naszej części Tatr, szlaki powyżej schronisk w Tatrach Słowackich zamykane są z automatu dla ruchu turystycznego od 1 listopada do 15 czerwca. Co z tego więc, że od polskiej strony zimą wejdziemy na Rysy i że ruch na granicach państwowych jest swobodny. Schodząc do schroniska na stronę słowacką działamy nielegalnie i wymierzony nam mandat będzie jak najbardziej zgodny z prawem.





Podobnie rzecz się ma gdy chodzi o uprawianie turystyki skitourowej. Zamknięcie sezonu skitourowego w słowackich Tatrach jest związane z jedną, stałą datą. Chodzić na skitourach po południowej części Tatr można od 21 grudnia do 15 kwietnia. U nas, decyzje w tej sprawie podejmowane są na podstawie obserwacji świata przyrody, temperatur i jakości, grubości pokrywy śnieżnej.

avatar
0
30 kwiecień 2018, 07:40
Bartosz Michalak