Egipt i górski akcent tej całej wycieczki

Tak, to prawda. Na tydzień czasu (20-27.09) postanowiłem porzucić górskie klimaty i pojechałem do Egiptu na turnus rehabilitacji nurkowej na Morzu Czerwonym zorganizowany przez Stowarzyszenie Krok po kroku HSA gdzie wśród blisko 40 uczestników, około 15 z nich dotknięta była różnego rodzaju problemami fizycznymi (osoby niewidome, z zaburzeniami neurologicznymi, chorzy na SM czy dziecięce porażenie mózgowe, a także cierpiące z powodu uszkodzenia rdzenia kręgowego), problemy natury psychicznej i umysłowej.

Ciepłe morze, nurkowanie, snorkelowanie, zabawa, śmiech, swoboda, all inclusive, super organizacja, fantastyczni ludzie i super atmosfera, ostatniego dnia safari na pustytni, wielbłądy, quady itd. - bajka?

No nie do końca...

Bajki z założenia, to tylko bajki i nie dzieją się naprawdę. A to się jednak zdarzyło...

Kurcze i co najbardziej niezwyczajne w tej całej historii (wcale nie tylko, że Egipt, że nurkowanie, że safari, że niepełnosprawni itd.) jest głównie to, że to było takie super zwyczajne. Osobiście tego typu rzeczy są dla mnie czymś najpiękniejszym, doskonałym prawie i magicznym. Kiedy kto normalnie i przez większość czasu siedzi w domu i jest wykluczony przez społeczeństwo i zaszufladkowany w jakiś tam sposób, nagle dokonuje czynów wielkich i gigantycznych, na które pewnie nie jeden pełnosprawny „osiłek z siłowni” by się nie zdecydował. I nikt z tego nie robi wielkiego halo!

Tutaj pewne rzeczy dzieją się między słowami. Tego typu wyjazdy (górskie oczywiście też i to przede wszystkim) pozwalają mi osobiście, ale myślę że każdemu (jak to mówię) DOTYKAĆ ŚWIATA. Poznawać PRAWDĘ PRAWDĘ PRAWDĘ o przeróżnych emocjach, uczuciach, potrzebach. Uczyć się siebie i tego co jest dookoła. Doświadczać i widzieć czym faktycznie jest miłość, oddanie, uśmiech, przyjaźń, współpraca, tolerancja, akceptacja, bycie tu i teraz, zachwyt, ale i złość, nerwy, smutek itd. Myślę, że ładunek emocjonalny po np. takim tygodniu jest niejednokrotnie większy w porównaniu do tego, co czeka nas w ciągu roku szarego, statystycznego życia.

Oczywiście, że tego typu przedsięwzięcia rehabilitacyjne wymagają ogromnego zaangażowania ludzi pełnosprawnych, i skoordynowania wszystkiego, dopięcia na ten „ostatni guzik” oraz, a może co najważniejsze, to ich odwagi do wzięcia swego rodzaju odpowiedzialności za całość i wiary, że choć pewne sprawy wydają się nielogiczne i niemożliwe, TO MUSI SIĘ UDAĆ. Krótko mówiąc to trzeba być trochę szalonym żeby się na coś takiego porwać, ale jak prześledzić historię, to każdy kto coś w życiu osiągnął, czegoś dokonał, przekroczył bariery, pokonał strach itd., był trochę szalony. WARTO WIĘC BYĆ TROCHĘ SZALONYM...

Napiszę jeszcze, że jadąc na lotnisko pierwszego dnia nikogo tam prawie nie znałem. Po siedmiu dniach, na tym samym lotnisku, po powrocie, czułem jakby ludzie ci istnieli w moim życiu od bardzo dawna. Wspólna integracja, cel, przeżywanie czegoś razem – to łączy o wiele mocniej niż jakiś tam np. kredyt na 20 lat na mieszkanie.

I chociaż jak mówię, słowa są czasem zbyt mizerne i niosą w sobie zbyt mało treści, ale osoby, Ludzi jakich mogłem tam spotkać było czymś co dla mnie osobiście stanowi kwintesencje i jest najważniejsze. To że Egipt, nurkowanie, Morze Czerwone itd., itd. - niewątpliwie SUPER, SUPER, SUPER. Ale zawsze, za wszystkim i wszędzie stoją Ludzie! Właśnie, ci niby zwyczajni, ale niezwyczajni, szarzy ale kolorowi, zaszufladkowani i tacy z pozoru prozaiczni, statystyczni, ale WYJĄTKOWI jednocześnie.

A akcenty typowo górskie?

Były, i owszem – nawet trzy!

W ogóle gdyby nie Maria Łapińska z Morskiego Oka nie wiedziałbym w ogóle że coś takiego jest. Bardzo mi też pomogła tam się znaleźć i utorować nowe ścieżki.

Kolejnym akcentem był widok z hotelu na egipskie góry - pustynne co prawda i mało ponoć ciekawe. Nie wiem, nie byłem, ale z daleka źle nie wyglądały.

Również gdy ostatniego dnia zorganizowana była wycieczka na pustynię, trasa wiodła też przez jakieś suche i piaskowo-kamienne góry. I te faktycznie jakoś do gustu mi nie przypadły. Ale jakby ktoś pytał, czy były? A i owszem BYŁY...

egipt 3

avatar
0
02 październik 2018, 20:01
Bartosz Michalak