Elbrus - śnieżny olbrzym

Która góra w Europie jest najwyższa? Z pewnością wiadomo….., że nie wiadomo J Dla jednych jest to Mont Blanc, a dla innych Elbrus. Ech! Cóż więc w tej sytuacji począć? Skoro mam już zdobyty Mont Blanc i żeby nie było wątpliwości postanowiłem wejść także na Elbrus. Ale jak to się zaczęło? Pewnego dnia na jednym z portali o tematyce górskiej pojawił się wpis dziewczyny z Warszawy, o tym, że chce się wybrać właśnie na Elbrus i szuka „ekipy” . Zainteresowanie wpisem wyraził kolega z Chojnowa, którego już wcześniej miałem okazję poznać. No wiec i ja się na poważnie tym zalążkiem projektu zainteresowałem. Po jakimś czasie dziewczyna z Warszawy zrezygnowała i zostaliśmy na polu bitwy w dwójkę. Jak się później okazało stworzyliśmy fajny i przede wszystkim skuteczny zespół.

Nasza przygoda zaczyna się na lotnisku w Berlinie skąd przez Istambuł dolecieliśmy do miasta Mineralne Wody w Rosji, na przedgórzu Wielkiego Kaukazu. Następnie musieliśmy pokonać jeszcze około 200 km, by znaleźć się w miejscowości Terskol. Korzystaliśmy z miejscowej komunikacji, ale także uprzejmości miejscowej ludności. Jednym słowem większość drogi przemierzyliśmy ”stopem”, za który w Rosji się płaci. Następnego dnia po przybyciu na miejsce, urządziliśmy sobie wycieczkę aklimatyzacyjną na Czeget. Rozpościera się stamtąd przepiękny widok na Elbrus i właśnie w tedy mieliśmy okazję pierwszy raz ujrzeć tego olbrzyma. 

2015 0707_075645_004

W tle Elbrus widziany z góry Czeget.

 

Przyszedł czas na rozpoczęcie akcji górskiej na Elbrusie. Założenie było takie, aby zdobyć górę bez żadnych udogodnień typu: kolejki linowe, ratraki czy skutery śnieżne. W związku z tym podeszliśmy z plecakami do schroniska Beczki na wysokość około 3600 m. Na ten widok niektórzy pukali się w czoło, pytając, czy robimy to z oszczędności. Beczki to ostatnie miejsce gdzie można zastać "płynną" wodę z tzw. topielnika. Dlaczego nazwa Beczki? Ponieważ część miejsc noclegowych zorganizowana jest w kontenerach po paliwie.

P1010004

 Schronisko Beczki – wysokość około 3600 m n.p.m.

  

Po przespaniu się w schronisku, podeszliśmy do schronu Prijut 4050m i jeszcze tego samego dnia wykonaliśmy podejście aklimatyzacyjne na lekko do Skał Pastuchowa 4700 m. i zeszliśmy do Prijuta, gdzie spędziliśmy kolejną dobę, przyzwyczajając organizmy do wysokości oraz regenerując siły. Tutaj już nie ma wody, trzeba topić śnieg. W oczy kłuje wszechobecny bałagan, sterty śmieci i niedokończone budowle wokół schronu. 

2015 0710_103021_004

 W tle schron Prijut 4050 m n.p.m.

  

Dzień, w którym mieliśmy zaplanowane wyjście do Skał Pastuchowa, pogoda była niepewna, słaba widoczność i padał śnieg. Poszliśmy. Około godziny 14.00 mieliśmy już rozbity namiot i byliśmy w środku. Kolejnego dnia o godz. 3:00 mieliśmy zaatakować Elbrus jednak pogoda popsuła się jeszcze bardziej. Noc w namiocie dała nam się troszkę we znaki a pogoda nie pozwoliła zaatakować szczytu o rozsądnej godzinie. Mimo to około godziny 8:00 wyszliśmy w górę.

DSC 0122ww

 Biwak-Skały Pastuchowa 4800 m n.p.m.

 

 Przez chwile świeciło słońce, ale również mocno wiało i zapowiadało się, że będzie tylko gorzej. Wiadome było, że atakowanie szczytu w tych warunkach i o tej porze jest zbyt ryzykowne. Po kilku godzinach marszu na wysokości około 5100 m. postanowiliśmy wycofać się. Na szybko przyszedł mi do głowy plan B. Zejdziemy, złożymy namiot, a następnie udamy się do Beczek, skąd kolejką zjedziemy do Tereskola. Łamiąc oczywiście swoje postanowienie. Mamy kilka dni zapasu a na wtorek, czyli dwa dni później zapowiadało się piękne okno pogodowe. Tak zrobiliśmy. W Tereskolu wyspaliśmy się, najedliśmy i nabraliśmy świeżych sił. W poniedziałek wieczorem wjechaliśmy ponownie do Beczek a następnie udaliśmy się do Prijuta. Kolejnego dnia z rewelacyjną aklimatyzacją, między 2 a 3 godziną atakowaliśmy po raz drugi Elbrus, tym razem z sukcesem. Około godziny 10.00 stanąłem na szczycie. Pogoda i widoki były piękne.

P1010016

 Na szczycie góry Elbrus – 5642 m n.p.m.

 

Co dalej? W miarę jedzenia apetyt rośnie, więc w tej chwili organizuję wyprawę na Kilimandżaro. Kolejną górę zaliczaną do Korony Ziemi. 

 

 

 

 

 

avatar
0
23 marzec 2016, 11:16
MARIUSZ JAWORSKI