Historyjki

Kiedy osoba niepełnosprawna, mająca różne problemy dokonuje jakiś konkretnych rzeczy, mówi się o nim jako o bohaterze, niezłomnym wojowniku, kimś wyjątkowym i robiącym wielkie rzeczy. Tak można wymieniać pewnie bez końca, ale gdy np. o mnie chodzi (i zapewne nie jestem w tym jakimś odszczepieńcem) wcale tego typu słowa ani nie są jakieś wyczekiwane, pożądane i potrzebne. Staram się żyć jak żyję, mam swoje sprawy, góry i „swój świat”. No właśnie – te góry i „mój świat”. Często ten „mój świat” i góry się pokrywają. Nie znaczy to jednak, że nie mam swojego prywatnego życia i że jest ono nudne, samotne i mizerne. Wręcz przeciwnie! Fakt jednak faktem, że góry, ruch, samorozwój zajmują bardzo ważne miejsce w moim życie i naprawdę wiele bym często dał, żeby bywać w nich jeszcze częściej (choć tak rzadko tam znowu nie jestem).

I te moje góry obok niezłomnej pracy, zaangażowania, poświęceń itd. itp. to obok poznanych, fantastycznych Ludzi, też różne śmieszne i wesołe historie. Może nawet za kilkadziesiąt lat, kiedy już będę statecznym i arcyspokojnym starszym panem, napiszę jakieś swoje wspominki. Swoją drogą to czasem żałuję, że tego wszystkiego nie notuję gdzieś. Na szczęście są zdjęcia i mam tego bloga. A takie rzeczy przetrwają na pewno...

O czym bym napisał po latach? Tych rzeczy jest sporo, ale m.in. o bananie, pasku od spodni, piwie i butelce wina. O leniwych i sikaniu wśród komarów, o jednej rzeczy o której nie mogę mówić ani pisać, o bekenbordach i obitych palcach. Napisałbym też o fikołku na Placu Czerwonym, o piciu wina z papierowej torby podczas jazdy busem przez rosyjskiego kierowcę (miałem wtedy stracha), o lodach pod Mont Blanckiem i złamanej ręce na Rusince...

Najcenniejsze jest to, że one (wspomnienia) już są, powstały i stale dbam o to by tworzyć nowe. Ludzie często bardzo żyją jakby nigdy się nie starzeli, mieli na wszystko czas i byli nieśmiertelni. Nie zdają sobie sprawy, że takie rzeczy jak upływ czasu, przemijanie też i ich dotyczy. Zapewne przyjdzie taki moment kiedy nas tu nie będzie, a zapewne nie raz, nie dwa, będziemy potrzebowali pomocy. Póki zatem żyjemy, mamy zdrowie, energię, możliwości i całą gamę potencjału drzemiącego „gdzieś w nas” warto z niego korzystać i te m.in. wspomnienia tworzyć, coś kreować, budować, „zdobywać” świat – bez względu na to, co takie „zdobywanie” dla Kogoś znaczy (pod warunkiem, że jest zgodne z prawem oczywiście).

Podobno w całym naszym dłuuuuuuugim życiu są tylko dwa dni gdy nic nie można zrobić! Tylko dwa dni! Wyobraźcie sobie jakie to wspaniałe! Nagle mamy, prócz dwóch dni całą gamę możliwości. Te dni to WCZORAJ i JUTRO!

Nigdy nie czekajcie na to „kiedyś” i „jutro”. Kolekcjonujcie wspomnienia już dziś!

DO ROBOTY!

b1

 

b2

 

b3

avatar
0
19 listopad 2019, 18:30
Bartosz Michalak