Hiszpańskie wakacje.

Najlepszy rejon wspinaczkowy!”,  „Zrobisz tam wszystko!”,  „Nie jest tak gorąco, da się przeżyć”, „Spodoba Ci się tam, to mój drugi dom” – takie słyszałam opinie zaraz przed wyjazdem do Rodellaru… Niestety nie okazały się tak prawdziwe jak myślałam... Podejrzewam,  że właśnie ze względu na zbyt duży zapał i nastawienie się na wspaniałość tego miejsca pod każdym względem - nie spodobało mi się ono tak bardzo jak chciałam. Marzyłam żeby pojechać w ten piękny hiszpański rejon już od roku – będąc we francuskim Céüse zeszłego lata (do którego mam nadzieje już nigdy nie wrócić ;P) myślałam tylko o planach na przyszłe wakacje: dużo lepsze wakacje! - i  chyba zaczęłam wyobrażać sobie trochę za dużo... Cyfry nie padały, upał doskwierał dosłownie wszędzie, a kolana jakoś nie chciały się haczyć o obecne na prawie każdej drodze tufy...

Dopiero gdy zaczęłam sobie uświadamiać rzeczywistość, a moje ego spadło maksymalnie do ziemi, zaczęłam się wspinać bardziej na luzie i wszystko zaczęło się jakoś układać. Zrobiłam swoje pierwsze 7c+ OS No Bouchon Spirit (wyjazd miał być podporządkowany głównie pod wspinanie OS), przyzwyczaiłam się do upału a kolana jakoś same znajdywały sobie odpowiednią pozycję do nohand’a. Poprowadziłam też swoją drugą drogę o wycenie 8b La Kanabica. Każdy wspinacz czasem musi dostać tzw. „wpierdol” - ja jestem już po i mam nadzieje, że po  kolejnych treningach na już bardzo utęsknionej, kochanej krakowskiej Koronce szybko nie wróci ;P

Innym zaskoczeniem nie był upał lecz jego przez pierwsze kilka dni zupełny brak! I znowu dałam się nabrać: „No co ty, tam będzie mega gorąco”, „Kurtka i długie spodnie to tak tylko na wszelki wypadek” itp. Na szczęście ja przezornie wzięłam ze sobą dwie kurtki Bergans Of Norway, które jak się potem okazało uratowały mi życie :) . Dziękuję za super wsparcie!

Ale żeby nie było! - i tak bardzo podobał mi się ten wyjazd i myślę, że jeszcze nieraz tam wrócę. Biorąc pod uwagę wielkość Rodellar’u oraz atmosferę Hiszpanii (otwartość ludzi, uprzejmość i ogólny chillout, który uwielbiam) mam nadzieję, że będzie to jeszcze wiele razy.

Teraz przede mną ciężkie treningi i już za niecały miesiąc start w najważniejszych zawodach w tym sezonie: Mistrzostwach Świata Juniorów w austriackim Innnsbrucku.

#BergansTeam

 

1b 

4b

3b

5

2b

 

 

avatar
0
05 sierpień 2017, 21:20
Maja Rudka