Jałowiec

Makłowiczem nie jestem! ;)

Cebula, pieczarki, kukurydza, groszek, fasola, rzodkiewki i pomidory! To wszystko na patelni i z ryżem lub makaronem! Jest siła!

Po przerwie od internetów jakoś ciężko mi się odnaleźć po otwarciu laptopa :/ Przyjemniej jest patrzeć w kręcącą się betoniarkę! Ale chaos! Znaczy nie ogarniam. Pewnie będę potrzebował kilku dni by się jakoś zaaklimatyzować. Hehe.. tyle tego…

jalowiec-1-m

Dziś bardzo przyjemny dzień, choć rozpoczął się już o godzinie 4:50 i nie było to zbyt optymistycznym manewrem i nie zwiastowało tak udanego dnia :)

W drodze do pracy w sklepie kupiłem jak się okazało najlepszą drożdżówkę jaką kiedykolwiek jadłem, francuska z jabłkiem! Bomba! No ale po jej zjedzeniu trzeba było zabrać się za prace… i to może w tym temacie będzie tyle ;) na ogół było spoko.

Ale najważniejszą częścią dnia było bieganie i to od dłuższego czasu nareszcie nie biegałem sam! :) co w zasadzie cieszyło jak nigdy! W trakcie przerwy ustalona została już finalna trasa, miała być nie za długa i nie za ciężka… no… miała być. Po dotarciu do szlaku było ostatnie przeanalizowanie trasy i z nastawieniem że będzie to lekkie bieganie ruszyliśmy z Luckiem w trasę. Atmosfera była bardzo pozytywna, jedyna moją obawą było tylko to że pomylimy szlaki, na niecałych 10km mieliśmy 3 albo 4 rożnego koloru szlaki!:) ja lekko dramatyzowałem i siałem panikę w naszej grupie.

jalowiec-2-m

I tam po może 2km zaczął się dość mocno pnący się podbieg. Miałem bardzo luźne nastawienie i chyba nie tylko ja. Po kilkunastu minutach przestaliśmy rozmawiać i to była oznaka że jest ciężko, ale jakoś przetrwaliśmy zmagania na dość soczystym podbiegu i w warunkach błotno błotnych gdzie nie każdy krok był krokiem do przodu  :)
Dopiero na szczycie Jałowca (1111 m) przyznaliśmy się ze było nam ciężko.
Minuta na rozglądnięcie się w koło by po chwili stwierdzić że i tak nic nie widać i to też jest super.
Ruszyliśmy w dół i to był taki dobry test butów, w którym przegrałem. Ale tym się nie przejmuję gdyż jutro przetestuje jakiś inny model :)
Trasa ze szczytu do naszego zamknięcia pętli była odcinkami pokryta takim błotem że kostki nie było widać i tu się nie żale, tylko chwalę! Cały dzień padało, lało, kropiło itp. To i błoto pierwsza klasa.
Po bieganiu bardzo przyjemne mycie siebie i sprzętu od kolan w dół.

Czego się nauczyłem dziś?

Jak tyczysz trasę to patrz na poziomice! ;)

pozdro!

jalowiec-3-m

jalowiec-4-m

 

avatar
0
02 październik 2014, 09:25
Józef Pawlica