Jeszcze dwa pomysły na górskie jedzonko (tym razem z wrzątkiem)

Tym, co najbardziej pozwala na ograniczenie wagi bagażu, a jednocześnie gwarantuje świeżość potraw jest przygotowywanie ich na bazie wrzątku. Dodatkowym plusem jest zjedzenie czegoś ciepłego, co niektórym osobom dobrze robi na żołądek, a także bez wątpienia pomaga ogrzać się w zimne dni.
kolacja w górach

Wrzątek w polskich tatrzańskich schroniskach - chyba wszystkich - dostępny jest za darmo. Lubią tworzyć się do niego kolejki, nie zawsze też "pora obiadowa" łapie nas przy schronisku, dlatego coraz więcej osób nosi ze sobą kuchenki. Po słowackiej stronie zaś wrzątek to już w ogóle cenne dobro.

Do rozrobienia z gorącą wodą nadają się oczywiście wszelkie zupy i potrawy w proszku. Nie jest to oczywiście zdrowy wybór, ale powiedzmy, że na tych klika górskich dni, zdrowe odżywianie może zejść na dalszy plan.

Wszelkie jednak gotowe "kubki" to zazwyczaj tylko proszek, parę grzanek, trochę ususzonych warzyw, pół grama klusków - nie najemy się tym. Do sproszkowanych zupek przyda się pożywny wypełniacz, taki, który również nada się do zjedzenia bez gotowania, jedynie zalany wrzątkiem, no i dodatkowo pod jego wpływem spęcznieje, uzyskując wszelkie właściwości potrzebne do napełnienia burczącego brzuszka.

Wypełniaczem tym może być chociażby owsianka błyskawiczna lub kasza kus kus. Na bazie kilku prostych składników, możemy więc przygotować treściwy posiłek, zarówno na śniadanie, jak i na obiad czy kolację.

Na śniadanie do owsianki dodać możemy błyskawiczną kaszę manną (dostępna w sklepach, a przynajmniej w moim ulubionym dyskoncie, w różnych smakach i już połączona z mlekiem w proszku). Plus dodatki: np. rodzynki, inne suszone owoce, czekolada, orzechy.

Podobnie do "zestawu obiadowego" zupka z proszku + kasza kus kus/owsianka dodać możemy właśnie orzechy lub np. rozdrobnionego kabanosa.

Najzdrowszym wyborem byłaby oczywiście żywność liofilizowana. Jest to jednak niestety wybór tyle dobry, co i drogi.

Umówmy się tak - zaproponowane przeze mnie dania pyszne może nie są. Chociaż opisane śniadanko smakowało mi bardzo... dopóki nie zjadłam go trzeci raz z rzędu. Składu potraw z torebek może lepiej nie czytać. Ale cóż, nie miało być zdrowo, tylko szybko, łatwo, tanio, pożywnie i lekko na plecach :).

Przy okazji - poza własnym kubkiem, warto nosić ze sobą zestaw plastikowych sztućców.

Na wszelkie wyżej wymienione pomysły rzadko wpadałam sama, właściwie jest to zestaw cudzych patentów, zebrany w całość i od pewnego czasu praktykowany przeze mnie ;).

avatar
0
14 listopad 2015, 11:58
Małgorzata Nowakowska