Kontuzja - najgorsze co może się zdarzyć...

Ostatnia sesja w Zimnym wydawała się być naprawdę owocową. Piękna pogoda, słoneczko, dobre tarcie i fajna ekipa.

Na rozgrzewkę robimy Bongo 7B, ja nawet flashuję, nagrywamy Pawełka jako zaproszoną gwiazdę dla topo Zimnego, tuż koło Bongo znajdujemy dość ciekawy projekt podobno w okolicach 7C+/8A. Po kilku próbach na projekcie decyduję odpuścić i w pierwszej próbie pada Spacer po oblajach 7B+. Przenosimy się na Traektorię ruchu 7C+, idzie dobrze ale decyduję zostawić to na następny raz no i chyba czas na Królową, Dosiad i Magicę...

Na lajcie przypominam sobie ruchy na Królowej robiąc ją od ruchu do małej krawądki do topu. Teraz dodać tylko dwa ruchy i całość najładniejszego balda w Zimnym dole będzie moja. W pierwszej próbie z dołu łapię małego crimpa ale spadam z następnego ruchu do ścisku. Po tej próbie poczułem mały dyskomfort w palcu lewej ręki ale nie udzieliłem mu dużego znaczenia. Kolejna próba. Zapinam na małej krawądce i przygotowuję się do nadania inercji dla następnego ruchu... Po jakiejś sekundzie czuję ból, słyszę trzeszczenie stawu, po minięciu kolejnej sekundy siedzę na padach i tylko myślę: "Dlaczego same teraz...?" Kontuzja jest najgorszym co może się zdarzyć. Byłem w naprawdę dobrej formie, czułem się pewnie w skałach jak z liną tak i na baldach... W ten weekend miałem robić swoje pierwsze 8b z liną, w maju mam jechać na Mello i Puchary Świata. Smutne ale nie ma opcji żeby się frustrować. Dla mnie oznacza to tylko tyle że czas zrobić trochę więcej siły i doładować pozostałe palce. Z nadzieją liczę na szybki powrót i zrobienie wielu mocniejszych rzeczy po regeneracji:)

avatar
0
15 kwiecień 2014, 16:04
Roman Batsenko