Krokusy

Od kiedy pamiętam, zawsze chciałem mieszkać, przebywać i jednocześnie pracować w takim miejscu, aby to właśnie, co przede wszystkim składa się na moje, ale i Twoje, ogólnie na „Nasze" życie dawało mi przyjemność. W przeciwnym razie, rachunek jest dosyć prosty: jako dorosły, odpowiedzialny pracownik wykonując pracę, której nie lubisz przez 8 godzin – narzekasz, wracasz do domu i myślisz jak to będzie okropnie iść rano do pracy, przesypiasz ok. 7-8 godzin, po czym mając wiek emerytalny lub na skutek słabego zdrowia odchodzisz na emeryturę i spędzasz czas w przychodni i aptece.

A pytanie brzmi: gdzie są te dawne plany, marzenia? Gdzie się podział ten Twój Mały Książę? Może Cię zaskoczę, ale on ciągle istnieje! Tylko, że się ukrył – znaczy Ty go skrzętnie ukryłeś, „zamiotłeś pod dywan" - bo trzeba być rozsądny, rozważny, trzeba analizować, się zastanawiać itd. A Mały Książę „mówił" zrób, działaj, odwagi... Mówił o rzeczach wielkich, na pozór niemożliwych i nieosiągalnych. No to go uciszyłeś, żeby „nie zawracał głowy". Ale wcześniej czy później ten Mały Książę się znów ujawni. Najczęściej zbyt późno, bo na łożu śmierci lub po wielkich przejściach, traumach, podczas nieuleczalnej choroby.

W takich sytuacjach to bowiem ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę (i tu jest paradoks) – bo i z maleńkości ludzkiej egzystencji, kruchości życia, zdrowia (i jak się poczyta trochę o kosmosie) – to i mizerności planety Ziemia, ale i potęgi tego wszystkiego jednocześnie. Często wtedy padają słowa typu – Gdybym miał/miała jeszcze jedną szansę! Ale jej już więcej nie dostaniesz...


Kiedyś pisałem o BYCIE – że bardziej naturalny w przyrodzie jest stan niebytu niż byt i mówiłem wtedy ogólnie o skomplikowanej budowie łańcucha DNA. Wgłębiłem się w to bardziej. I wyobraźcie sobie, że długość pojedynczej nitki DNA ma 1 metr (nic wielkiego) – ale długość powiązań włókien węglowych w tym 1 metrze wystarcza dolecieć z Ziemi na Księżyc 6 razy! To co piszę teraz czy wcześniej to nie są jakieś spekulacje, zabobony czy mity. Podaję jak najbardziej prawdziwe informacje. I to one (odkrywamy ich coraz więcej) mówią jakim to jesteśmy „cudem" i jakie mamy szczęście istnieć.

Dlatego, wręcz czasem przesadzam, ale staram się „zapisać", „zarejestrować", zapamiętać każdy szczegół. Ostatnio starałem się tak zrobić będąc na „resztkach", już niestety, krokusów na Polanie Chochołowskiej. Po raz enty, pomogli mi się tam dostać ratownicy TOPR. Nawet zaczynam się czuć całkiem swobodnie w ich różnych Landrowerach i rozróżniam jakie który ma zawieszenie, a tym samym czy będzie bardzo trzęsło czy nie.

avatar
0
13 kwiecień 2017, 20:02
Bartosz Michalak