“Learning to fly” i nowy rozdział życia

Ostatnio mam sporo czasu, co jak zwykle przekłada sie na ilość czytanych książek, artykułów i teorii spiskowych. Ale nie, nie będzie o imigrantach. Będzie o “Learning to fly”, autorstwa Steph Davis (której mam nadzieję nikomu nie muszę przedstawiać). Opowieść o życiu. Oczywiście nie podważam, że dla Steph w ogromnej mierze życie to wspin i skakanie, jednak poza tym, książka dotyka również tych mniej ekstremalnych aspektów. Życia pełnego miłych i tych mniej miłych chwil. Pełnego uczuć. Steph pokazuje jak udało jej się podnieść po bardzo nieprzyjemnych doświadzceniach. Jak udało jej się odmienić to życie i pokochać je na nowo. Pokochać wspinaczkę na nowo, zostawić przeszłość za sobą i zacząć latać.

Learningtofly wpis

źródło:http://books.simonandschuster.com/Learning-to-Fly/Steph-Davis/9781451652055

Historia rozpoczyna się od dość bolesnego rozstania z jej pierwszym mężem- Dean'em Potterem. Steph zostaje również porzucona przez sponsora, co w przypadku zawodowego wspinacza, zpewne bardzo boli. To doświadczenie w pewnym sensie skłania Steph do zmian i jedną z nich jest rozpoczęcie skoków spadochronowych (i bardzo szybko skoków BASE). I zdecydowanie jest to krok który, tak samo jak wspinaczka wiele lat wcześniej, zmienił jej życie na zawsze. Autorka opisuje również jak dziwnym uczuciem po latach wspinaczki, jest już sama chęć skoku ze skały i wolnego spadania. We wspinaczce oznacza to odpadnięcie, porażkę. Przy wspinaczce w jakiej Steph się specjalizuje- free solo, takie odpanięcie oznacza najpewniej śmierć. Co najważniejsze wraz z miłością do latania, Steph zaczyna na nowo czerpać przyjemność ze wspinaczki. Później pojawia się nowa miłość.
Opisy w książce są niesamowicie żywe. Czytając niemal czujesz jak wychodzisz z exitu, czujesz szarpnięcie otwierającej się czaszy spadochronu. Dotykasz skały i wraz ze Steph poznajesz świat free solo, pijesz rano kawe uderzeniową, zaczepiasz się o nogawkę podczas free solowania drogi. Książka naładowywuje emocjami i adrenaliną.

Ach...i jest też o największej miłości Steph- jej ukochanym psie Fletch, któremu zresztą książka jest dedykowana. Nie sądziłam, że można tak wielką miłością dażyć czworonoga. Zaczynałam czuć zazdrość , że nie mam psa. Chyba sobie kupię, jak tylko znajdę swoje miejsce :)

Myślę, że tytuł oprócz nawiązania do dosłownego latania, nawiązuję również do pewnego rodzaju nauczenia się na nowo jak żyć. Odpuszczenia tego co było i mimo innej rzeczywistości, innych ludzi, mimo większego bagażu ciężkich doświadczeń znowu czerpania z życia pełnymi garściami.


Zaledwie parę dni temu, na rynku pojawiło się nowe wydanie "Learning to fly". Nowe wydanie, w tym przypadku oznacza nowy rozdział. Nowy rozdział życia. Jestem ogromnie ciekawa tego rozdziału, mimo, że wiem, że nie należy do najmilszych. Jest to książka zdecydowanie pisana przez życie, które Steph wspaniale potrafi ubrać w słowa.

Niestety z tego co się orientuje, nie ma jeszcze polskiego wydania, jednak jeśli ktoś daję radę z angielskim to jak najbardziej polecam. Nie tylko wspinaczom :)

avatar
0
06 październik 2015, 15:57
Kasia Sarosiek