Mały Szlak Beskidzki

Jakiś czas temu rozmyślając wpadłem na pomysł przejścia Małego Szlaku Beskidzkiego. Pomyślałem, że przy okazji będzie to dobry trening. MSB ciągnie się od Bielska Białej - Straconki na szczyt Wielkiego Lubonia 1022m. Szlak ma długość 137 km i 5600 m przewyższeń. Ciągnie się cały czas czerwonym szlakiem przez Beskid Mały, Makowski i Wyspowy. Po drodze mija się dwa schroniska i najwyższym szczytem jest Luboń Wielki 1022 m.n.p.m.

 

Dzień pierwszy - Bielsko-Biała, Straconka – Schronisko PTTK Leskowiec - 37 km i 2000m w pionie czas przejścia 7 g. 12 kg na plecach.

 

Rano pobudka i busem z Suchej Beskidzkiej dojeżdżam do Bielska Białej na początek do Straconki o godzinie 9.00. Pogoda piękna, aż chce się biegnąć. Śnieg nie co do kostek i na plecach 12 kg . Z takim ciężkim plecakiem nie dało się robić zbyt dużych odległości w jeden dzień. Pod górę wychodziłem szybkim marszem lecz po prostym i w dól był to lekki bieg. Na wieczór około godziny 16.00 dobiegłem do schroniska Leskowiec. Na kolacje zjadłem wspaniałe pierożki i tam też spałem.

Widok z_Leskowca

Dzień drugi - Schronisko PTTK Leskowiec – Schronisko PTTK na Kudłaczach – 61 km i 1900 m pionie czas przejścia 11 g. cały czas mając 12 kg na plecach :)

 

Pobudka 5.00 rano śniadanie, pakowanie i wyruszam 6.30 z Leskowca. Dzień zapowiada się również słonecznie. Podszedłem kawałek na rozwidlenie szlaków żeby zobaczyć panoramę Beskidów. Widok świetny zachęca do działania :) Babia góra w oddali z pasmem Policy. Po lewej stronie widać trochę Tatry Wysokie i po prawej Zachodnie przez Przełęcz Krowiarki. Przemierzając Beskid Makowski było całkiem spokojnie. Żadnych turystów nie mijałem tylko Ja i szlak. Około godziny 17. 30 dotarłem do schroniska co nieco zjadłem i wieczór spędziłem na odpoczynku.

Poranek Leskowiec

Dzień trzeci - Schronisko PTTK na Kudłaczach – Myślenice 33,5 km - 1300 m w pionie czas przejścia 7 g. i z plecaka nic nie ubyło.

 

Wstaje 6.00 pierwsze co robię to gotuje makaron oczywiście bez soli bo zapomniałem i o 6 wyruszam. Otwieram drzwi od schroniska a tu szaro ciemno, mglisto i leje zapowiada się zły dzień. Ruszyłem przed siebie drogi mi ubywało i cieszyłem się, że około południa stanę na Luboniu Wielkim. Kiedy już byłem od schroniska 2 godziny drogi w pewnym momencie coś mnie tchnęło i poprawiłem czapkę. Zorientowałem się ze mój kolczyk został w schronisku. Mój okrzyk w środku lasu był rozpaczliwy . Musiałem niestety się wrócić po niego i byłem 5 godz. drogi w plecy. Kiedy jednak wróciłem do schroniska zdecydowałem zejść do Myślenic. Choć nie doszedłem do celu to trening wyszedł kilometrowy praktycznie tak samo jak MSB w całości.

 

W zimie pewno się zmierzę z ta trasa lecz z lżejszym plecakiem) I spróbuje pokonać MSB bez spania jednym ciągiem i zmieścić się w 24 godziny .

avatar
0
10 grudzień 2017, 16:31
Roman Ficek