Na zakończenie - Rabkoland (park rozrywki w Rabce)

Rankiem już chcemy planować dzisiejszą trasę, ale po chwili dociera do nas, że to już koniec. Niespiesznie jemy śniadanie na tarasie schroniska, chłonąc widoki aż po horyzont. Poranna toaleta ogranicza się do umycia zębów (trudno, podobno od brudu się nie umiera) i schodzimy do Rabki.

Dziwnie się czujemy po raz pierwszy od tygodnia nie wypatrując czerwonych znaków na drzewach. Tym razem wędrujemy niebieskim. Idziemy z werwą- dzieciaki nie mogą się doczekać atrakcji na koniec Wielkiej Wyprawy- Rabkolandu.

Byliśmy już tam kilka lat temu, więc wiemy, czego się spodziewać. Spędzamy dobrych kilka godzin korzystając z niemal wszystkich atrakcji, omijając jedynie strefę dla maluszków.

Rabkoland to może nie Energylandia, ale można tam spędzić czas naprawdę sympatycznie. Nie ma dzikich tłumów, za to wśród różnorakich karuzel każdy znajdzie coś dla siebie. Kręcimy się zatem do upadłego, wirujemy i spadamy. Przysiadamy na pokazie magii, z którego wychodzą zachwyceni zarówno dzieci, jak i dorośli.

Po tylu dni jedynie wśród przyrody potrzebujemy czegoś innego. Zwłaszcza młodsza część rodziny- bo ileż można się zachwycać głazami i roślinkami? :)

Późnym popołudniem w Chabówce wsiadamy do pociągu i ruszamy- na północ, do Gdyni.

IMG 9428IMG 9428IMG 9428IMG 9428IMG 9428IMG 9428IMG 9428

avatar
0
12 wrzesień 2018, 15:14
Aldona Trzebiatowska