Nieodpowiedzialny gówniarz, tak to ja

Obie skalne półki, na których opieram ciężar ciała są śliskie od wody, spływającej po ścianach sztolni. Pomiędzy nogami zieje pustką szczelina. Nie mam pojęcia jak głęboka. Jej dno skrywają nieprzeniknione ciemności. Robię krok do przodu i prawa stopa ześlizguje się ze skały. W jednej chwili napinam mięśnie całego ciała i klinuję się pomiędzy ścianami. Nie poleciałem w dół tylko dzięki wcześniejszej ocenie sytuacji. Jeszcze przed wejściem na półkę zauważyłem, że ściany szczeliny znajdują się dość blisko siebie. Miałem pewne doświadczenie we wspinaczce zapieraczką, mogłem więc opracować plan B, na wypadek utraty równowagi. Tylko dzięki niemu kontynuowałem teraz przejście, zamiast bezwładnie opadać na dno.

szczelinabloggorski3

Zanim podniosą się krzyki na temat BHP, przedstawię pokrótce ideę mojego kanału na youtube. Podążam tropem ciekawych historii w stylu survivalowym. To znaczy, że na każdą wyprawę zabieram ze sobą minimum sprzętu. Nie dlatego, że nie chce mi się go dźwigać, nie dlatego, że poradzę sobie bez niego. Wręcz przeciwnie. W każdym odcinku wychodzi na jaw jakie trudności sprowadza na nas nieodpowiednie przygotowanie. W żadnym wypadku nie zachęcam do naśladowania moich poczynań. Jednocześnie staram się improwizować i udowodnić, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Czy to co robię jest niebezpieczne? Pewnie, ale nie bardziej niż praca mojego ojca podczas renowacji kościołów, na rusztowaniach, kilkanaście metrów nad ziemią.
Mimo to widzowie często wyrażają w komentarzach obawy w związku z moim bezpieczeństwem i żartują, że chcieliby jeszcze kilka odcinków obejrzeć, więc mam nie umierać. Tymczasem to co widać na filmie to jedno, a zaplecze nagrania to inna bajka. Nigdy nie pchałbym się bez powodu gdzieś, gdzie moje życie byłoby zagrożone. Wbrew pozorom, głupi nie jestem ;)

Piszę o tym wszystkim z jednego powodu. Co prawda u mnie na kanale w tym temacie cisza, ale w innych źródłach obserwuję ruch, który przybiera formę nienawiści do amatorów eksploracji i survivalu, takich jak ja. Główny argument to oczywiście śmierć, do której rzekomo dążymy za wszelką cenę. Nie, nie chodzi tutaj o troskę. Pewnej grupie osób najwyraźniej nie podoba się to, że ktoś postępuje nie tak jakby oni sobie tego życzyli. W tym miejscu pozwolę sobie zacytować znanego filozofa, Ferdynanda Kiepskiego „To nie jest koncert życzeń”. Żyjemy w wolnym kraju, decydujmy więc każdy za siebie. Część z nas ceni sobie chodzenie z kijkami trekkingowymi. Nie podzielam fascynacji takim sprzętem, uważam go za zbędny i wręcz przeszkadzający w marszu. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której podchodzę do kogoś i każę mu wyrzucić kije tylko dlatego, że jestem ich przeciwnikiem. To byłaby dziecinada. Tymczasem istnieją na tym świecie ludzie, którzy pod płaszczykiem bezpieczeństwa, przepisów prawnych, ochrony środowiska itd. postanowią udowodnić, że jedyną słuszną formą turystyki jest ta, którą sami uprawiają. Serdeczny kij im w oko ;)

Co się zaś tyczy jednego z koronnych argumentów, czyli nadwyrężania naszą „bezmyślnością” GOPR i TOPR to chciałbym zaznaczyć, że o interwencjach w sprawie eksploratorów i survivalowców słychać bardzo rzadko. Co innego w sprawie klapkowiczów na Rysach. Po prostu, jeśli człowiek robi coś z pasją to zazwyczaj wie co robi. Zdarzają się drobne wypadki, owszem, ale w trakcie blisko dziesięciu lat eksploracji nigdy nie wzywałem służb ratowniczych. Ryzyko to integralna część życia, trzeba tylko (za każdym razem) trzeźwo oceniać sytuację. Tyczy się to nie tylko górskich wypraw.

Na zakończenie tego nudnawego wywodu trochę akcji :) Najnowszy odcinek prosto z zapomnianych sztolni złota, gdzieś w czeskich górach.

avatar
0
29 luty 2016, 21:22
Kajetan Wilczyński