Nurkowanie i góry.

Jurek: Przygotowania do (mam nadzieję) ostatniej edycji Euro Summits Adventure trwają u mnie bez przerwy. Zarówno te polegające na podkręceniu sprawności fizycznej jak i te dotyczące przemyśleń – skąd wezmę kasę? Na szczęście tym drugim martwi się też Ruda, więc stres dzielony na pół jest mniejszym stresem… jakby nie patrzeć.


W ostatnim miesiącu wystartowałem w III Biegu Śnieżnej Pantery, miał to być kolejny marszobieg po Babiogórskim Parku Narodowym okraszony najbardziej wyszukanymi, zbereźnymi historiami z życia seksualnego Polaków, dodatkowo zakrapiany wysoko procentowym alkoholem. Cóż – patrząc na to historycznie – nie mogło być inaczej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że:1. Biegniemy, 2. Biegniemy dość szybko, 3. Pijemy tylko wodę, 4. Mamy zajebisty czas…
na szczęście poziom żartu nie uległ zmianie … Bieg zakończyliśmy z czasem niewiele ponad 3 godziny. Euforia!

17309852 1731429550481019_533206370729827019_n

W ubiegłym tygodniu, wróciłem z nurkowania.
Jeżeli zastanawiacie się jak ma się nurkowanie do chodzenia po górach – to rzeczywiście nijak. Ale jakie to ma znaczenie! Przez tydzień byliśmy w okolicach Hurghady, gdzie każdego dnia schodziliśmy pod wodę oglądać zatopione wraki. Podwodna historia bardzo działała na moją wyobraźnię. Stare maszynownie, samochody, motocykle – to wszystko mogłem dotknąć bez obawy, że mnie zeżre. Mimo tego, że na sobie miałem około 30 kilogramów sprzętu nurkowego, którego w ogóle nie czułem. Zupełnie inna historia niż w górach, gdzie 30 kilogramów wbija mnie w ziemię centymetr po centymetrze z każdym kolejnym krokiem.
Było fantastycznie, nie miałem zasięgu :D

17622197 10212222057569572_1174598769_o

17693164 10212222045209263_1001078283_oRuda: Jurek to wulkan energii, wszędzie go pełno i czasami mam wrażenie, że robi mi na złość angażując się „na spontanie” w nowe projekty. Z jego punktu widzenia, jest to fantastyczna przygoda, z mojego punktu widzenia zaś – działania wprowadzające chaos organizacyjny.

Na III Bieg Śnieżnej Pantery Jurek nie chciał jechać, na dzień przed zadzwonił do mnie i powiedział, że źle się czuje. Był chory – w swoim mniemaniu. Moim zdaniem stresował się, a może po prostu mu się nie chciało. Powiedziałam mu żeby nie ciotował. Pobiegł. Poszło fantastycznie, a czas w jakim dystans przebiegliśmy zrobił wrażenie.
Safari Wrakowe w Egipcie, cóż… ciekawa przygoda. Tylko ciągle zastanawiam się – dal kogo???
Na szczęście nie miałam w tej kwestii nic do gadania. Gdybym miała – odradziłabym. Ilość zaległości z jakimi musieliśmy się zmierzyć po Jurka przyjeździe – gargantuiczna, moje wk…….. adekwatne.


Nadrabiamy, działamy, i za chwilę ruszamy z ESA.

avatar
0
08 kwiecień 2017, 08:52
Jerzy Płonka