Ognisko- zbrodnia, która ratuje życie

Jak powszechnie wiadomo ognisko to zło, z którym trzeba walczyć wszelkimi dostępnymi metodami, najlepiej łatając przy okazji dziurę budżetową. Wszak pół tysiaka piechotą nie chodzi, a rozpalenie ledwo zauważalnego płomyka to zbrodnia. W dzisiejszym wpisie zajmiemy się więc działalnością kryminalną.

ogienisko


Działalnością, która ratuje życie.

Przemoczone buty, wycieńczony kilkudniową wędrówką organizm, zapadający zmrok, rozklekotany rower i blisko 80 kilometrów drogi przede mną. Lajcik? Dorzućmy jednego snickersa jako żelazną rację (prowiant skończył się podczas przydługiego powrotu z gór), spadające do kilku stopni temperatury i fakt, że następnego dnia muszę stawić się w miejscowości Levanger.

Może być? No to jedziemy. Przez pierwsze dwie godziny myślałem, że dam radę, po trzeciej zmęczenie zmiotło mnie z roweru na glebę. Zobaczyłem zorzę polarną. Nie, to nie były jeszcze halucynacje. Była zielona, trochę blada i oświetlała jakąś budę przede mną. Chwiejnym krokiem podszedłem do niej- do budy, a nie zorzy jakby ktoś miał wątpliwości ;)- czując dreszcze na całym ciele. Niska temperatura, głód, zmęczenie, utrata ciepła poprzez konwekcję (wiatr podczas jazdy na rowerze) i przewodzenie (mokre buty). Wrzućcie to do jednego gara, wymieszajcie i hipotermia gotowa.

Zajrzałem do wspomnianej budy- sucho. Ponownie targnął mną dreszcz. Musiałem działać szybko. Wyciągnąłem z plecaka krzesiwo, paliwo stałe, i menażkę, w której chwilę potem gotowała się woda. Przypomniałem sobie, że w apteczce mam lek przeciwbólowy i przeciwzapalny w proszku. Tego typu specyfiki bardzo często poprawiają krążenie krwi. Nie powinno się stosować ich na pusty żołądek, ale tym razem postanowiłem zaryzykować...

Po wielu przygodach, z nocowaniem pod śladami niedźwiedzich pazurów włącznie, dotarłem do celu. Udało się to przede wszystkim dzięki rozpaleniu małego ogniska, wysuszeniu się przy nim i wypiciu ciepłego płynu.

Piszę o tym, żeby zaznaczyć jak ważna może się okazać umiejętność szybkiego rozniecenia ognia. Wtedy wykorzystałem paliwo stałe, ale co w sytuacji gdy mamy przy sobie jedynie źródło ognia (zapalniczka, krzesiwo, zapałki)? Zapraszam do zapoznania się z krótkim poradnikiem.

avatar
0
29 listopad 2015, 22:33
Kajetan Wilczyński