Piatra Mare (Wielka Skała)

Pierwszym pasmem, w jakim przyszło mi wędrować w Karpatach Południowych, były góry Piatra Mare (pol. Wielka Skała). Moja wiedza o tych górach ograniczała się do lektury stron pozycjonowanych przez wyszukiwarkę Google. Wrodzona dociekliwość mobilizowała mnie do poszukiwań literatury dotyczącej Karpat Południowych. Z czeluści bibliotek, także tych cyfrowych, wygrzebałem pracę Antoniego Rehmana pt. „Karpaty: opisane pod względem fizyczno-geograficznym”. Dzieło to zostało wydane w moim ukochanym mieście Lwowie w 1895 r. W tej wiekowej już książce znalazłem informacje, że pasmo Piatra Mare zbudowane jest z jurajskiego wapienia. Przybrał on tam formę piramid, filarów, zębatego bastionu, a nawet w jednym miejscu wytworzył naturalną bramę.

Widok z góry na Timiu de Jos

Z tą mglistą wiedzą 12 lipca 2014 r., razem z moją cudowną dziewczyną, znajomymi i grupą prowadzoną przez Alka, stanąłem u podnóża tego masywu. Po godzinie marszu, który rozpoczął się na krańcach miejscowości Timișu de Jos, dotarliśmy do wodospadu i kanionu „7 Scări” (pol. 7 schodów). Byłem zachwycony widokiem. Woda spływała z dużą prędkością, wyżłobionymi w skale krętymi drogami. Wejścia na drabinki i platformy, które prowadziły do góry wąwozu, strzegł jak Cerber pracownik schroniska. Wpuszczał jedynie turystów, którzy posiadali naklejony wokół nadgarstka bilet za 10 lei. Nasz przewodnik zapomniał o tym obowiązku i musiał wrócić do kasy. Po 20 minutowym postoju ruszyliśmy trasą wzdłuż wodospadu. Obok nas spadały z góry setki litrów spienionej wody. Po półgodzinnej wspinaczce wszedłem na gorę kanionu. Droga na szczyt liczący 1843 m n.p.m. wiodła przez las, który wciskał się między wapienne głazy i skały. W pierwszych minutach naszej wędrówki na Piatra Mare towarzyszył nam lis, który z ciekawością przyglądał się grupie. Zapewne zastanawiał się, czy nie stanowimy dla niego zagrożenia. Po chwili spłoszony uciekł w głąb lasu.

Wyjście na Piatra Mare nie było trudne. Duszna atmosfera w lesie powodowała, że zwracałem wypitą wodę w formie potu. Po mimo dyskomfortu, jaki odczuwałem z tego powodu, po 1,5 godziny dotarłem do schroniska pod szczytem. Muszę wspomnieć, że wraz z Renatą i naszymi znajomymi, szliśmy w czołówce grupy.

Rafał, Anita, Renata, Paweł, Anna i Iwona na szczycie Piatra Mare (1844 m n.p.m.)

Cabana (pol. schronisko) Piatra Mare to niewielki drewniany budynek, w którym na antresoli umieszczone są piętrowe łóżka. Na dole znajduje się jadalnia. Toaleta umieszczona jest na zewnątrz i jest idealną rekonstrukcją „wychodka”, jaki został wprowadzony w Polsce międzywojennej przez premiera Felicjana Sławoja Składkowskiego. No cóż, niektóre rozwiązania, z zakresu inżynierii sanitarnej, są uniwersalne i funkcjonują w różnych miejscach naszego kontynentu. Na werandzie, wspólnie z Renatą, spożyłem posiłek złożony z pieczywa i kabanosów. Nic tak nie pokrzepia w górach jak kawał dobrze uwędzonego mięsa. Większy zastrzyk energii dają tylko czekoladowe batoniki. Po półgodzinnym odpoczynku ruszyliśmy na szczyt. Po około 40 minutach cała nasza „wataha” znalazła się na wierzchołku Piatra Mare (1843 m n.p.m.). Odpoczynek na szczycie trwał kilkanaście minut. Niektórzy członkowie naszej grupy wykorzystali ten czas na zjedzenie kanapek, bułek lub innych smakołyków. Ja natomiast wcieliłem się w rolę fotografa i próbowałem uwiecznić piękno tej chwili.

Pasące się konie na zboczu Gălbeaza

Po krótkiej przerwie zaczęliśmy schodzić w dół. Na szlaku, oznaczonym prostokątem z wymalowanym w środku pionowym pasem niebieskim, bez trudu odnaleźć można było ślady tutejszej fauny. Duża ilość owczych kup, wskazywała drogę przejścia dużego stada tych zwierząt. W Karpatach Południowych można także spotkać pasące się swobodnie osły i konie. Pierwsze wymienione zwierzęta skubały trawę na zboczu Gălbeaza. Konie, przyzwyczajone do obecności turystów, podchodziły do nas na odległość wyciągniętej ręki. Po 2 godzinach marszu doszliśmy do miejsca gdzie szlak się rozwidlał. Jego odnoga prowadziła nad wodospad Tamina. Na polance przy rozstaju dróg zostawiliśmy plecaki, które pilnował Alek, i ruszyliśmy w dół do wodospadu. Położony jest w głębokim i wąskim kanionie na wysokości 1100 m. n.p.m. Kaskada ma siedem progów z czego największy ma 10 m wysokości. Do wąskiego kanionu schodziliśmy po metalowych drabinach, które w mało solidny sposób, zainstalowano tuż nad spadającą wodą. Obok nich piętrzyły się zwalone pnie drzew. Gdy zszedłem już na samo dno, pozostało mi i reszcie grupy przejście kilkunastu metrów wąskiego korytarza, który wyprowadzi nas do podnóża skały Piatra Crăpată. Obchodząc ją dookoła doszliśmy do punktu wyjścia. Obejście wodospadu, niewątpliwie podwyższyło nam poziom adrenaliny w organizmie. Przejście tej trasy trwało 30 minut. Następnie przez około godzinę schodziliśmy do drogi prowadzącej do miejscowości Timișu de Sus, skąd zabrał nas autokar.

Tutaj znajdziecie pełną galerię zdjęć z Piatra Mare.

avatar
0
19 sierpień 2014, 10:00
Paweł Róg