Początek tygodnia w Tatrach, czyli zimowa wiosna;)

Tatrzańska zima była dość wiosenna, za to wiosna zaczyna robić się zimowa.

Mocno skoncentrowany na nauce jazdy na nartach odstawiłem temat Tatr na jakiś czas na bok. Dwa dni w Tatrach na początku tego miesiąca w rejonie Hali Gąsienicowej "zaowocowały" wizytą nad Czarnym Stawem Gąsienicowym i Kościelcem, które tylko wzmożyły głód na jakieś ciekawsze wyjście.

4

 

5

Albo brak czasu, albo warunu. I tak w kółko. Zapowiadały się 3 dni wolnego i tu już nie odpuściłem. Co prawda kalendarzowa zima została już wspomnieniem, ale warunki wysoko w Tatrach jak najbardziej zimowe. Padło na Pośrednią Grań. Opcje wejścia od dawna wyuczone na pamięć. Wybór pada na Żleb Stilla. Wszelkie trudności w zasadzie kumulują się u jego wylotu, zakończonego jedynkowym progiem. Nie wiem na ile jest on przykryty śniegiem, więc na wszelki wypadek biorę 20metrów liny i trochę szpeju. Z Krakowa ruszamy y Tomkiem dość późno, bo przed 5, ale nie ma co się spieszyć, bo przejaśnienia możliwe w drugiej części dnia, a i temperatury dość niskie. Ze Starego Smokovca docieramy do Schroniska Zamkowskiego, tu przerwa na kawę, papierosa i ruszamy dalej. Dolina Małej Zimnej Wody jak zwykle pięknie się prezentuje, nawet spowita mgłą. Całą drogę towarzyszy nam opad śniegu. Dość szybko docieramy na wysokość wylotu Żlebu Stilla. Zakładamy raki i ciśniemy do góry.

1

Pod żlebem duże, dość świeże lawinisko. Mam nadzieję, że cały żleb wyczyściło ze "złego" śniegu. Próg co prawda przykryty śniegiem, ale ten bardzo twardy, prawie że lód. Ostrożnie go pokonujemy i lądujemy w żlebie.

2

Tu widać po bokach około 30cm obryw lawiny, na starym zmrożonym śniegu sporo nowego, zwianego ze ścian, ale da się go ominąć. Docieramy do górnej granicy obrywu lawiny jakieś 100m wyżej i tu już jest gorzej. kilku centymetrowa sprasowana warstwa śniegu w ogóle nie związana z tym co pod nią. Decyduję się na odwrót. Tomek wraca do Krakowa, ja ląduję w Zakopanem. Tu spotykam się z Maćkiem i uskuteczniamy browaring na naszych ukochanych Krupówkach;) Nocleg w Kuźnicach i następnego dnia pakujemy narty i lecimy na Kasprowy. Goryczkowa otwarta więc Maciek proponuje na nią od razu się udać. Widoczność mocno ograniczona,ludzi brak, sypie śniegiem, ale jedziemy!

3

Jadę tędy 1 raz i zakochuję się w tym miejscu. Sporo świeżego śniegu. Jedzie się fenomenalnie. Przy drugim zjeździe mocno rozpędzony zaliczam glebę zostawiając narty, kijki, czapkę i gogle daleko za sobą. Coś strzeliło w kolanie. Kontuzja sprzed 2 lat odnowiona. Leżę tak kilka minut, próbuję wstać - ufff, mogę chodzić ;) Z zaciśniętymi zębami zjeżdżam jeszcze 3 razy i wracamy nartostradą do Kuźnic. Tu już żurek, piwo i do domu;) Na Pośrednią jeszcze w tym roku wrócę! I na Goryczkową też - tu oczywiście z nartami:)

avatar
0
24 marzec 2016, 11:31
Janusz Dębiński