Przyjemny i pracowity Maj

W ramach przygotowań do wyprawy na 5 miesiąc tego roku zaplanowałem start w Ultra Beskidzkim Toporze 73km. Do tego w końcu chciałem wystartować w biegu na 10km  odbywającym się w mojej miejscowości. Nie przepadam za bieganiem po asfalcie ale biegu w Skawinie nie mogłem sobie odmówić :) Dwa zgoła odmienne starty, o zupełnie innym rodzaju wysiłku.


Jeśli chodzi o mój start w biegu Skawińskim to biorąc pod uwagę moje tempo biegów na 10km podczas przygotowań to była szansa w klasyfikacji Gminy Skawina powalczyć o wyższe pozycje. Dałem z siebie wszystko natomiast zdecydowanie krótkie dystanse nie są pode mnie w końcu nie to trenuję. Natomiast 1 miejsce w mojej kategorii wiekowej w Skawinie było miłym zaskoczeniem. W Open Gminy Skawina byłem 4 znowu.... który to już bieg jestem tuż za podium w ostatnim czasie zbyt często.  Sam Bieg muszę ocenić jako bardzo fajny, wspaniała atmosfera sprawiła że pomimo mojej niechęci do biegania po asfalcie w przyszłym roku pewnie znów się skuszę.

a

b

 

 


Tydzień później przystąpiłem do biegu, który odbywał się w Beskidzie Małym. Organizatorzy w ramach Beskidzkiego Topora przygotowali 3 dystanse – 21km, 43km oraz 73km. Oczywiście nie mogłem odmówić sobie przebiegnięcia 73km szlakami tego pięknego pasma górskiego. Cel miałem prosty złamać 10h na tym dystansie. To oznaczałoby że forma rośnie.  Wystartowałem mocno bo na pierwszych 30 km średnią miałem 9km/h. Niestety nie byłem jej w stanie utrzymać do końca ze względu na ilość podbiegów oraz narastające zmęczenie nóg, którym chyba trochę brakowało świeżości.  Pogoda dopisała, atmosfera na punktach odżywczych również. Dzięki temu biegło mi się bardzo przyjemnie. Na 42 km gdzie znajdował się przepak byłem na 27 miejscu, a patrząc na czas jaki miałem była bardzo duża szansa że złamię te 10 godzin na tym dystansie. Na ostatnich 5 km mocno przyśpieszyłem i byłem już pewny że zdążę przed wyznaczonym przez siebie limitem. Kiedy do mety zostało mi już trochę ponad 2km a ja leciałem w trupa, przegapiłem odbicie trasy biegu i pobiegłem ponad 1km w złą stronę. Niestety po tym jak zorientowałem się że popełniłem gafę czekało mnie powrotne podejście stromo do góry ten kilometr to góry. Byłem tak zły na siebie że popełniłem taki błąd na samym końcu że kompletnie zeszło ze mnie powietrze i do mety już bardziej dotruchtałem zamiast walcząc o sekundy. Bardzo dobra nauczka na przyszłość aby trzymać koncentrację do samego końca. 10 h i 12 minut mnie nie satysfakcjonowało. W klasyfikacji Open byłem 37 natomiast w mojej kategorii wiekowej 4, gdyby nie ta pomyłka mogło być więc ciekawie a tak to 4 miejsce podtrzymuje moją tradycję z ostatnich startów.

c

d


Jak widzicie dużo więc w moich przygotowaniach jest biegania, przede wszystkim po górach. Nie zapominam natomiast o innych formach treningu. Regularnie jeżdżę na rowerze czasem nawet pokonując dystanse powyżej 100km.
Oczywiście nie zapominam o górach, w ostatni weekend maja wybrałem się więc na Słowację w rejon Małej Fatry. Muszę przyznać że byłem tam pierwszy raz, a pasmo to bardzo przypadło mi do gustu. Ma swój specyficzny klimat, a do tego duża ilość stromych podejść sprawia że jest gdzie się zmęczyć. Miała być rekreacyjna wycieczka a wyszło ponad 2000m  przewyższenia, było warto !

e

f

g

h

 

Dlaczego miało być rekreacyjnie a nie ambitnie jak przeważnie ? A no dlatego że w pierwszy weekend czerwca przede mną poważne wyzwanie. Postanowiłem w ramach treningu pobiec z mojej miejscowości Skawiny na Rysy. Trasa biegu będzie wiodła wyłącznie znakowanymi szlakami turystycznymi. Całość trasy to 151 km, i chciałbym ten dystans pokonać w ciągu 36 godzin z jedną dłuższą przerwą ( około 6 h  około 120km ). Nie ma co szaleć przed końcówką, muszę troszkę wypocząć. Generalnie wyzwanie rzuciłem sobie chyba dość ambitne. Mam nadzieje że uda się je zrealizować :) Trzymajcie kciuki !

Pozdrowionka,
Radek !!

avatar
0
31 maj 2017, 13:36
Radosław Woźniak