Sylwester 2017/2018 już się zbliża!

I tak mija kolejny, trzeci tydzień pobytu w Łodzi... - czyli w Polsce centralnej gdzie w góry jest jakieś min. 300 km. (no nie liczę tu Gór Świętokrzyskich). I tak siedzę tu i siedzę. I pomjąc aspekt rodzinny i świąteczny jest mi okropnie nudno. Znaczy źle się wyraziłem. Na brak zajęć i nadwyżkę czasu wolnego absolutnie nie nażekam.

Ale jak o wiele milej jest robić to wszystko TAM, mając w świadomości że tylko wystarczy wyjść na dwór, się wychylić, kawałek podjechać itd., a widoki, zapachy, klimaty i wszystko co "górskie" jest na wyciągnięcie ręki. Bardzo zawsze lubiłem zimę, ale pespektywa siedzenia przez dłuższą chwilę w mieście jakoś entuzjazmem mnie nie napawa. Nie wiem czy wypali coś z tego, bo niby na krótkie wycieczki się gdzieś w góry wstępnie poumawiałem, ale jak mówię - co z tego wyjdzie to nigdy nie wiadomo...

Siedzę póki co więc w domu i planuję co wydarzy się i czego dokonam (nie tylko "w górach") w 2017 r. I tak sobie właśnie planując doszła do mnie OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ!

Właśnie mija już 1% tego Nowego Roku. Wkrótce będzie luty, marzec, wiosna, lato, jesień, zima i kolejny Nowy Rok i kolejny 1% itd. Ten 1% 2017 r., te kilka piewszych, minionych dni NIGDY I NIKT NAM JUŻ NIE PRZYWRÓCI! One minęły bezpowrotnie i więcej się nie zdarzą. Przecież po śmierci nikt nie zwróci nam tych kilku dni, bo że niby się ciut zagapiliśmy, bo po Sylwestrze trzeba było odespać i trzeba było nabrać rozpędu, a pogoda nie sprzyjała itd. Nic z tych rzeczy. TAK NIE BĘDZIE! Może to brzmi brutalnie, ale jest PRAWDĄ.

Odkąd kiedyś zdałem sobie sprawę z kruchości i przemijalności ludzkiej egzystencji, a jednocześnie miałem ogromne szczęście poznać jakie życie samo w sobie może być cudowne i wspaniałe (wręcz hedonistyczne) stoję na stanowisku, że grzechem byłoby zmarnowanie nawet tego 1%. Ktoś powie - że to dopiero początek, że się dopiero rozkręca...

Ale przekornie napiszę. Zróbmy sobie taki mały eksperyment.

Dajmy na to, że masz przed sobą tylko tych kilka dni życia - ten 1% właśnie. I analogicznie - przywołaj z pamięci sytuację, kiedy musiałaś/musiałeś coś zrobić w terminie, ale to było okropnie nudne, mało ciekawe i za wszelką cenę odlekałaś/odwlekałeś sytuację, kiedy się wreszcie "wykażesz" jakąś aktywnością. I nagle uświadamiałeś sobie, że "deadline" się zbliża a tu jeszcze to, to i to. Czy wtedy miałeś czas żeby spać? Czy miałeś czas żeby rozmyślać, "marzyć o niebieskich migdałach: i "dłubać w nosie"? No nie. Wtedy wszystko się nagle "paliło", trzeba było działać, robić, ząłatwiać i to szybko i szybko.

Więc ogólnie rzecz ujmując - POTRAFISZ! MOŻNA? MOŻNA!!!

Nie powtarzaj mi zatem trywialnych, dziecinnych, głupich wymówek. Rusz lepiej swoje cztery litery i DO ROBOTY!

Pamiętaj, że Sylwester 2017 r. się zbliża - on się wcale nie oddala! W jakim zatem będziesz miejscu 31 grudnia 2017 r. i w jakim nastroju przywitasz 2018 r.???

 

   Bartosz Michalak

avatar
0
04 styczeń 2017, 11:36
Bartosz Michalak