Twardy reset!

Kilka dni temu mój komputer umarł. Padł dysk i prawdopodobnie większość danych została utracona. Cieszę się, że zdążyłem z wydaniem swojej książki #YETI40, która teraz stanowi mój najcenniejszy, niezniszczalny nośnik danych. Stara dobra celulozowa szkoła. Przed chwilą podłączyłem nowy sformatowany komputer do klawiatury, czysty pulpit bije po oczach i ukazuje mi wolną przestrzeń z pięknym widokiem w tle. Może teraz uda mi się wszystko poukładać, posortować, stworzyć i sformatować moje widzenie. Od dłuższego czasu czuję, że pętam się po różnych kątach, badam sufit i podłogę, szukam wyjścia z coraz mniejszego pomieszczenia, które z każdą chwilą staje się dla mnie coraz ciaśniejsze do nowej przestrzeni w moim wspinaniu. Takiego, które pozwoli mi odkryć i badać nowe sfery zarówno w górach jak i w mojej głowie. Ostatnie lata były magiczne, pokłoniłem się kilku wielkim ścianom. Najwyższy czas podnieść plecak z kamienia i ruszyć dalej.

W trakcie mojej wędrówki po górach świata popełniłem kilka błędów, zatrzymywałem się w ślepych zaułkach z których zmuszony byłem się wycofać. Dostawałem po łapach i spadały na mnie fale krytyki. Czasem słusznej a czasem nie. Ucząc się siebie, za każdym razem szukałem odpowiedniego kierunku na swojej drodze. Tak jak na nieznanej leśnej ścieżce, która wymaga uwagi by jej nie zgubić.

Nowa droga do której się szykuję skierowana jest na niemniej wielkie i trudne ściany, w trakcie tej podróży podam rękę wielu najwybitniejszym alpinistom polski i świata.  Jednak nie tylko w tej sferze chciałbym odnaleźć sekretne przejście z mojej dotychczasowej przestrzeni. Mam również nadzieję,  że przybiję piątkę setce lub nawet tysiącom zwykłych ludzi w młodym wieku, którzy podobnie jak ja zainspirowani swoimi autorytetami wybiorą dla siebie lepszą i ciekawszą drogę. czas splącać dług, ktory zaciągnąłem u przyjaciół, którzy pokazali mi góry...

Wczoraj w pewnej restauracji podeszła do mnie niespodziewanie 11 letnia dziewczynka ze swoim tatą. Powiedziała, że jest moją fanką i śledzi moje przygody na portalach społecznościowych i w mediach. Jedno dziecko warte dla mnie dziesięciu dorosłych. Dziękuję, że mogłem pokazać piękno moich gór. W ścianie pozostawiam po sobie ascetyczną, osamotnioną w skalnej przestrzeni linię drogi. Jeśli uda mi się zainspirować młodzież, byłbym bardzo szczęśliwy. Każde takie spotkanie stanie się dla mnie kolejną wytyczoną drogą i pokaże mi sens tego co robię. Czyż to nie jest równie piękna twórczość?

Myślę, że nie jest sztuką uparcie dążyć wybraną przez siebie drogą ale wciąż szukać odpowiedniego kierunku, przystanąć na rozstaju, które za każdym razem staje się dla nasz szansą na lepszy wybór. Warto z niego skorzystać i czasem pobłądzić J

Wracając do mojego komputera i wszystkiego co się kończy to mam dobrą wiadomość. W tym momencie zaczyna się nowe!

avatar
0
08 maj 2017, 21:11
Marcin Yeti Tomaszewski