Zawody, ultra, pierwsza setka i wygrana

Dawno już nic nie pisałem co się dzieje wokół mnie i moich wizji: w trailowym świecie biegania. A więc pisze!!! ;) Większe wyprawy odstawiłem na bok lecz plany są otwarte dalej i czekają na dobry moment do startu. Może jakaś wakacyjna przygoda biegowa będzie realizowana na lekkim luzie i bez zegarka w ręku. A może coś tatrzańskiego? :) No i cóż, teraz treningi i zawody tym się karmie od grudnia zeszłego roku. Zacznijmy od początku, kiedy wystartowałem na 

 

 beskidzka 160

- W I N T E R t r a i l - Małopolska w biegu na 3 2 km i 1 8 0 0 przewyższenia zdobywając 5 miejsce zaczęła mi się podobać rywalizacja i ściganie po górskich ścieżkach. Po przemyśleniach postanowiłem wystartować w 2018 roku na kilku zawodach o długich dystansach czyli ULTRA i powalczyć z sobą i innymi doświadczonymi biegaczami. W lutym i marcu miałem jeszcze dwa krótsze dystanse z serii - X R U N - w których zająłem 1 8 st na 2 1 km i 8 0 0 pw. wbiegu "tajemnicze kopce" i 5 st na 3 0 km i 1 8 0 0 pw. „ pani mogiła” indywidualnie. Oprócz tego biegliśmy tez tam drużynowa z N o w a H u t a T e a m, gdzie zajęliśmy 2 razy 3st. Dzięki chłopaki za świetne biegi! Moje przygotowania jednak czekały na coś mocniejszego, dłuższego i trudniejszego. Z cierpliwością i zapałem czekałem na pierwszy ultra bieg , który odbył się 13 kwietnia w Goleszowie. Była to ''Beskidzka 160'' S A L A M A N D R A u l t r a t r a i l 1 0 4 km i 5 0 0 0 m przewyższenia. Jak na pierwszy strzał wybrałem spora trasę i okazało się to świetnym wyborem.

 100 km

- Bieg '' Salamandra Ultra Trial '' zaczynał się o 22.00 w nocy w piątek. Na miejsce zajechałem około godziny 19.00. Pakiet startowy odebrałem z nr 6 i parę drobiazgów. Jeszcze 2 godziny odpoczynku w aucie, przygotować się mentalnie i naładować węglowodanami, bo trasa krótka nie będzie :)

mapa 

21.15 odprawa i mały pokaz rozgrzewkowy zaprezentowany przez dziewczyny. Na starcie pojawiło się 7 5 zawodników. 22.00 wybiła C Z A S  S T A R T ->>>> zaledwie przebiegłem 200m i patrze pod nogi a tu mi czip od sznurówki buta odleciał. Cale szczęście poczułem, że się rozwiązał i jakiś kolega z tylu zauważył go i mnie uratował z opresji. Czip na nowo przywiązany podwójnie i ruszyłem na nowo w pościg z ostatniego miejsca. 15 km Leszna Budzin pierwszy punkt odżywczy i kontrolny już widziałem z daleka jak lampy się świeciły. Na punkcie łyk wody, izo, garść rodzynek i miła wiadomość od dziewczyn,że jestem d r u g i aż uwierzyć nie mogłem, kiedy ja ich wszystkich wyprzedziłem. Ruszam dalej nie tracąc czasu za pierwszym i w ucieczkę przed trzecim :) Kilometr za kilometrem ubywało trasy.... lecz do pojawienia się słońca jeszcze długa droga, bo chyba to jego mi najbardziej brakowało w tym samotnym biegu. Zdobywając Małą i Wielką Czantorie bieg rozpędził się na całego. Niekończąca się ciemność i w oddali pozostające za plecami światła miast Ustronia i Bielska Białej. Świetny widok dodawał siły na szlaku. A byłem na nim sam przez 90 km. Na 40 km Kozińce minąłem 3 punkt zaopatrzeniowy i kontrolny czułem się bardzo dobrze oby tak dalej. Biegnąc granicznym szlakiem Polsko-Czeskim troszkę mnie tam przewiało, bo był odsłonięty teren kilka kilometrów zanim się schowałem do lasu. Już niedaleko byłem Lipowej i kolejnego punktu . Po przeciwnej stronie widziałem już Skrzyczne 1257m.n.p najwyższa górę na szlaku. 61 km, Lipowa dobiegam do punktu i panowie mi mówią, że jestem PIERWSZY  byłem w szoku, zadałem pytanie: gdzie kolega co biegł pierwszy i wtedy wychodzi z auta Wojciech Probst mówiąc,że skręcił kostkę wolał nie ryzykować i zrezygnował z biegu. Pomyślałem sobie jak już jestem pierwszy to już tego nie odpuszczę :) Dopełniłem flaszki z woda, izo i dalej przed siebie prosto na szczyt Skrzycznego niebieskim szlakiem. Przewyższenia było sporo cały czas pod górę w szczytowych partiach zaczęło pojawiać się słońce ogrzewając i dodając sił moim nogom. Skrzyczne było jednym z 3 najtrudniejszych podejść lecz na szczycie wiedziałem że zostało już ostatnie ciężkie podejście czyli na Małą Czantorie i z niej na Wielka Czan. Po drodze minąłem jeszcze jeden punkt w Salmopolu na 73 km. Pod Czantorią w Ustroń- Polana 89 km. ostatni punkt kontrolny-żywieniowy. Było dużo owoców i ciasteczek brałem garściami ananasa był niesamowicie dobry nie mówiąc już o soczystym arbuzie. Przy takim wysiłku zawsze wszystko smakuje tak nad wyraz dobrze. I ogień pod ostatnia grapę czyli Czantorie Małą i Wielką. Coraz częściej już się oglądałem za siebie czy mnie ktoś nie goni, bo czułem że zwalniam im bliżej mety a nie chciałem stracić pierwszego miejsca, bo już tak nie daleko było do końca :) Gdzieś 96 km widać domy już się zaczynałem cieszyć gdy asfalt się pojawił a tu nagle skręt w prawo i jeszcze jedna górka a potem kamieniołom mimo zmęczenia było to jedno z najlepszych odcinków trasy. -1 0 4 km M E T A przed oczami słyszę tylko jak organizator wola niespodzianka, niespodzianka dla mnie też to było zaskoczenie!!!! Dobiegając z czasem - > 12:01:47 < wygrałem Salamandra Ultra Trail. Byłem sam zaskoczony, że tak się potoczył bieg nie dość,ż e dobiegłem cały to jeszcze z niezłym wynikiem drugi był za mną 51 min póżniej. Na trasie zużyłem tylko 3 nieprzetestowane żele energetyczne i 6 batonów. Glebę zaliczyłem 2 razy. Cala trasa bardzo się mi podobała i była bardzo dobrze oznaczona. Poznałem fajnych ludzi i organizatorów i na pewno pojawię się na biegu „Piekło Czantorii” I tak oto zadebiutowałem na ultra dystansie. Teraz mnie czekają dwa następne czyli „Sky Rzeźnik” 53 km i 3300 przewyższeń są ta też mistrzostwa Polski rozgrywane w Bieszczadach 31 Maja i „Ulta Babia” 9 Czerwca tam pobiegnę 6x Babia czyli 100km i 8000 przewyższeń moje tereny w których nauczyłem się biegać :)

dyplom

 

avatar
0
25 maj 2018, 20:23
Roman Ficek