messageDoping wśród himalaistów i alpinistów?
Irek ()
20 kwi 2013 - 20:19:54
avatar
Czesc. Za: http://m.onet.pl/wiedza-swiat/podroze/ciekawe,rjlg0#.UW_qk_muvIl.facebook

Doping wśród himalaistów i alpinistów? Szczęśliwi w strefie śmierci

Wielu alpinistów stosuje doping, a jednym z ich ulubionych środków jest lek stosowany w chorobie wysokościowej.

Zażycie takiej tabletki pomaga przezwyciężyć zmęczenie i wprawia w euforię. Ci, którzy stosowali ów specyfik, opowiadają jednak historie budzące grozę.

Wspinacze wysokogórscy lubią opowiadać, że ich dyscyplina jest uczciwa i romantyczna, bo tutaj człowiek w drodze na najwyższe szczyty świata sam, wyłącznie własnymi siłami, musi pokonać siły natury, wiatr i lód, śnieg i zimno.

Gdyby to wszystko odpowiadało prawdzie, alpinizm byłby jedną z ostatnich, czystych przygód. Ale to jest jedynie pół prawdy.

Reinhold Messner, mieszkaniec południowego Tyrolu, był pierwszych wspinaczem, który zdobył każdy z czternastu ośmiotysięczników. Podczas owych ekspedycji nie dźwigał ze sobą butli tlenowej i nie łykał niczego poza aspiryną.

– Dzisiaj nie da się już powiedzieć, kto rzeczywiście dokonuje w Himalajach niezwykłych rzeczy, a kto zażywa narkotyki i popełnia oszustwo – uważa.

Również Mount Everest nie jest strefą wolną od dopingu, a dzieje się tak za sprawą środka, który można kupić na receptę w każdej aptece.

Albo w Nepalu, gdy w połowie kwietnia rozpoczyna się nowy sezon wspinaczkowy, dostanie się go na poboczu drogi, w postaci tabletek lub jako roztwór do wstrzykiwania, w cenie kilku centów za jedna dawkę.

Deksametazon, przez wspinaczy zwany krótko "deks", jest preparatem kortyzonowym o działaniu przeciwzapalnym, przepisywanym przez lekarzy, między innymi w celu zapobiegania gromadzeniu się płynów w mózgu.

Z tego właśnie powodu jest on czymś w rodzaju liny ratunkowej dla wspinacza, u którego rozwija się obrzęk.

"Levanta muertos" – mówią hiszpańskojęzyczni alpiniści, co ma oznaczać, że "deks" postawi na nogi nawet umarłego.

Prawie każdy, kto wspina się w Himalajach, ma w swoim bagażu ten środek. Zabierają go również najlepsi, na przykład Austriaczka Gerlinde Kaltenbrunner i jej niemiecki mąż Ralf Dujmovits.

Bynajmniej nie wszyscy himalaiści stosują ten lek jedynie w awaryjnych sytuacjach. Dobrze wiedzą bowiem, że "deks" podczas wysokogórskiej wspinaczki ma działanie niemal magiczne.

Substancja ta chroni przed choroba wysokościową, która może wystąpić już na 2500 metrach. Deksametazon łagodzi również trudności w oddychaniu, mdłości i zawroty głowy, a jednocześnie poprawia uwagę i koncentrację. Wywołuje też uczucie szczęścia.

Amerykanin Peter Athans, który dotychczas siedem razy stanął na szczycie Mount Everest, przyznaje, że zażywał "deks" profilaktycznie.

– Przyjemnie jest, nie dostać bólu głowy, kiedy masz już i tak inne silne dolegliwości – powiedział w rozmowie z magazynem "Outside". To tak, jakby nagle przestać walić głową w ścianę. – Ten środek cię nakręca. Czujesz się, jakbyś dał sobie w żyłę.

Owe właściwości sprawiają, że "deks" stał się ulubionym towarzyszem górskich eskapad. Eric Johnson, lekarz pierwszej pomocy w bazie Mount Everest, dziwiłby się – jak sam stwierdza – gdyby okazało się, że na dwóch ostatnich etapach trasy większość wspinaczy nie zażywa tego środku.

W Nepalu jest około setki firm, które organizują wyprawy na Mount Everest. Wiosną zeszłego roku 683 wspinaczy próbowało zdobyć tę górę – w renomowanych agencjach taka eskapada kosztuje około 35 tysięcy dolarów.

Ten, kto płaci tyle pieniędzy, chciałby dotrzeć na szczyt, a jeśli jego szanse zwiększa zażycie tabletki, pokusa jest ogromna.

– Ludzie idą więc do swojego lekarza rodzinnego i mówią, że chcą pojechać w Himalaje. Proszą, żeby przepisać im jakiś lek na biegunkę, do tego jeszcze antybiotyk oraz deksametazon – mówi Dujmovits. – Ta ich powierzchowna wiedza jest naprawdę ogromnie niebezpieczna.

Światowa Agencja Antydopingowa zabrania przyjmowania deksametazonu, ponieważ podwyższa on sztucznie sprawność zawodników, ale reguły międzynarodowego sportu nie obowiązują w Himalajach. Nie ma tam badań antydopingowych, w bazach nikt nie pobiera próbek moczu.

W latach pięćdziesiątych wspinacze zaczęli zażywać amfetaminę. Na przykład pervitin (metamfetaminę), środek, jaki niemieccy żołnierze przyjmowali podczas II wojny światowej, żeby przezwyciężyć lęk i podwyższyć koncentrację. Później alpiniści eksperymentowali ze sterydami.

Ralf Dujmovits opowiada, że kiedy dwa, trzy lata temu był szefem ekspedycji, co trzeci jej uczestnik przyjeżdżał z viagrą, bo obniża ona ciśnienie w płucach. Usuwał wówczas całe stosy tych tabletek.

Żaden środek nie był jednak nigdy tak popularny, jak obecnie "deks" – stwierdza Robert Schoene, jeden z czołowych lekarzy w USA zajmujących się terapią skutków przebywania ludzi na ekstremalnych wysokościach.

Tymczasem fatalną praktyką jest przyjmowanie tego farmaceutyku profilaktycznie. – Wskazana jest duża ostrożność – mówi Dujmovits.

Po zażyciu "cudownej tabletki" może się bowiem zdarzyć, że ostra choroba wysokościowa z obrzękiem mózgu zostanie zauważona dopiero w chwili, gdy będzie już za późno.

– Ten, kto już na początku wspinaczki bierze "deks", odcina sobie linę ratunkową – twierdzi Luanne Freer, założycielka kliniki ratunkowej przy Mount Everest.

17 maja 2009 roku 27-letni wówczas agent ubezpieczeniowy z Seattle trafił do lekarza w bazie.

Jesse Easterling mówił coś bez ładu i składu, miał drgawki, nie pamiętał swojego nazwiska, miał wysypkę na ramionach, był przerażony, nie mógł zasnąć.

Lekarz stwierdził, że Easterling odstawił nagle deksametazon, który zażywał przez cztery tygodnie, w dawkach, jakie normalnie przepisuje się pacjentom w ostatnim stadium choroby nowotworowej mózgu: trzy razy dziennie, w postaci zastrzyku lub tabletki. Chorego przetransportowano samolotem do Katmandu, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii.

Dziś jeszcze, cztery lata po tamtych wypadkach, cierpi z powodu skutków przyjmowania owego środka. Czasami jego ręce drżą tak bardzo, że jedzenie spada mu z widelca.

– Podczas odwyku czułem się tak, jakbym włożył palec do kontaktu – opowiada. – Cały mój układ nerwowy zdążył się usmażyć.

Easterling nadal zdany jest na medykamenty. – Ludzie muszą wiedzieć jedno – ostrzega. – "Deks" może ich zabić.

Pozdrawiam Irek. hejka.

Strona domowa Sierściuchów - Niezależne góry i podróże smiling smiley

Zapraszam do wspolpracy nad: Portalem Tadzykistanu


Temat Odsłon Napisane przez Wysłane
messageDoping wśród himalaistów i alpinistów? 12752 Irek 2013-04-20 20:19


Forum Portalu Górskiego - portalgorski.pl - Statystyka forum

Globalna
Wątki: 2,861, Posty: 21,277, Użytkownicy: 6,620.
Ostatnio zarejestrowany: TRADowySpinacz.

To forum
Wątki: 2,249, Posty: 18,193.

Uwaga: publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników strony. Portal Górski www.portalgorski.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.