RSS

Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych ze wspinaniem, górami i podróżami.


Blog: Maja Rudka - blog wspinaczkowy

Cześć! Jestem Maja, mam 15 lat i kocham się wspinać. Brzmi banalnie, ale na tym blogu postaram się pokazać wam jak trudno pogodzić prawie codzienne treningi, naukę, życie towarzyskie, rodzinne oraz mniej istotny dla mnie, ale równie ważny sen. Zapraszam! :)

Avatarowe potyczki.

Maja Rudka - blog wspinaczkowy
Category: Wszystkie wpisy

Już któryś raz z rzędu na krakowskim Avatarze organizowane są zawody boulderowe w ramach Krakowskiego Festiwalu Górskiego. Ja startuję na tych zawodach od trzech lat i znowu mogę powiedzieć: było  warto! Dużo wspinania w eliminacjach, właściwie dla każdego, bo podział jest na dwie grupy: amatorów i zawodników. Chociaż kryteria podziału do grup pozostawiają moim zdaniem dużo do życzenia (amatorzy drogi do VI.2, ale jak to się ma do boulderingu?), to i tak myślę, że każdemu udało się powspinać :)

Eliminacje wygrałam ale w finale nie udaje mi się pokazać wszystkiego co bym chciała. Niestety znowu zauważyłam u siebie dziwną rzecz: na zawodach czasem nie mogę zrobić ruchów na jakimś balderze, a tuż po zawodach, kiedy jestem już strasznie zmęczona po wszystkich wstawkach, robię tego balda bez problemu... Presja? Nie wiem.

Na szczęście następne zawody dopiero za parę miesięcy więc może uda mi się nad tym popracować ;) Po pierwszym boulderze z bonusem i po drugim boulderze z niczym wracając do strefy prawie godzę się z tym, że to chyba nie mój dzień... Na szczęście „trójka” i „czwórka” okazują się łaskawe i przepuszczają mnie w pierwszej próbie - i finalnie zajmuję drugie miejsce.

Untagged 

08-01-2018
 

Koniec czy początek?

Maja Rudka - blog wspinaczkowy
Category: Wszystkie wpisy

Wydawać by się mogło, że skoro wszystkie zawody międzynarodowe dobiegły już końca to nareszcie przyjdzie czas na zimową moc i niewychodzenie z koroniarskiej piwnicy przez długie miesiące, żeby przygotować się pod następny sezon. Otóż nie w Polsce :) Po świetnym odpoczynku od panelu w cudownym Fonteinebleau przyszedł czas na pokazanie czego się tam nauczyłam na dwóch następujących tydzień po sobie seniorskich Pucharach Polski.

Pierwszy odbył się na stosunkowo nowej ścianie Blokfitu w Gdańsku (którą bardzo polecam: jedna z najlepszych w Polsce). Prowadząc już od półfinału udaje mi się wytrzymać presję i zająć pierwsze miejsce także po finale :-) Super baldy, aczkolwiek widząc skład roustsetterów ciężko się było spodziewać czegoś innego ;) Szczęśliwa wracam do Krakowa i byłoby tym piękniej gdyby w naszej 'cudownej' kotlinie nie złapał mnie smog i nie siedziałabym w domu z katarem i bolącym gardłem przez kilka dni ;/ No cóż, maseczki już kupione, może kiedyś coś się zmieni ;)

Na szczęście na Poznań (czyli drugi Puchar) udało się w miarę wykurować :) Niestety baldy zarówno w półfinale jak i w finale nie dały żadnej z nas w pełni rozwinąć skrzydeł, bo wszystkie było po prostu dużo za łatwe. Ale powtórzę jeszcze raz to co powtarzałam ciągle: były też bardzo fajne! Takim samym wynikiem jak silna koleżanka ze stolicy kończę zawody na 1. miejscu ex aequo :) Brawa dla Julki! 

Untagged 

03-01-2018
 

Boulderowy raj.

Maja Rudka - blog wspinaczkowy
Category: Wszystkie wpisy

Na przełomie października i listopada, kiedy mogłoby się wydawać, że nic ciekawego się nie wydarzy i trzeba będzie po prostu znowu przetrwać ten nudny jesienny okres, tym razem udało mi się złamać moją coroczną rutynę i pojechać na dwutygodniowy trip do francuskiego Fointeinebleau. Znowu niemalże od wszystkich słyszałam jak tam to nie jest super i jak bardzo kochają to miejsce. Jednak tym razem nie dałam się „nabrać”, spokojnie podeszłam do tematu i... nie zawiodłam się! Super wspinanie, ogromna ilość rejonów i krótkie podejścia pod nie ;) Był to mój pierwszy dłuższy wyjazd na baldy i tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że w skałach jednak wolę się wspinać z liną... Jakoś nie potrafiłam poczuć tej 'napinki', którą czuję zawsze na wyjazdach z liną. Kiedy idę na drogę w ciągu dnia mam dwie – trzy próby na nią, więc wiem, że w każdej z nich muszę być sprężona na maksa. Na baldach prób mam o wiele więcej, prawie wszystkich chwytów mogę dotknąć z ziemi i zawsze mogę przełożyć crush’a pod inny boulder, szybko wycofując się, jeśli mi się np. nie spodoba. Na linie, żeby się wycofać trzeba się trochę bardziej natrudzić. Nawet jak droga nam nie siądzie to i tak musimy jakoś dowlec się do końca, czasem przewiązać i ściągnąć ekspresy. Na baldach brakowało mi też tego uczucia totalnego zmęczenia, kiedy zjeżdżam z ostatniej drogi i czuję, że nie jestem w stanie nawet się rozwiązać. Na baldach zawsze czułam, że mogę coś jeszcze zrobić. Ale to akurat może być wynikiem tego, że tym razem mój trener zalecił mi robić obwody. Tak, wiem, brzmi to śmiesznie - wiele osób nie mogło uwierzyć, że jadę do Bleau robić obwody. Ale ja wiem, że jeżeli Maciek doradził mi robić właśnie tak, to ma to jakiś sens -więc (prawie) nie narzekając robiłam codziennie ok. 70 wstawek w trudności 5b-7a. Legendy chodzące o hardej cyfrze w Bleau potwierdzam w 100 % :) Nieraz zdarzyło mi się spaść z jakiejś 5b i spędzić na niej dobre pół godziny. Pogodę - pomimo drugiego dnia na sztucznej ścianie i ostatniego spędzonego na szukaniu pojedynczych suchych boulderków - podobno i tak mieliśmy super więc w pełni mogę zaliczyć wyjazd do udanych :)

#BergansTeam

 

Untagged 

27-11-2017
 

Koniec sezonu...

Maja Rudka - blog wspinaczkowy
Category: Wszystkie wpisy

Ufff… Nareszcie!!!

Po chyba najbardziej wyczerpujących mnie kilku miesiącach ciągłych startów i treningów wreszcie przyszedł upragniony koniec sezonu… Ale tylko jeżeli chodzi o zawody międzynarodowe ;P .

W październiku odbyły się ostatnie zawody w tym roku, ale też w mojej kategorii. Nie będę już startować jako Youth B (zawodniczki do 16. roku życia) ale jako Youth A (zawodniczki do 18 roku życia). Mowa tu o Mistrzostwach Europy na prowadzenie oraz na czas rozgrywanych tym razem  w rosyjskim Permie. Kolejny weekend w podróży i to nie byle jakiej! Cztery loty, parę pociągów i oczywiście niekrótka podróż autem. Szczerze mówiąc dopiero na lotnisku zorientowałam się jaka jestem zmęczona. Ciężko było się przemóc i spiąć ostatni raz w tym roku… Ale udało się :)

Untagged 

23-11-2017
 

Swobodne loty - FreeSolo Masters 2017

Maja Rudka - blog wspinaczkowy
Category: Wszystkie wpisy

Nowe doświadczenia... ale dobre czy złe?
Jak już mówiłam, wrzesień był zdecydowanie miesiącem zawodów, ale nie tylko tych międzynarodowych!

Zamiast przeznaczyć jedyny wolny weekend na odpoczywanie w domu zdecydowałam się siedzieć jedenaście godzin w aucie i lekko zawalić szkołę... Czy warto było? Zdecydowanie tak! Super atmosfera, luźne podejście wszystkich zawodników, świetne nagrody i genialne wspinanie! Mowa tu o zawodach towarzyskich FreeSolo Masters w austriackim Lienz, na które zostałam zaproszona jakiś miesiąc temu.

Na początku się wahałam, bo zawody te nie są zwykłymi zawodami: to zawody na prowadzenie ale zawodnicy wspinają się bez liny! Można powiedzieć, że są tylko dla tych 'odważnych', bo spadanie na wielki, dmuchany materac z wysokości czwartego piętra zdecydowanie nie należy do rzeczy banalnych :) Stwierdziłam jednak, że fajnie byłoby spróbować czegoś nowego mimo iż naprawdę się bałam ;) . W eliminacjach udało mi się ten strach pokonać i weszłam do półfinału na 2 miejscu. Niestety po eliminacjach szczęście się skończyło i zaczął się wielki pech :) W półfinale skończyłam drogę, ale niestety okazało się, że robiąc jej końcówkę odstawiłam się na 'zakazany' stopień co spowodowało, że w finale startowałam już jako trzecia zawodniczka. Natomiast w samym finale nie trafiłam sobie w ten stopień i zachowałam swoją "szczęśliwą" szóstą pozycję.

Untagged 

24-10-2017
 
Strona 1 z 3