Blogi Portalu Górskiego

Zapraszamy do lektury blogów ludzi związanych z wspinaniem, górami i podróżami.
    
    • avatar
      Małgorzata Nowakowska

      Kiedyś dawno zgubiłam w górach kawałek siebie. Wciąż wracam, by go poszukać, ale za każdym razem gubię tylko coraz więcej. Wracam więc jeszcze częściej. I lubię o tym opowiadać :)

    5 miejsc w Tatrach, do których chce się wracać (trochę bardziej niż do wszystkich innych)

    Category: Wszystkie wpisy

    Trudno mówić o posiadaniu zestawu swoich ulubionych szlaków na początku górskiej przygody, gdy przeszło się ich raptem pięć na krzyż, a głód eksploracji ciągnie ku nowym, tym jeszcze nieznanym i niezdobytym. Trudno mówić o tym i po paru latach regularnych górskich wypraw, tyle że już z innych powodów.

    Bo jak tu wybrać, gdy właściwie lubi się wszystkie? Jeden za widoki, drugi za emocje, powodowane trudnościami, jeszcze inny za miłe wspomnienia, jakie przywołuje myśl o nim. Po pewnym czasie coraz mniej okrywamy w górach – szczyty układają się w znane nam już konstelacje, już wiemy, jaka dolina kryje się za wyrastającym przed nami skalnym murem. Natomiast zaczynamy powracać. I choć przyjemnie wraca się właściwie wszędzie, każda trasa jawi się dużo przyjemniej niż siedzenie w mieście, to jednak są takie miejsca, gdzie wraca się najchętniej.

    avatar
    0
    31 maj 2015, 17:05
     

    Wiosenne Tatry

    Category: Wszystkie wpisy
    Tak na dobrą sprawę, to nigdy nie byłam w Tatrach w maju. Wrrróć. Nigdy nie CHODZIŁAM po Tatrach w maju, bo być byłam. Maja pewnego, lat temu trzynaście wszystko się zaczęło, ale przewleczenia tyłka asfaltem nad Moko i szerokim traktem Doliny Kościeliskiej nie traktuję w kategoriach chodzenia po Tatrach.
    avatar
    0
    26 maj 2015, 14:05
     

    Gęsia Skóra, tfu, Szyja, a czy widać już krzyż?

    Category: Wszystkie wpisy

     W sumie moment, w którym zaczęłam kojarzyć Marcina był taki raczej smutny. Gdzieś rzucił mi się w oko link do tekstu o komercjalizacji górskiej śmierci, napisanego w kontekście wypadków lawinowych z końcówki lutego. Tekst był rewelacyjny, trafiony w tak zwany punkt, wyrażający dosadnie to, co i ja sama (i jak się okazało, także wiele innych osób) na ten temat uważam, a nie przyszło mi do rudej łepetyny, aby to spisać. Udostępniłam, zapamiętałam nazwę bloga, nazwisko autora. Potem były kolejne teksty, czasem też mocne, a czasem po prostu lekkie i zabawne. Jeszcze potem spostrzegłam, że typ ma na blogu jednego jedynego linka i to jest... link do mnie. Następnie się lekko zarumieniłam. A w chwilę potem stwierdziłam, że właściwie, to można by się poznać.

    I tak zaczęliśmy klepać przez fejsa o tym i owym, aż padło pytanie, które paść musiało, czyli: no to kiedy razem w góry?

    Ustawiwszy się zatem na jeden z kwietniowych weekendów, cel ustaliwszy i rzuciwszy sakramentalne: "wszystko zależy od pogody", oczekiwaliśmy na ów weekend, no i na wyklarowanie się pogody.

    Pogoda się oczywiście postanowiła wypiąć. W prognozach jakieś ostateczne armageddony.

    Cóż, decyzja mogła być tylko jedna: "Oj tam, oj tam. Jedziemy!". :D

    Danie główne zostawiamy na niedzielę, bo pogoda puszcza oczko i mówi, że może się trochę ogarnie (i tak nic z tego celu nie wyjdzie, ale wtedy tego jeszcze nie wiemy). Na sobotę planujemy rozruch. I malinówkę.

    Marcin zgarnia mnie nad ranem z krakowskiego dworca. W drodze ku górom rozmawiamy o wszystkim tylko nie o tym, gdzie dziś właściwie pójdziemy. Iść na coś ambitniejszego nie ma sensu, jeśli chcemy jutro zrobić to, co chcemy. No i warun trochę nie teges, chmurno, dosypuje, wieje. Może i by się na coś wylazło, ale najpierw trzeba się przeturlać przez długie doliny, potem wracać, a nam się nie chce dziś męczyć. Pozostaje kanon rzeczy do zrobienia w każdą pogodę i na szybko. Sarnia Skała/Kopieniec/Nosal/Gęsia Szyja...? Nagle zaczynam chcieć się jednak zmęczyć.

    No ale dobra, coś wybrać trzeba. Temat zaczynamy dopiero w Zakopanem zatrzymując się na jakimś parkingu. Wreszcie wybieramy Gęsią Szyję, gdyż ja w sumie lubię te rewiry, a towarzysz był tam ze sto lat temu. No i zostawimy sobie auto w Palenicy, co jest nam na rękę, biorąc pod uwagę, że chcemy się kimnąć w Roztoce.

    Powzięty plan poddaliśmy niezwłocznej realizacji, wstępując po drodze do sklepu po wspomnianą już malinówkę.











    avatar
    0
    26 kwiecień 2015, 16:27
     

    Były krokusy? Były! Szczyt zdobyty? Zdobyty!

    Category: Wszystkie wpisy

    A zatem wycieczka udana. A że krokusom daleko było do prezencji a'la osławiony rozległy fioletowy dywan, a bliżej do zmokłej kury, szczyt natomiast był niczym więcej jak minimalnie wystającym z lasu pagórem - och, już mniejsza o to.

    avatar
    0
    04 kwiecień 2015, 17:01
     

    Powitanie wiosny na Granatach (Zadni + Pośredni)

    Category: Wszystkie wpisy

    Zabieram się za niniejszą relację, mając na koncie kolejną wycieczkę na południe kraju odhaczoną w międzyczasie. Dziwnie mi więc trochę, ale mus to mus, blog się sam prowadzić nie będzie ;).

    Zwykle nie planuję wyjazdów w góry z wyprzedzeniem. Ot, trafia się pogoda, mam wolny weekend (weekend to jest bardzo dużo, dociera to do mnie zwłaszcza po ukończeniu drugich z kolei studiów podyplomowych), i dokładnie tyle pieniędzy, żeby nie paść z głodu do pierwszego, przy założeniu, że coś tam wydam na podróż. Jeśli te 3 warunki są spełnione - najczęściej jadę.

    Tym razem się złożyło, że plan MIAŁAM. Tyle że na weekend następny. Dziwna jak na mnie sprawa, ale o tym innym razem. A tu się zapowiada nienajgorsza pogoda na sobotę. Na TĘ sobotę. Bo na następną, to licho raczy wiedzieć.

    avatar
    0
    02 kwiecień 2015, 16:51
     

    Konkurs Fotograficzny "Górski Kalendarz"

    male dolomity

    Popularne

    Blogi

    FundacjaTOPR 271x62_v1

    TOPR SystemMonitoringuPogody_271x62

    Zagrożenie Lawinowe w Tatrach

    Statystyki

    • Artykułów: 10041
    • Odsłon artykułów: 27751269
    
    ';