Beckey – Chouinard, South Howser Spire

Beckey – Chouinard, South Howser Spire
…jest na liście 50 najpiękniejszych klasyków Ameryki Północnej – taki opis widnieje w przewodniku, tak określają ją autochtoni oraz jej zdobywcy. Droga Beckey – Chouinard prowadzi przepięknym filarem na zachodniej ścianie South Howser Spire. Szczyt należy do trylogii Howserów, w skład których wchodzi jeszcze wierzchołek: centralny (Central Howser) i bardzo okazały, szczególnie jego zachodnia ściana, wierzchołek północny (North Howser).

0. Filar_o_świcie_

Zegarek budzi nas o 2 w nocy. Niebo zadziwia ilością gwiazd. Wchłaniamy liofy i po godzinie ruszamy do góry. Czeka nas przeprawa przez bardzo nieprzyjemną przełęcz (w moim odczuciu) Bugaboo - Snowpatch Col, następnie trawers przez lodowiec Upper Vowell Glacier, po to, żeby wdrapać się na kolejną przełęcz Howser – Pigeon. Z przełęczy schodzi się do miejsca biwakowego East Creek Basin (stąd niektóre zespoły startują w drogę), które mijamy i po chwili dochodzimy do ostrza filara. Tu zaczyna się łatwe podejście do początku drogi. Mija nas trójka Hiszpanów i to oni jako pierwsi zaczynają drogę. „Świat jest mały” – podsumowujemy już na zjazdach z Hiszpanami – bo jak się okazało podczas rozmowy, jeden z nich zna bardzo dobrze Maćka Ciesielskiego, a kolejny Gabi Kuhn.

1. U_podstawy_filara

Pierwsze 150 metrów drogi pokonujemy na lotnej asekuracji – trudności wahają się od 5.5 do miejsc za 5.7, czyli nasze III-IV. Szybko dochodzimy do pierwszego wyciągu za 5.10 i tu bokiem prześcigamy naszych kolegów. Na stanowisku ustalamy, że dalej pójdziemy pierwsi, ale już do końca drogi Hiszpanie idą tuż za nami.

2.0 pierwsze_trudności

Pierwsze trudności

Męczy mnie jeszcze duszący, suchy kaszel, dopiero co odstawiłam leki i przeszłam na babcine metody lecznicze, czyli czosnek i imbir. Nie czuję się rewelacyjnie, ale wiem, że jestem w stanie iść dalej. Mimo to moje tempo nie jest takie jak bym chciała. Na chwilę zamieniamy się na prowadzeniu jednak jestem znacznie wolniejsza i dostaję ostrej zadyszki, wiec znowu prowadzenie przekazuję Marcinowi, po to, żeby po chwili ponownie się zamienić.

3. Piękne_wspinanie_w_rysach

Na Big Sandy Ledge czyli w miejscu gdzie zaczynają się główne trudności drogi oddaję na dobre prowadzenie. Jestem bardzo zmęczona i co chwila mam napady kaszlu. Płuca osłabione chorobą, prochami i wysokością nie pracują optymalnie. Marcin pokonuje kruksa drogi jakim jest szeroka przerysa, przechodząca w lekki squeeze chimney czyli komin z zapieraczką. Z plecakiem dostarcza mu to trochę zabawy.

Squeeze chimney

Następnie wybieramy trudniejszy wariant płytami i pokonujemy kilka kolejnych szóstkowych wyciągów. W końcu dochodzimy do ostatniego trudnego miejsca. Punkt jest specyficzny, bo trzeba „tylko” przewinąć się za filar – miejsce za 5.10+ czyli jakieś 6b (można też je pokonać jako wahadło), a później już w łatwym terenie dojść do krótkiego zjazdu od którego prowadzi jeszcze na szczyt około 150 metrów łatwego terenu. Ostatnie metry znowu pokonujemy na lotnej asekuracji. Na szczycie meldujemy się chwilę po 16, a niedługo po nas zjawiają się też Hiszpanie.

5. Na_szczycie

Zjazdy ze szczytu robimy 5–osobowym teamem, wykorzystując w tym celu trzy żyły. Idzie bardzo sprawnie. Trawersujemy lodowiec, następnie B-S Col, tylko już w drugą stronę i na campie meldujemy się około 20:30, czyli po około 17,5h od wyjścia w nocy z kempingu. W tym samym czasie gdy my walczymy na tym kanadyjsko-alpejskim klasyku, Dawid i Patryk w przepięknym stylu przechodzą drogę Sendero Norte (5.12+) na Snowpatch Spire – to chyba było dopiero drugie klasyczne powtórzenie tej drogi. Chłopcy to zupełnie inna liga!

Kolejne dni przynoszą bardzo zmienną pogodę. Poranki budzą nas pięknym słońcem, jednak po południu nadchodzą chmury, które przynoszą standardowo deszcz. A my jemy, rozmawiamy, nabieramy sił na kolejne wyjście i obserwujemy grasujące niesforne złodziejaszki – marmoty i wiewióry – które coraz pewniej czują się w naszej obecności. Wystarczy chwila nieuwagi i czekolada albo inny smakołyk znika z naszego zaopatrzenia. Nie można się jednak na nie gniewać, są takie słodkie i zabawne 

Beckey – Chouinard, South Howser, ok 900m, 5.10 (miejsce 5.10+), OS, 17,5h camp – to – camp

Aga „Tyszka” Tyszkiewicz

avatar
0
20 sierpień 2016, 03:05
Tyszka Wernix