Dolina Stolpicha

   Do Doliny Stolpicha jadę dopiero drugi raz. Za pierwszym razem, kawałek lodu, wielkości małego, czarno-białego telewizora z czasów PRL-u, grzmotnął mnie tak w bark, że na kilka sekund straciłem dech. Liny nie puściłem, ale ze wspinania nic nie wyszło. Wtedy mieliśmy dwie nieśmiertelne śruby IRBIS, produkcji onegdaj najbardziej zaprzyjaźnionego kraju, wytrzeszcz oczu na każdy kawałek lekko spionizowanego lodu, i dwie pożyczone dziaby od bardziej zaawansowanych, we wspinaniu lodowym, kolegów. Dzisiaj podchodzimy, z trzema nawiutkimi,pięknie błyszczącymi śrubami znanej amerykańskiej firmy, z własnymi dziabami i z tym samym napaleniem na każdy lekko spionizowany kawałek lodu.

   Z porzymróżeniem oka traktuję tabliczkę, że do lodospoadów został 1 kilometr drogi, (byż może Czesi ma ją jakiś inny pomiar odległości) i za kolejnym zakrętem pojawia się pierwszy „ogródek”. Nie poraża on swoją wysokością, ale jak wszyscy wiemy, lodu mamy tyle ile mamy, więc szybciutko, szubciuteńko "szpeimy” się na drodze i wspinamy się niemal natychmiast.

   Jesteśmy we czwórkę. Niestety, naszemu najbardziej doświadczonemu koledze z klubu, żona w ten sam dzień „zorganizawała” wyjazd na narty. Pod właściwe lodospoady prowadzą dwie drogi. Jedna z nich, w głebokim śniegu, powoduje obejście pierwszego, kilkumetrowego grzyba lodowego a druga na wprost po „Grzybie” do drzewa, gdzie można założyć stan i sćiagnąć partnerów. My oczywiście idziemy na wprost. Z racji posiadania nowiutkich, błyszczących śrub, znanej amerykańskiej produkcji, na mnie wypada prowadzenie tego odcinka. Wkręcam pierwszą śrubę, weszła po sam koniec. Pięknie. Zakładam jeszcze jedną i jestem już przy drzewie, gdzie zakładam stanowisko i ściągam kolegów.

Dolina Stolpicha

 

   Od drzewa idziemy w śniegu po pas na lotnej, jakieś kilkadzieścia metrów, skąd startują właściwe lodospady. Tutaj mamy możliwość wspinania się na kilku wariantach dróg. Na wyjściu po prawej stronie jest kolucho do którego można założyć „wędkę”.

   Prowadzę jeszcze dwie drogi. Na jednej z nich, nieuważnie, wpinam lonżę do ekspresu, co skutecznie blokuje mi wyjście dalsze w górę. Dokonuję jakiś cyrkowych sztuczek w nieco za dużych rękawiczkach, i lekko styrany wychodzę w końcu na górę. Zakładam stanowisko na drzewku z lewej strony, potem wieszam jeszcze jedną wędkę na drodze z prawej strony(kolucho) i bawimy się na tym lodzie, testując różnego rodzaju dziaby zakupione przez pozostałych kolegów. Lodospady te nie grzeszą wysokością, jakość lodu też pozostawia wiele do życzenia, ale jakie ma to znaczenie? Skłonny jestem nazwać to miejsce pewnego rodzaju poligonem doświadczalnym wspinaczki lodowej, takim ABC pierwszego kontaktu i polecam każdemu kto chce rozpocząć swoją przygodę we wspinaczce lodowej.

Dolina Stolpicha1

Panowie Robercik i Piotr po szczęśliwym pokonaniu "I wyciągu";)

Daolina Stolpicha2

Co jest z tymi rękawiczkami...???

Dolina Stolpicha4

Idę:)

Dolina Stolpicha5

Najfajniejszy Klub Wysokogórski w Polsce:)

avatar
0
26 styczeń 2017, 08:29
Daniel Grupa