Dzień drugi - przystanek w Trollandii w Międzybrodziu Żywieckim

Rankiem drugiego dnia wyprawy budzi nas ten sam, co wczoraj, niemiły odgłos. Uwielbiamy dźwięk dudnienia deszczu o namiot wieczorem, gdy chowamy się do ciepłych śpiworów, ale stanowczo nie wtedy, gdy akurat powinniśmy wstawać....

Z drugiej strony- wczorajszy dzień mocno dał nam w kość, więc dziś po prostu musimy dać sobie trochę luzu. Zbyt mocnym tempem łatwo zabić w dzieciach radość wędrówki. Koło dziewiątej deszcz w końcu ustaje, możemy więc szybko wysuszyć namioty i zjeść śniadanie. Siadamy w niewielkiej wiacie. Menażki, myte wieczorem po ciemku w zimnej wodzie są zadziwiająco czyste. Zupki chińskie zwykle zostawiają na nich tłuste zacieki, ale te nordiskowe, tytanowe chyba o tym nie wiedzą. W dodatku, choć wydają się płaskie i małe, bez problemu starczają i na jedną, i na dwie porcje błyskawicznej owsianki. Każdy więc siada nad swoją porcją i omawiamy dzisiejsze plany.IMG 7637

 

Aby jakoś odżyć po wczorajszej wspinaczce, proponujemy zacząć dzień od położonego tuż przy dolnej stacji kolejki na Żar parku linowego. Na górze skorzystamy z wypożyczalni terenowych hulajnóg górskich, a później, już zrelaksowani i pozytywnie naładowani, ruszymy pieszo wcześniej ustaloną trasą.

Zatem plecaki na plecy i ruszamy do Trollandii. Trochę się obawiamy, że po całonocnych opadach może być zamknięta, ale na szczęście godzina bez deszczu wystarczyła i park działa.IMG 7643

Jadzia i Tadzio przechodzą wszystkie trzy trasy (z wyjątkiem tyrolkowej), najmłodszej Tosi do szczęścia wystarczają dwie niższe.

Wiadomo- wystarczy być choć raz w parku linowym, by wiedzieć, jak on wygląda. Deski umocowane na linach w poziomie, pionie lub ukośne belki, w mniejszych lub większych odległościach od siebie. Trudniejsze trasy od łatwiejszych różni zazwyczaj przede wszystkim wysokość nad ziemią. Nasze dwie nastolatkowe sztuki uwielbiają tę formę rozrywki, więc wiedzą, czego się spodziewać. A jednak, po wizycie w tym miejscu opowiadają wrażenia jeszcze przez kilka godzin. Jadzia z żalem stwierdza, że „teraz inne parki nie będą się jej już tak podobać”...IMG 7689

Dlaczego? Bo mnóstwo tu niekonwencjonalnych rozwiązań: zamiast po deskach, przechodzi się po dużych stołach i krzesłach. Jak Spiderman przesuwa się po ścianach domu, łapiąc dla równowagi za framugi okien. Przechodzi przez zawieszony między drzewami najprawdziwszy samochód. Zjeżdża na zjeżdżalniach jak na placu zabaw. Tyrolka ok- ale trzymać się trzeba trójkąta gimnastycznego. Albo przejeżdża na sankach (!) lub na metalowym krzesełku. Nie sposób tu popaść w rutynę!IMG 7694

Dlatego po chwili (tak nam się przynajmniej wydaje) orientujemy się, że właśnie minęło południe, a my... jeszcze nie na szlaku. Trzeba było zaplanować sobie dzień więcej, ale skoro go nie mamy, z żalem opuszczamy Trollandię i ruszamy dalej.

IMG 7697IMG 7697IMG 7697

IMG 7719

IMG 7715

IMG 7708

IMG 7701

IMG 7697

IMG 7710

IMG 7648

avatar
0
07 lipiec 2018, 05:40
Aldona Trzebiatowska