Jesień...

Kończące się lato wielu ludzi nakłania do rezygnacji z górskich wędrówek, odłożenia ich na czas ciepłych miesięcy, które powrócą dopiero za rok. Tymczasem Tatry na jesień nabierają złotego koloru, bywa, że pogoda dopiero o tej porze roku stabilizuje się (tatrzańskie lato lubi być kapryśne), szlaki pustoszeją...

 

jesień pg

Jesień kojarzy się z powrotem do obowiązków i z długimi wieczorami pod kocem. Instynktownie zaszywamy się w domowych pieleszach, chowamy w nich, odzwyczajeni od chłodu. Ta pora ma sobie coś z nostalgii... Można to oczywiście lubić, ale jakby nie patrzeć, jesień kryje w sobie odchodzenie, wprawdzie chwilowe, ale jednak obumieranie przyrody. Fakt ten, w połączeniu z mniejszą ilością słońca, niejednego z nas wpędza w gorszy humor, zwany też chandrą. No i te jesienne infekcje...

 

Nienawidziłam jesieni przez długie lata. Nie tak, jak zimy może - ta już ostatecznie pogrążała mnie w przygnębieniu, ale już i jesień potrafiła wytrącić mnie z równowagi na caluteńkie pół roku. Nie znosiłam klimatu, w którym przyszło mi się urodzić, naprzemienność pór roku nie miała dla mnie racji bytu, marzyłam o dezercji do Kalifornii. Wszystko to znikło, jak ręką odjął, gdy okryłam, że w góry mogę jeździć o każdej porze roku. Ba! Od kiedy zobaczyłam Tatry w prawdziwie jesiennym wydaniu, uważam, że jest to ich wydanie najpiękniejsze. Na drugim miejscu plasuje się w mym rankingu... tatrzańska zima. A lato, uprzednio "jedynie słuszne" spadło nagle na pozycję trzecią.

 

Nic tak nie odrywa od szarej codzienności, jak choćby jednodniowy wypad w Tatry. Wyobrażam sobie nie jeździć w góry latem, gdy nawet wieczorne spacery po mieście niosą ze sobą dużo przyjemności. Nie bardzo natomiast wyobrażam sobie odpuszczenie gór o innych porach roku, kiedy tak bardzo potrzebna jest jakaś odskocznia i aktywność.

 

I coś jeszcze. Tętniące przed chwilą zielenią drzew i krzewów oraz kolorami kwiatów na rabatkach i ubraniach przechodniów miasta, zapłoną zaraz na krótką chwilę gorącą paletą barw... ale wystarczy silniejszy jesienny wiatr, a pozostaną kikuty, gołe gałęzie, odsłaniające wątpliwą estetykę polskich osiedli. Służby porządkowe uprzątną szeleszczące pod butami liście. Pierwszy śnieg zachwycający bielą, szybko zmieni się w pośniegowe błoto, poznaczone tu i ówdzie psią kupą. Wiele długich tygodni minie, nim świat nam znowu wypięknieje. A w Tatrach... W Tatrach pięknie jest zawsze. Czy po horyzont rozlewa się bezkres idealnie gładkiego, iskrzącego śniegu, czy nagie turnie wychylają się zza mgieł, czy rozległe zbocza porasta bujna zieleń, czy szumią pożółknięte już trawy, czy stawy topnieją, odznaczając się szafirem od śniegu. Zawsze...

avatar
0
15 wrzesień 2015, 18:41
Małgorzata Nowakowska