Krótkie myśli po wycieczce w Dolinie Kościeliskiej

Kiedy tak przemierzałem Dolinę Kościeliską spłynęły na mnie dwa, niezwykle istotne pytania:

CO SZCZEGÓLNEGO TAKIEGO WYDARZYŁO SIĘ W TYM ROKU, ŻE MOGĘ ŚMIAŁO POWIEDZIEĆ, ŻE BYŁ UDANY?

A MOŻE BYŁO TO TYLKO KOLEJNE I NASTĘPNE, ZWYCZAJNE 365 DNI, KTÓRE NAWET NIE SĄ WARTE TEGO ŻEBY SIĘ ZDARZYŁY?

Za 3 tygodnie Sylwester. Ludzie będą pić, świętować, bawić się, witać Nowy Rok, leczyć kaca 1 stycznia. Oki. Nie mam nic przeciwko. Sam, ogólnie uwielbiam towarzystwo, szaleństwo, śmiech, rozrywkę itd.

Ale jeśli kolejna sylwestrowa noc upłynie na składaniu PUSTYCH obietnic i postanowień, o których za chwilę się zapomni i ani chwili nie poświęcimy sobie na "podsumowanie" tego, co wydarzyło się w 2016 r. (bo nie ma czasu, bo znajomi czekają z następną "kolejką"), to ja z takiej imprezy wychodzę.

Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą.

Sylwester i Nowy Rok to tak naprawdę jakieś tam daty umowne w całym kalendarzu. Czemu zatem tak bardzo Wszystkim zależy, żeby uczcić akurat tą datę? Przecież czas na uśmiech, życzliwość, spontaniczność, relaks, snucie planów i ich realizowanie, pozytywne nastawienie do świata i ludzi powinno być każdego dnia, a nie tylko od święta...

Może mam czasem dziwne i niestandardowe myślenie. Postaram się trochę, na koniec tego 2016 r. ;) trochę "wytłumaczyć".

Jak to już wielokrotnie pisałem, wiodłem kiedyś "standardowe, statystyczne, przeciętne" życie i do głowy mi by nie przyszło, że można inaczej i wbrew utartym schematom.

Nie wiem co, ale być może wszystko razem sprawiło, że się trochę "zatrzymałem" i "przebudziłem".

Parę lat temu dosyć intensywnie się w różnoraki sposób skupiłem na zmianie swojej całej mentalności i odbierania świata (psychologowie, psychoterapeuci, coachowie, kursy, książki, filmy itd.). I właściwie po każdej takiej aktywności (a szczególnie po spotkaniach z jednym psychologiem) siadałem na podłodze w domu, zapalałem papierosa (tak- kiedyś paliłem), robiłem se mocną kawę i czułem autentyczną pustkę, czułem jak mój dotyczczasowy świat, moje myślenie o nim, postrzeganie go przepada, ginie, wali się jak ten "domek z kart" i że to było jedno, wielkie kłamstwo, w którym żyłem ponad 30 lat. Straszne uczucie... I pojawia się pustka! Bo jeśli nie jest tak jak było dawniej, to jak jest?

Dzisiaj, z perspektywy czasu i z dystansu wiem jak jest. Ba! Jestem o tym przekonany! A odpowiedź brzmi:

NIE WIADOMO!

Jest zmiennie, niestabilnie, zaskakująco, indywidualnie i "nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy", że "śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", że "jesteś piękne mówię życiu, bujniej już nie można było", że "ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy", że przeszłości się nie zmieni, że szczęśliwym się tylko bywa, że żeby wygrać na loterii trzeba wysłać kupon itd., itd.

Tego wszystkiego, tzn. tej świeżości, spontaniczności, "stabilność w byciu nieustabilizowanym", wytrwałości i odwagi życzę Wszystkim, którzy tu zaglądają. I życzę tego na przekór nie na święta, ale na cały 2017 rok i na całe życie...

avatar
0
10 grudzień 2016, 12:03
Bartosz Michalak