Łatwiejsza droga na Rysy - słowacki szlak

W poprzednim tekście rozdwoiłam się i potroiłam, aby uargumentować, że obieranie Rysów za cel pierwszej tatrzańskiej wycieczki jest pomysłem jeśli nie fatalnym, to chociaż mocno niefortunnym. Zakończyłam jednak swe wywody tajemniczym: "No chyba że..."

Teraz rozwijam:
No chyba że wybierzemy szlak słowacki. 

 

portal g 4

Przez wierzchołek Rysów przebiega granica. Dokładniej, to przez jeden z wierzchołków, ten, który znamy z podręczników geografii, liczący sobie 2499 m wysokości n.p.m. Same Rysy w rzeczywistości są o 4 metry wyższe, tyle że wierzchołek najwyższy należy już w całości do Słowacji. To tak w ramach ciekawostki. Istotniejsze w kontekście tematu trudności wycieczek na Rysy jest to, że od południowej strony, czyli przez słowacką część Tatr, też prowadzi szlak na ten szczyt.

 

portal g 6



I wszystkim się właściwie od polskiej trasy różni. To wciąż wymagająca kondycyjnie, długa wycieczka (ale tu schronisko mamy godzinę pod szczytem, zamiast godzin niemal czterech), jednak nieporównywalnie łatwiejsza.

 

portalg 5



Przewyższenie rozkłada się tu trochę bardziej na długie podejście. W Polsce mamy delikatnie wznoszący się asfalt, potem kawalątek spaceru brzegiem stawu, a dalej już w zasadzie ostre napieranie do góry. U naszych sąsiadów wygląda to nieco łagodniej, wysokość zdobywa się bardziej niezauważalnie, przewędrowując długie doliny, a sam atak szczytowy od Chaty pod Rysami nie męczy już aż tak strasznie. Jedyne łańcuchy na trasie znajdują się jeszcze przed schroniskiem, pomagając w przejściu krótkiego odcinka, który może być lekko problematyczny zwłaszcza przy deszczu lub oblodzeniu. Dalej już są zupełnie, ale to zupełnie niepotrzebne.

 

portal g 2

 

portal g 3

Niepotrzebne dlatego, że aż pod same wierzchołki dochodzimy czysto trekkingowo, na nóżkach, bez potrzeby używania rąk (to, co mamy na szlaku od strony północnej nazywa się scramblingiem). 

 

portal g 7

 

W ogóle Rysy od Słowackiej strony wyglądają jak zupełnie przyjazna, usypana z kamieni kopułka. Tamtejszy szlak z bliska też nie zaskakuje - ścieżka wiodąca szerokim kamiennym polem. Przepaści doszukać się można dopiero na szczycie. Trudności też brak.

 

portal g 8



Nie namawiam bynajmniej do bagatelizowania tego szlaku. To wciąż Tatry, grawitacja działa nawet na łatwych ścieżkach i nie potrzeba głębokich otchłani, by się gdzieś stoczyć i zrobić sobie krzywdę. Warunki pogodowe mogą tu zaskoczyć, jak i wszędzie. A i brak odpowiedniego przygotowania, może boleśnie dać znać o sobie.

 

portal g1

Jednak, jeśli już czujemy, że musimy iść na te Rysy właśnie, i że nic innego nas nie zadowoli, gdy tymczasem nasze tatrzańskie portfolio świeci pustkami - wybór słowackiego szlaku będzie zdecydowanie rozsądniejszą opcją.

 

portal g 9

 

avatar
0
27 sierpień 2015, 14:59
Małgorzata Nowakowska