Moja rehabilitacja i Ośrodek "Marzenie" w Zakopanem

Przez moje długie 33-letnie życie spotkałem wiele życzliwych bardzo osób i przeróżnych instytucji. Ostatnio próbowałem nawet to wszystko ogarnąć i uporządkować i wyszło mi na to, że OŚRODEK "MARZENIE" W ZAKOPANEM zajmuje jedno z czołowych miejsc na mojej "prywatnej" liście tych "najlepszch". :)

marzenia 1
Dlaczego?

Bo blisko gór? Oczywiście tak, ale zanim te góry prawdziwe i skaliste, to są jak pisałem te "góry nie w górach". Ostatni rok, z przerwami, ale w dosyć dużej mierze spędziłem w Zakopanem, w ośrodku "Marzenie" właśnie.

Rehabilitacja? To chyba zbyt ubogie słowo i zawiera bardzo dużo skrótów myślowych. Dla mnie pobyt w tym ośrodku i na tej umownej rehabilitacji to przede wszystkim praca nad sobą, nad własnym ciałem, swoimi słabościami i ciągłe udoskonalanie się. Dla mnie ta "rehabilitacja", bycie w takim ośrodku to SZANSA i ŚWIĘTO (święto dla ciała co ma też u mnie ogromne przełożenie na święto w mojej duszy). Ośrodek daje mi też możliwość korzystania z róznych sprzętów, a osoby, które tam pracują co chwila podrzucają mi jakieś nowe pomysły i rozwiązania, które wykorzystuje w swoim codziennym życiu.


A po wszystkim czeka mnie relaks i przyjemność. Dobry posiłek i kawa (koniecznie z mlekiem :) ). To właśnie tutaj i po wszystkim powstają nowe pomysły i inspiracje.
Ale koniec zabiegów (zwykle w porze popołudniowej) wcale nie oznacza dla mnie końca mojej pracy i lenistwa. Ćwiczenia ogólnorozwojowe, praca, praca itd. by ok 20.00 wieczorem móc z pełnym przekonaniem powiedzieć:

-TO BYŁ DOBRY DZIEŃ.


Jeszcze tylko jedna rzecz. Z moich obserwacji wynika często, że ludzie jak im coś dolega, jadą na 2 tygodnie do jakiegoś ośrodka rehabilitacyjnego, ćwiczą z rehabilitantem przez ok 3h na dobę, resztę czasu spędzają przed tv leżąc "do góry brzuchem" i oczekują CUDÓW. Otóz mówię głośno i otwarcie i z pełna odpowiedzialnością:

-CUDÓW NIE MA.
-PRACA, PRACA I JESZCZE RAZ PRACA!!!

Ale to się opłaca. Bo dzięki np. temu że jestem w takim ośrodku i właśnie pracuję i mam możliwości, znam parę osób i jakoś tam ogólnie "daję radę" to pochodzę czasem po górach, powspinam się, zobaczę to czy tamto i jakoś to życie się kręci...

avatar
0
22 październik 2014, 14:19
Bartosz Michalak