Można? Można...

Robię remont. Malowanie, prostowanie ścian, wymiana mebli itd. Niby nic nadzwyczajnego żeby informować o tym na blogu, ale... No właśnie jest to "ale".

Chodzi o to, że remont sam remontem. Jednak biorąc pod uwagę fakt mojej niepełnosprawności i całokształt moich problemów jest to już jakiś tam "wyczyn". Myślę tu np. o przemyśleniu, skoordynowaniu, zaplanowaniu itd. całego przedsiewzięcia pod względem logistycznym, panowaniu nad sytuacją, podejmowaniu decyzji itd.

I idąc dalej tym tropem ogólnie raczej uważa się, że podejmowanie tego typu działań przez osobę niepełnosprawną jest nietypowe i rzuceniem się na głęboką wodę.
Wielokrotnie też, kiedy rozmawiam z różnymi osobami na przeróżne tematy, żalą mi się na swoją ogólną niemoc, brak motywacji, werwy i chęci do działania.

Mój remont remotem, ale ponad tym wszystkim jest CHĘĆ DZIAŁANIA, ZMIANY, ROZWOJU. To (trochę tylko) podobna chęć, która pchnęła kogoś zimą w wysokie góry, wejście w strefę śmierci bez tlenu, pokonanie czy opracowanie nowej drogi.

Gdyby nie właśnie ta chęć- CHĘĆ ZMIANY, DZIAŁANIA (jak zwał tak zwał)- nie byłoby smartfonów, samolotów, samochodów, elektryczności itd.

W moich kontaktach z ludźmi dostrzegam często brak pewności siebie, brak odwagi i mimo dziecięcej ciekawości i chęci "do wyjścia przed szereg" strach i wolę żeby zostać w bezpiecznych "ramach" (tu nie trzeba nic zmieniac i jest miarę ok., tak PRZECIĘTNIE POPRAWNIE).

Kurczę! Na każdym kroku, każdego dnia i w zasadzie non stop (nie mam teraz na myśli tylko siebie) przekonuje się jak WIELE CZŁOWIEK MOŻE, ILE JEST W STANIE ZROBIĆ, DOKONAĆ, OSIĄGNĄĆ.

Antoine de Saint-Excupery pisze "szalony, kto sądzi, że dla idących liczy się dojść do kresu, a kresu przecież nigdy nie ma..."
Dlatego IDŹMY, DZIAŁAJMY, PUKAJMY, BADAJMY, SZUKAJMY. I tak do późnej starości.

Po co?

Jest też taka przypowieść:

Umiera genialny matematyk, który głowił się całe życie nad pewnymi obliczeniami. Idzie do nieba i pyta boga o te niewiadome i nagle okazuje się, że wszystko umie wyliczać.

Krzyczy więc na cały głos, że na co marnował tyle czasu, zarywał nocy, przeglądał tomy książek, zgłębiał wiedzę, skoro nagle tutaj wszystko jest takie proste i przejrzyste.

A bóg mu odpowiada:

Bo dzięki temu teraz WIESZ O CO PYTAĆ...


Bartosz Michalak

avatar
0
06 luty 2015, 13:55
Bartosz Michalak