O górach trochę inaczej...

Pewnie teraz wszyscy się dziwią o co chodzi i co ja tu robię. To napiszę tylko krótko. Jestem Bartek Michalak. Mam 31 lat. W wyniku przebytej wcześniej choroby neurologicznej, jestem osobą niepełnosprawną w stopniu znacznym i to do tego stopnia, że często muszę używać wózka inwalidzkiego. Mimo jednak mojego stanu, staram się korzystać z życia ile się da i przełamywać oczywiście fałszywy stereotyp o tzw. „niemocy osoby niepełnosprawnej”. 

bartosz-michalak-1-m
Bartek w Morskim Oku

Przed całą moją chorobą dosyć dużo chodziłem po górach i się wspinałem. Przez parę lat trenowałem również karate. Ruch, aktywność fizyczna były zawsze obecne w moim życiu i nagła niemoc jaka na mnie spadła była wręcz nie do zniesienia.

Dlatego dzięki mojej katorżniczej wręcz pracy, setkach godzin na siłowniach, salach gimnastycznych, rehabilitacjach itd. udało mi się powrócić w góry i w skały. Oczywiście, poziom moich osiągnięć nie zaimponuje wytrawnym wspinaczom czy znakomitym alpinistom i himalaistom.

bartosz-michalak-5-m

Bartek Michalak w Rzędkowicach podczas Dni Otwartych Wspinania Fundacji Górskiej Echo

Ale chciałbym napisać tu parę słów o swoich górach. Jak je teraz widzę i co sobie myślę. Może, to kogoś zainteresuje? Uczestniczę z różnymi, niepełnosprawnymi osobami w projekcie „Razem na szczyty” (opiszę go kiedy indziej), wyjeżdżam też często na własną rękę i ze swoimi znajomymi.

Moje góry to nie ekstremalne i przewieszone ściany, arcytrudne drogi czy himalajskie giganty. Moje góry są widziane białą laską i dotykiem niewidomego, są dotknięte protezą, są zdobywane przez tych, którzy według powszechnej opinii są zdolni jedyni do tego by siedzieć „w czterech ścianach" przed telewizorem i czekać na nieuchronny koniec swojego żywota.



Uczestniczenie w takich rzeczach, obserwowanie innych, walka z własnymi słabościami są (i to bez przesady) przeżyciami iście magicznymi. Trudno jest mi to opisać słowami, ale trudności i osiągnięcia sportowe odchodzą w takich sytuacjach na dalszy plan. Liczą się ludzie, klimat, atmosfera i to właśnie nieopisywalne COŚ.

Ważną, jak nie najważniejszą rzeczą, jest teraz dla mnie, patrzenie na świat, na góry, na skały nie jako na jakąś jedną całość, ale istotne stają się szczegóły, które pewnie kiedyś w pośpiechu beztrosko pomijałem. Dziś wiem już jak dużo wtedy traciłem.

Teraz, może to dziwnie i enigmatycznie zabrzmi, ale moje góry i skały, stały się bardziej „górskie”, gdzie widać i słychać o wiele więcej niż kiedyś, gdzie pachnie inaczej, gdzie czuje się bardziej i lepiej, i o których opowiada się cieplej…

bartosz-michalak-2-m

bartosz-michalak-3-m

bartosz-michalak-4-m

avatar
0
21 marzec 2013, 14:12
Bartosz Michalak