O jeden krok dalej

Starałem i staram się tutaj przedstawić jakąś moją historię o sięganiu ciągle „o ten jeden krok dalej”. I osobiście, moje „samouwielbienie” i opisywanie tego wszystkiego  z czystej próżności i wychwalanie siebie, praktycznie nie miałoby większego sensu. Wszystko co zawarte jest tutaj, to raczej wynik moich myśli i wniosków na temat spraw znacznie szerszych, wielokrotnie odnoszących się do każdego człowieka (niekoniecznie kochającego góry, chociaż do kochających góry w szczególności :) ).

blog 73 01

Od jakiegoś tam czasu mam wewnętrzną potrzebę mówienia o świecie, naszych wzajemnych relacjach, rozterkach, emocjach itd. w sposób dość prosty, bezpośredni i co najbardziej istotne- prawdziwy.

Nie zamiatam spraw pod dywan, rzadko kiedy coś cenzuruje i pewnie marny ze mnie dyplomata :) . Mimo to mam jeszcze paru znajomych, choć znajdą się i tacy co strzelili przysłowiowego „focha” i już dawno machnęli na mnie ręką. Trudno... Ich wybór, ale i prawo jednocześnie.

Trzymając się jednak początku, mam taką cichą nadzieję, że pokazałem może komuś (i będę to robił dalej) że MOŻNA, że DAM/DASZ SOBIE RADĘ itd., itd. I że bez względu na okoliczności ZAWSZE JEST JAKIŚ WYBÓR. I że decyzja o braku podjęcia działania, też jest jakimś tam wyborem. W istocie całe nasze życie, wszelkie sprawy (te mniejsze też) to suma tych małych, niby nic nieznaczących wyborów. I zgodnie z tym aby lepiej zrozumieć nasze obecne życie i aktualną sytuację, warto przyjrzeć się swoim wcześniejszym wyborom- i to na różnych płaszczyznach!

blog_73_02

I często przed jakąś aktywnością, dokonywaniem wyborów właśnie, powstrzymują nas jakieś, jak to określamy, „niesprzyjające” okoliczności. Paradoksalnie, dopiero kiedy „mimo wszystko” i „na przekór” właśnie podejmiemy jakieś działanie (dokonamy określonych wyborów) pojawia się energia, siła, moc. I to tak jak z rakietą kosmiczną- najtrudniej jest wystartować, a potem już robi się lżej, lżej i lżej...
Dlatego nigdy nie rezygnujcie z działania.
„Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.”

Jeżeli to co próbuje przekazać jest dla kogoś mało przekonujące, trudno... Nie będę z tego powodu lamentował. Wiem jednak po sobie, że kiedy wcześniej, wielokrotnie byłem w kryzysie i miewałem zwyczajnego „doła”, różne historie ludzi, którzy „dają radę mimo wszystko” pozwalały mi uwierzyć, że WARTO DZIAŁAĆ i może teraz będzie podobnie...?

blog_73_03

A co do gór. Ostatnio byłem nad Czarnym Stawem pod Rysami, w Roztoce, na spływie Dunajcem, na Nosalu i Rusińce, a przy okazji odwiedziłem Wiktorówki. I zapewne nie są to przejścia, które zapewnią mi miejsce w encyklopediach. Z drugiej jednak strony, to te przejścia i wysiłek jaki wiąże się z pokonywaniem moich różnych obiektywnych trudności to takie skalne VI.4 (no może VI.3 ;) ). Ale mimo wszystko WARTO. A to wszystko dlatego, że kiedyś dokonałem jakiś tam wyborów, do czego też i innych zachęcam. Niech nikt nie stoi w miejscu! Trzeba działać!

avatar
0
17 czerwiec 2016, 23:15
Bartosz Michalak