O zmianie i oswajaniu...

Do napisania tych paru słów zainspirowały mnie ostatnio różne wydarzenia z mojego życia. Między innymi fakt, że ostro zabrałem się za ćwiczenia, motywację itd. I ostatnio też przeglądałem swoje stare zdjęcia z gór na których jest chłopak- ja, uśmiechnięty, dużo młodszy, życiowo trochę jeszcze pewnie „naiwny”, ale co najważniejsze NIEŚWIADOMY i mimo że zdobywa wysokie góry, chyba SŁABY.

O zmianie i oswajaniu...

Już wyjaśniam. Otóż od tamtych chwil wiele się zmieniło.

Wielokrotnie (i na swoim przykładzie, ale i na podstawie historii innych ludzi) mogłem przekonać się i NAOCZNIE ZOBACZYĆ :) prawdziwą siłę, moc, odwagę, hart ducha, walkę, podnoszenie się po upadku i ZWYCIĘSTWO MIMO PRZEGRANEJ. Nie umniejszam niczego górom (broń boże), ale często te prawdziwe, autentyczne zmagania odbywają się na nizinach. Tylko, że ich nie widać. Nie są medialne, spektakularne, nie są kolorowe i nie przynoszą żadnych pieniędzy. Zresztą już o tym pisałem więc nie będę się znów na ten temat rozwodził.

Mam na myśli głównie to, że ludzie w znacznej przewadze „przesypiają” swoje życie i jak to mówi Dalajlama na koniec „umierają nigdy tak naprawdę nie żyjąc”. Ponoć (i też to chyba już gdzieś pisałem), ale najbogatszym miejscem jest cmentarz. To tam bowiem leżą nieodkryte wynalazki, nienapisane i niestworzone dzieła sztuki, nieprzeprowadzone przedsięwzięcia, niepodjęte biznesy itd., itd. I prawdą jest, że żyje się raz i w konfrontacji z wszechświatem i wiecznością to tyle co nic. ALE JEŚLI SIĘ TO ZROBI DOBRZE (o życie chodzi) TO TEN RAZ WYSTARCZY.

b711

Jestem na takim etapie w życiu i w takim wieku (ponoć 32-35 lat to wiek kiedy podejmujemy różne decyzje, a ok. 40 je realizujemy, podobnie jak marzenia z dzieciństwa), że czuję się gotowy i chętny aby wyruszyć w PODRÓŻ. Nie oznacza to wcale, że zaraz spakuję walizki, kupię bilet i pojadę w siną dal. Zresztą- tak ogólnie- póki ktoś nie jest pogodzony ze sobą i dobrze się ze sobą nie czuje, nie ma co nigdzie wyjeżdżać, uciekać, gdzieś się zaszywać- po krótkiej chwili euforii i fascynacji „pseudo zmianą” powróci frustracja i wewnętrzny niepokój. Więc człowiek znów postanawia wyjechać i gdzie indziej poszukać szczęścia. I tak znowu i znowu... Aż wreszcie umiera- „na walizkach”, w zawieszeniu, z mnóstwem niezałatwionych spraw i ciągle tymi samymi problemami. Bo ogólnie CZŁOWIEK UCZY SIĘ NA BŁĘDACH- to fakt, ale TYLKO WTEDY GDY WIE ŻE JE POPEŁNIA. Jak to mówi J. Walkiewicz: „Można walić głową w mur, głowa boli, mur stoi, a ktoś i tak wali”. Ponoć trzeba być wytrwałym, ale nie przy waleniu głową w mur :)

Jeśli chcemy jakiś zmian w życiu, sprawa jest mega prosta- należy coś zacząć robić w inny sposób, a co za tym idzie WYJŚĆ POZA STREFĘ KOMFORTU= doświadczyć strachu, lęku, zmęczenia, pracy, odwagi, nowości i jeszcze to wszystko OSWOIĆ. W mojej ulubionej książce „Mały książę” jest taki fragment o lisie i właśnie oswajaniu nowego. Gdzie lis na Ziemi mówi do Małego Księcia, mniej więcej tak, że jeśli ten chce by lis został jego przyjacielem muszą się wzajemnie poznać, OSWOIĆ. Na początku bowiem ten jeden konkretny lis jest taki sam jak tysiące innych lisów, a Mały Książę jest jak tysiące innych ludzi. I potrzeba czasu, żeby stali się dla siebie tymi JEDYNYMI.

Podobnie jest ze zmianą do której i siebie i innych namawiam. Trzeba ją poznać, oswoić właśnie, a to wymaga PRACY, WYSIŁKU I CZASU.

b712

I tu dochodzimy do sedna. Zdecydowana większość ludzi zamiast pracy, wysiłku i czasu wybiera BYLEJAKOŚĆ, PSEUDO KOMFORT STAGNACJI, NIERÓBSTWO (mówiąc  brzydko)- to tak w uproszczeniu i ogólnie, ale tak właśnie jest. A potem oglądają w tv „ludzi sukcesu”, mistrzów, laureatów, bogatych, sławnych itd. i komentują, że „temu to się udało”, „ten to miał szczęście”, „ten to się umiał ustawić” itd. Otóż to nieprawda. Ci sami ludzie, co komentują i podziwiają tych w tv, mogliby być na ich miejscu. Moja Ciocia, która trochę w życiu osiągnęła, powiedziała kiedyś coś takiego: Inni gadają, że mam to czy to, zdobyłam to czy to, ale kiedy oni latali po dyskotekach i prywatkach, ja siedziałam i się uczyłam...

avatar
0
18 styczeń 2016, 19:53
Bartosz Michalak