Ogólnie, ale też ważne!

Otóż dla tych, co jeszcze nie wiedzą to wyjaśnię szerzej, czemu się tak tu mądrze i tak wszystko to piszę. Otóż w latach 2005 i 2006 miałem trzy, skomplikowane operacje ośrodków w głowie odpowiedzialnych za równowagę (też tych odpowiedzialnych za np. chrapanie czy regularne utrzymywanie drążności kanałów słuchowy czyli powiem wprost- niezaleganie woskowiny ;) ).

blog74 1

Piszę o tych rzeczach trochę w formie żartu, ale mózg ludzki odpowiada dokładnie za WSZYSTKO. WSZYSTKO OZNACZA TU WSZYSTKO.

I chociaż z tej pierwotnej, zasadniczej choroby zostałem całkowicie wyleczony, ale jej skutki odczuwam do dziś i zanim wrócę do pełnosprawności pewnie chwilę to potrwa, a może już nie nastąpi to nigdy.

Mimo to jednak, postanowiłem sobie (już po operacji), że mimo stanu w jakim się znalazłem, nadal będę wiódł (jak to od zawsze) bardzo aktywne życie, kontynuował swoją życiową, górską pasję, mimo że według lekarzy, rehabilitantów i innych miałem chyba w 1/4 nie robić tego co osiągnąłem i co zdobyłem dzień po dniu ciężko pracując (głównie wykonując żmudne, niby „głupie” ćwiczenia). Staram się żyć zgodnie ze swoimi wartościami, czasem na przekór, wbrew i mimo wszystko oraz realizować swoje marzenia. Jeszcze mam też w sobie zaszczepioną taką „filozofię” życia, żeby nigdy nie stać z boku i „być bohaterem swojego życia”.

michalakbart/blog74_2
Od zawsze, jak pisałem, prowadziłem bardzo aktywny tryb życia- trenowałem długie lata karate, chodziłem na basen, na długie spacery z psem, jeździłem na rowerze, potem doszły właśnie góry i wspinanie. I kiedy po operacji, mój stan absolutnie wykluczał jakąkolwiek aktywność, życie dla mnie przestało mieć jakikolwiek sens.

Ale nie odpuściłem. Wbrew logice i „paskudnym” statystykom brnąłem do przodu i to tam gdzie nigdy wcześniej nikogo nie było i gdzie nigdy nie było wiadomo, co wydarzy się za chwilę. I właśnie dlatego tu jestem... Żeby powiedzieć, że zawsze WARTO... Że warto pracować, wierzyć w życie, eksperymentować, popełniać błędy i wysnuwać z nich odpowiednie wnioski...

Dzięki temu wszystkiemu, a także dzięki temu, że znam, poznałem wiele ciekawych osób, które mi wiele razy pomogły, coś ułatwiły i wyciągnęły do mnie tą przysłowiową rękę, udaje mi się bywać tu i ówdzie, a w szczególności w Tatrach (polskich i słowackich), w skałach, w innych górach i różnych miejscach.

P.S. I obok gór samych w sobie mają one dla mnie także znaczenie symboliczne. Chodzi mi tu głównie o jakieś zmaganie się, „walkę” ze swoimi słabościami, pokonywanie trudności i takie wewnętrzne poczucie satysfakcji i „dobrej roboty”.

avatar
0
17 marzec 2016, 23:52
Bartosz Michalak