Parkour w Apeninach

Słońce leniwie wychyla się zza okolicznych szczytów, rzucając ognistą poświatę, na leżące u podnóży Apeninów Wieczne Miasto. Obserwuję ten spektakl ze wzgórza, na którym niegdyś znajdowało się olbrzymie etruskie necropolis. Wszystko pięknie, jest tylko jeden "mały" problem, którego w tym momencie nie dostrzegam. Zacznę od początku...

IMG 20130627_064750

Budzik w telefonie wydarł się niemiłosiernie. Rzuciłem się w prawo, aby go wyłączyć i doznałem gwałtownego zderzenia z czymś, co w swej konsystencji przypominało ścianę. Masując obolałe czoło, powoli nawiązywałem kontakt z rzeczywistością. Znajdowałem się w hotelu, we włoskim miasteczku Palestrina, a nie we własnym domu, jak z początku sądziłem. Budzik nastawiłem na 5:00 w celu wykonania pewnej misji. Musiałem uwinąć się z tym przed odjazdem autokaru o 7:30, rezygnując jednocześnie z wykupionego wcześniej śniadania.
Wypadłem przed hotel, a uderzenie rześkiego powietrza natychmiast pobudziło mnie do działania. Spojrzałem w górę.

IMG 20130627_074458

Wąskie, brukowane uliczki pięły się serpentynami pośród starych budynków, z których część pamiętała jeszcze czasy średniowiecza. Miasteczko zostało wybudowane na stokach góry.

IMG 20130627_062904
Nie mogłem stąd odjechać, nie zaliczywszy porannego biegu na szczyt, zwieńczonego obserwacją panoramy odległego o 35 km. Rzymu.
Mimo stromych podejść, biegło się całkiem lekko, w jednostajnym tempie. Dzięki temu mogłem w spokoju obserwować miasteczko, wciąż jeszcze pogrążone we śnie.

IMG 20130627_062744

Po pewnym czasie zabudowania ustąpiły miejaca górskiej przyrodzie.

IMG 20130627_063920

Widok ze szczytu zapierał dech. Z jednej strony zamglone Apeniny, z drugiej Rzym, rozciągający się u moich stóp. W tym miejscu zrozumiałem, dlaczego Palestrina przez wielu cesarzy wybierana była na letnią rezydencję. Tutaj mogli poczuć się jak prawdziwi bogowie, patrzący z góry na Wieczne Miasto. Dawniej na wzgórzu swoją siedzibę miała wyrocznia.

IMG 20130627_064631

IMG 20130627_064750

Wszystko fajnie, jak już wspomniałem na wstępie. Problem polegał na tym, że siedząc, gapiąc się i rozmyślając (nie mylić z myśleniem) zapomniałem, że goni mnie czas. Kiedy wreszcie zdałem sobie z tego sprawę, miałem dokładnie pół godziny na powrót.

Zerwałem się na równe nogi i pognałem prosto w dół. Dosłownie. Chcąc zdążyć nie mogłem zwracać uwagi na stromy stok i masę przeszkód w miasteczku. Po drodze dziękowałem Bogu za to, że jako mały gimbus postanowiłem zostać mistrzem le parkour. Mistrzem rzecz jasna nie zostałem, ale podstawy udało się opanować. Dzięki temu murki, uniemożliwiające ścięcie brukowanych serpentyn, nie stanowiły przeszkody. Stanowiła ją za to moja kondycja fizyczna. Kilka monkeyów, czasem roll dla amortyzacji upadku, wszystko to na maksymalnych obrotach i zadyszka gotowa.

IMG 20130627_062442

Do autokaru doczołgałem się ostatkiem sił, głodny i obolały, chwilę przed opóźnionym odjazdem.
Mimo wszystko, dla TAKICH widoków było warto.

avatar
0
30 maj 2015, 15:26
Kajetan Wilczyński