Regres

Druga połowa wyjazdu okazała się niezbyt szczęśliwa. Próby na La capelli przestały przynosić spodziewane efekty. Mimo nagłego wzrostu temperatury starałem się tym nie przejmować i robić swoje. Konsekwencją tego stały się głębokie rany od ostrych chwytów. Krwiaki pod skórą nie pozwalały na przyłożeniu się do ruchów w 100%, a tylko w ten sposób można się po tej drodze poruszać. Receptą na te bolączki miały być przenosiny na inne drogi by rany powoli się zagoiły.

Efekt to pojawienie się kolejnych dziur i pogłębienie starych. Z mocą nie było tak źle, dzień po dniu przechodzę bez problemów dwie drogi cenione na 8c, a kolejnego rozpatentowuje projekt Daniego Andrady w granicach 8c+-9a. Po rescie spadam już na ostatnim trudnym ruchu i wydaje się, że droga jest na widelcu.

La Capella, fot: Alex Raczyński

La Capella, fot: Alex Raczyński

Dnia następnego zaczyna mocno padać deszcz i jest to najgorszy z możliwych scenariuszy. Otóż na ów projekcie znajduje się wyschnięte koryto rzeki, która daje o sobie znać po dużych opadach. Droga staje się zupełnie mokra od zaraz i jeśli nie przybędzie więcej wody proces suszenia potrwa ok 1 tygodnia. Trudno się mówi, spróbuje podziałać coś w sektorze La Rambli. Jedyna droga na której da się poruszać jest El rastro 8c+.  W połowie coś chrupnęło mi w lewym kolanie, czuję delikatny ból, ale wspinam się dalej. Dzień po mam już problemy z normalnym chodzeniem i trudno wyrokować czy jeszcze na tym wyjeździe zwiąże się liną. Oby szybko się regenerowało. Z pewnością nie jest to wyjazd, na którym, układa się wszystko tak jakbym sobie tego wymarzył.

Łukasz Dudek

avatar
0
22 kwiecień 2014, 12:55
Łukasz Dudek