Rysy - szlak nie dla początkujących

Rysy to góra skazana na popularność. Szczyt ginący w swym otoczeniu, często mylony z sąsiednimi Niżnimi Rysami, wyglądającymi na jakieś takie wyższe i honorniejsze z perspektywy Czarnego Stawu. Masyw przez mało kogo uważany za piękny. Ale... wyżej w Polsce się nie da.

I to, kurcze, nęci.

 

rysy

Poza tym - nazwy innych tatrzańskich szczytów, początkującym turystom zbyt wiele nie mówią. Rysy - owszem. Jest więc poniekąd zrozumiałe, że ten wcale nie najłatwiejszy do zdobycia szczyt, może się jakoś tak naturalnie wplątać w plany pierwszych górskich wycieczek. Choć... niekoniecznie powinien.

Tu mała retrospekcja i w pierś się uderzenie. Liceum, jedziem na wycieczkę do Zakopanego, sorka pełniąca wychowawstwo nad mą klasą trochę zarażona górami, ustalamy program pobytu. Jeden dzień chcemy przeznaczyć na typową górską wycieczkę, najchętniej - obejmującą zdobycie jakiegoś fajnego szczytu. Sorka mówi, że możemy na Giewont, wspomina też, że była niegdyś z uczniami na Świnicy, przy czym to drugie artykułuje trochę chyba zastanawiając się pomiędzy kolejnymi sylabami, czy oby na pewno powinna to mówić. Na to my rzucamy krótko i konkretnie:

- A na Rysy da się wejść?

- No... da się...

- To my chcemy na Rysy!

Także tego. Na co myśmy tam wtedy poszli...? Na Przysłop Miętusi? Chyba jakoś tak. Rysy zdecydowanie nie były dla nas. Ale nam się wtedy wydawało inaczej. Koniec retrospekcji.

 

pg rysy 6

 

No i jeszcze Korona Gór Polski. Wiele osób trafia na szlak na Rysy, bo to ostatnia górka, jaka im pozostała do zaliczenia KGP. Że w niczym charakterem nie przystająca do poprzednich - o tym nie zawsze wiedzą...

Tymczasem pierwsze tatrzańskie wycieczki powinny być poprzedzone gruntownym przygotowaniem obejmującym przede wszystkim teoretyczne zaznajomienie się w trudnościami wybranego szlaku. Lektura przewodnika, przewertowanie mapy, w dobie internetyzacji wszystkiego - także przejrzenie opisów i wrażeń spisanych przez samych turystów, udostępnionych przez nich zdjęć, filmów. To powinna być podstawa. A dopiero na niej opierać się może racjonalna decyzja o wyjściu w góry.

 

pg rysy 7

pg rysy 5

Szlak prowadzący na Rysy od strony polskiej, jest, obiektywnie rzecz ujmując, jednym z trudniejszych tatrzańskich szlaków. Wprawdzie przy dobrej pogodzie, nie powinien sprawić trudności względnie sprawnej osobie, o przynajmniej średniej kondycji, wprawdzie jakoś tam wchodzą tabuny zdobywców z przypadku i wprawdzie jakoś schodzą zwykle bez drobnych choć zadraśnięć, jednak istnieje cały szereg pewnych "ALE":

 

1. Szlak jest bardzo długi. Nie tylko licząc od Palenicy. Nawet ruszając od Morkiego Oka, decydujemy się na kilka godzin przebywania w górskim, stromym i trudnym terenie. Bez możliwości schronienia. Bez możliwości szybkiego wycofu.

 

2. Szlak przebiega stromym terenem. Utrata równowagi lub poślizgnięcie może skutkować wielosetmetrowym upadkiem, a ten poważnym poturbowaniem lub śmiercią.

 

3. Występuje ekspozycja. Chodzi mniej więcej o to samo, co powyżej: ekspozycja oznacza przepaście. Te jednak niosą za sobą nie tylko ryzyko opłakanego w skutkach wypadku, ale coś jeszcze - reakcję ludzkiej psychiki. Jeśli nigdy nie szliśmy eksponowanym szlakiem, nie możemy wiedzieć, jak zareaguje na takie atrakcje nasza głowa. A atak paniki (widziałam taki osobiście właśnie na drodze na Rysy) jest w górach bardzo niebezpieczny (nieskoordynowane i gwałtowne ruchy, niezdolność do podjęcia spokojnej decyzji, oczy przesłonięte mgłą łez...). Oczywiście gdzieś się trzeba z tą ekspozycją po raz pierwszy zmierzyć. Jasne. Ale, litości, nie na Rysach! Dlaczego? Wracamy do punktu pierwszego: bo to szlak długi. Bo tych eksponowanych i trudnych kawałków jest tam wiele dziesiątek, jeśli nie setek metrów. A co jeśli nasza łepetyna przestanie współpracować w połowie, bo nieprzyzwyczajona do takiego czadu, zwyczajnie się tym zmęczy...?

pg rysy 2

I właściwie to tyle, ale z powyższego wynika jeszcze parę kolejnych implikacji:

- częste problemy kondycyjne na szlaku - brak wcześniejszego sprawdzenia się na innych trasach


- schodzenie po zmroku, bo "zabrakło dnia", albo w burzy, bo nijak nie da się szybko stamtąd uciec albo schronić - brak doświadczenia górskiego, nie pozwalający na umiejętne zaplanowanie wycieczki i odpowiednie zareagowanie na zmieniającą się pogodę

- nieumiejętność korzystania z łańcuchów (a co najmniej połowa tego szlaku to łańcuchy właśnie) - brak wprawy na łańcuchach na krótszych i łatwiejszych szlakach

- nieodpowiednie wyposażenie, np. brak ciepłej odzieży, za mały zapas wody - tu również kłania się brak doświadczenia górskiego.

 

pg rysy 4



Ucząc się czegoś, popełniamy błędy. To oczywiste. Każdy, robiąc coś po raz pierwszy, ma prawo nie wiedzieć wszystkiego, pomylić się. Na łatwych szlakach za drobne pomyłki góry dają tylko prztyczka w nos. Zbieramy te prztyczki i już wiemy, co jest nam w czasie wędrówki niezbędne, a co trzeba wywalić z plecaka, bo dźwigamy niepotrzebnie. Wiemy, jak czas ze szlakowskazu ma się do naszego tempa chodzenia. Znamy reakcję naszego organizmu na długotrwałe zmęczenie i na przepaścistość terenu.

Gdy idziemy w góry (albo w nowe, wyższe i trudniejsze niż dotychczas góry) po raz pierwszy - nie mamy o tym wszystkim bladego choćby pojęcia.

Dlatego, na początek, idźmy tam, gdzie dosyć łatwo. Nie na Rysy. 

pg rysy 3



(No chyba że... o tym w następnym tekście ;) )

 

pg rysy 8

avatar
0
24 sierpień 2015, 14:43
Małgorzata Nowakowska